Rozmowy wśród przyjaciół

Wpisy z tagiem: poezja

poniedziałek, 17 czerwca 2013

 

 

 Żona Oburzona

Są takie cytaty, które utkwią w głowie człowiekowi i wyjść z niej nie mogą. Ja pamiętam kawałek jakiegoś wiersza, którego autorem jest chyba Heinrich Heine. Przeczytałam go prawdopodobnie w książce "Zawsze jakieś jutro" Janiny Wieczerskiej, chociaż nie jestem tego pewna. W każdym bądź razie w moim zeszycie z cytatami fragment ten jest podpisany właśnie nazwiskiem Heine.

Moje serce, płomienne jak słońce,
pogrąża się w morzu miłości,
wielkie i piękne.

Przez lata wystarczał mi tylko ten fragment, potem zaczęłam się zastanawiać, jaki jest jego ciąg dalszy, a może początek? Czy to tłumaczenie oficjalne, czy tylko próbka dokonana przez autorkę książki, której bohaterka władała językiem niemieckim i czasem czytywała coś w oryginale? Może Ewa Maria zna odpowiedzi na moje pytania?Heinrich Heine

Poszukiwania zaprowadziły mnie do innego wiersza tego niemieckiego poety.

Tak pięknie błyszczy słońce o zachodzie,
ale piękniejszy twoich oczu blask.
Zorza wieczorna i twe jasne włosy
wpromieniowują smutek w moje serce.

Zorza wieczorna oznacza rozstanie
i noc dla serca, i serdeczny ból.
I wnet popłynie od serca mojego
do jasnych oczu twych dalekie morze.

Poetyka romantyzmu nijak mi do dzisiejszych czasów nie pasuje, a jednak wiersz ten od lat chwyta mnie za serce.

Tagi: poezja
00:05, zona.oburzona , Żona Oburzona
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 20 maja 2013

 

 

 Żona Oburzona

Pobieżna lektura informacji dotyczących kolekcji Sonetów autorstwa Szekspira uświadomiła mi, że więcej wokół nich tajemnic niż pewników. Cóż z tego, skoro i tak są piękne? A może właśnie dlatego tak często sięgają po nie różni twórcy?

Kiedy byłam nastolatką, Stanisław Soyka wydał płytę z wybranymi wierszami z tego cyklu. Część tłumaczeń to dzieło Macieja Słomczyńskiego, pozostałe - Stanisława Barańczaka. Wtedy jeszcze nie miałam odtwarzacza CD, więc zakupiłam sobie kasetę magnetofonową. Szczególnie spodobał mi się Sonet CII.

Mocniej Cię kocham, choć na pozór słabiej;William Shakespeare
I nie mniej kocham, chociaż mnie widocznie.
Sprzedajna miłość błyskotkami wabi,
A pan zachwala ją wszystkim niezwłocznie.
Ongi czas młodej i świeżej miłości
Pieśnią radosną jak wiosnę witałem.
Tak Filomela latem pieśń swą wznosi
I cichnie, kiedy przyjdą dni dojrzałe.
Nie, aby lato było dziś mniej miłe
Niż wówczas, gdy noc wzruszała pieśń smętna.
Lecz każdą gałąź ta nuta znużyła;
Słodycz w nadmiarze to rzecz obojętna.
Jak słowik, czasem przestaję się trudzić
Aby cię pieśnią moją nie zanudzić.

W tym miesiącu wydana została z kolei płyta z wybranymi sonetami w interpretacji Marka Kondrata. Bardzo lubię tego aktora i jego głos, więc na pewno to wydawnictwo znajdzie się na mojej półce.

Tagi: poezja
07:06, zona.oburzona , Żona Oburzona
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 08 kwietnia 2013

Nie zdążę wszystkiego odróżnić od próżni.

Pogubię te bratki w pośpiechu podróżnym.
..

Oto wiersz na dobry poniedziałek!

 

 

Tagi: poezja
07:24, heimchen , Heimchen
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 11 marca 2013

 

 

Żona Oburzona

 

Pewnego dnia jakieś 20 lat temu pomagałam Mamie w generalnych porządkach w mieszkaniu.

Z jednej z szaf wyciągnęłyśmy nieużywany od kilku lat adapter. Jeszcze kilka lat wcześniej był mocno eksploatowany, na płytach miałam mnóstwo baśni i bajek, których słuchałam do snu. Potem bajki zostały zastąpione przez muzykę, a płyty przez kasety. Tego dnia postanowiłam jednak uruchomić adapter i zrobić przegląd zgromadzonych płyt - nie tylko tych dla dzieci.

Czego tam nie było! Kabaret Dudek, Stonesi, Zdzisława Sośnicka - tak mniej więcej to wyglądało. W ręce wpadła mi też płyta z przedziwną okładką, która z nikim i z niczym mi się nie kojarzyła. Zapytałam Mamy, co to takiego. O, włącz sobie koniecznie, powinno Ci się spodobać, powiedziała.

To była płyta z piosenkami Leonarda Cohena w tłumaczeniu i wykonaniu Macieja Zembatego. Potem szybko sięgnęłam już do oryginalnych pieśni i wierszy. Odwoływałam się do nich nawet w pracy maturalnej z języka polskiego. Muzyka i teksty Leonarda Cohena towarzyszą mi do dzisiaj. Teraz na pewno jego twórczość odbieram inaczej, niż wtedy, gdy byłam kilkunastoletnią dziewczynką.

Przez długi czas wydawało mi się, że występy Leonarda Cohena w Polsce to już historia. Tymczasem w ostatnich latach odwiedził on nasz kraj w trakcie dwóch tras koncertowych. Dawno temu nie sądziłam, że będzie mi dane zobaczyć Leonarda Cohena na żywo, tymczasem udało mi się już być na 2 koncertach!

 

Wiersz

Słyszałem o mężczyźnie
który słowa wymawia tak pięknie
że może mieć każdą kobietę
ledwie tylko wypowie jej imię

Jeżeli milczę obok twego ciała
i cisza kwitnie na ustach jak obrzęk
to dlatego że słyszę jego kroki
i chrząkanie pod naszymi drzwiami

sobota, 09 lutego 2013

Powsinoga

 

   

    Powsinoga

  

Wrobel

Wrobel

Wróbelek jest mała ptaszyna, 
Wróbelek istota niewielka. 
On brzydką stonogę pochłania, 
Lecz nikt nie popiera wróbelka.

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek to druh nasz szczery?
Kochajcie wróbelka, dziewczęta.
Kochajcie, do jasnej cholery!

K.I.Gałczyński - Wróbelek.

 

Jedną z zalet altany jest - jak wiadomo - roztaczający się z niej widok na ogród. Dla mnie rolę altany musi pełnić kuchenne okno, jedyne wychodzące na mój malutki ogródek w środku miasta.
W ciepłej porze roku mam przed oczami dużo zieleni i kwiatów. A od późnej jesieni, kiedy wszystko zasycha, do wiosny, kiedy znów robi się kolorowo, z mojej "altany" oglądam ptaki, przylatujące do regularnie wypełnianego karmnika. Oprócz tłumnie obleganej przez wróble rurki z ziarnem wywieszam kostkę z pokarmu zalanego smalcem (tzw. suet) w drucianej klateczce. Ale naprawdę widowiskowa jest rurka i jej bywalcy...

Rurka

Wróbelek istota niewielka, pisał poeta. Tak, ale kiedy wróbelków jest dużo, to naprawdę jest co oglądać. Jestem pewna, że jest i czego słuchać, ale zza podwójnych okien nie słychać, a jeżeli się wyjdzie, to po wróbelkach natychmiast ani śladu.
Przylatują najczęściej całymi stadami, po kilkadziesiąt głodnych dziobów. Rurka ma tylko sześć dziurek z patyczkiem. A więc sześć najszybszych, najsprytniejszych wróbli zajmuje z rozbiegu dostępne miejsca, a reszta... 
Jak widać na załączonym obrazku, większość obsiada krzak bzu i sztachety w płocie, czekając cierpliwie na swoją kolej. Te rozsądne i pokorne sfruwają na ziemię i "zbierają, co Milczkowi z nosa spadło". Natomiast najbardziej energiczne, pełne wyzwolonej głodem agresji, atakują z powietrza swoich pobratymców, którzy dorwali się do żłobu. Atakują całą rozpędzoną masą ciała, a nawet dziobem. Zajmują miejsce wypędzonych i przez chwilkę jedzą, zanim same staną się przedmiotem ataków.
Na ziemi (na śniegu) pod "stołówką" też duży ruch. Często zjawiają się gołębie i synogarlice. Dla wszystkich wystarczy.
Wróble jedzą długo, ale w pewnym momencie - bez widocznej dla mnie przyczyny - następuje błyskawiczne furknięcie i cała kilkudziesięcio"osobowa" hałastra odlatuje jak w popłochu, zawsze w tym samym kierunku. Ale wracają, wracają....

Przylecialy

 

 

Tagi: fauna poezja
00:27, pharlap
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 04 lutego 2013

   Wpis Kattinki 

Kilka dni temu moja przyjaciółka przysłała mi tak zatytułowany mail: Projekt Poetycki. Był tam podany link do strony: http://thepoetryproject.ie/

Projekt okazał się pomysłem irlandzkim, realizowanym pod auspicjami tamtejszego Ministerstwa Kultury i Unii Europejskiej. Od dzisiejszego poniedziałku i ja również mogę zacząć poranny przegląd poczty mailowej od lektury wiersza jednego ze współczesnych poetów irlandzkich, zestawionego z warstwą wizualną w postaci autorskiego filmu video jednego z młodych irlandzkich reżyserów.
 
Piękny pomysł, piękna myśl: rozpocząć tydzień dobrze oznacza tutaj rozpocząć go od małego 3-minutowego spotkania ze sztuką. Właśnie tak: spotkania małego i niezobowiązującego. Bo poezja ma w sobie coś z intymnej rozmowy, prowadzonej ściszonym głosem, przez chwilę. Aby poezja - nawet ta najcichsza, pisana intymnym "szeptem" - przetrwała, potrzebni są nie tylko poeci, ale i my - czytelnicy.

Mam nadzieję, że irlandzcy poeci nie będą nam mieli za złe, że postanowiliśmy przenieść ich fantastyczny pomysł na nasz teren. Dobre pomysły mają to do siebie, że inni chętnie je przejmują i przesadzają do swoich ogrodów niczym wiosenne flance. A że do wiosny już niedaleko...

Powtórzmy zatem za Irlandczykami:
A poem for a Monday morning...
What better way to start the week, wherever you are in the world?
Be moved, inspired, enthralled.

Księga ptaków, Katarzyna Krenz

Moje oczy milczą od urodzenia.
W zamian moje palce nauczyły się widzieć.foto: Kattinka

Dziś przeczytały:

Aby napić się wody, zimorodek 
zniża lot nad rzeką lub jeziorem
i uderzając brzuszkiem o
powierzchnię, rozbija płynne
lustro, zmienia je w lotne krople.

Na chwilę woda staje się ptakiem.

Lot zimorodka jest prostolinijny i
szybki, a zawołania ostre: w ciszy
chłodnej wiosny między zmierzchem
a grząską grudą topniejącego śniegu 
słychać przeciągłe "tije".

Na chwilę cisza staje się dzwonkiem.

Czasami głos ptaka przypomina też 
przenikliwy gwizd "tiiith" lub
powtarzalne "tut-tut". Lecz tylko
wtedy, gdy pragnie on nagle ostrzec
swych braci lub ogłosić światu, że
zima w końcu minęła, tut-tut.

Bo wkrótce minie, na pewno minie, tut-tut.

 

Tagi: poezja
02:45, kanadyjka82
Link Komentarze (5) »
Tagi