Rozmowy wśród przyjaciół

Pharlap

niedziela, 03 lutego 2013

Wpis pharlapa

Tydzień temu, 26 stycznia, obchodziliśmy Australia DayUpamiętnia on lądowanie Pierwszej Floty w obecnym Sydney. Lądowanie nastąpiło 26 stycznia 1788 roku. Przypominam, że "prawidłowe" odkrycie Australii przez kapitana Cooka wydarzyło się 18 lat wcześniej, w 1770 roku, a którego dnia? Polecam TEN wpis, który może pomóc odpowiedzieć na to pytanie.

Pierwsza Flota pod dowództwem kapitana Artura Philipa składała się z 11 statków, na których przywieziono 753 skazanych (548 mężczyzn, 188 kobiet i 17 dzieci) oraz 277 wolnych osób - większość z nich stanowili strażnicy. Podczas podróży, która trwała ponad 8 miesięcy, zmarło 48 osób i urodziło się 28 dzieci. Wydaje mi się, że był to bardzo dobry rezultat, kolejne transporty skazańców nie miały tyle szczęścia. Uwaga: wszystkie liczby są przybliżone, w zlinkowanej stronie wikipedii można znaleźć conajmniej trzy różne zestawienia liczby osób.
Dlaczego rozpoczęto kolonizację od zsyłki więźniów? Kilka lat wcześniej Anglia utraciła 13 kolonii na kontynencie północno-amerykańskim. W Anglii brak było więzień dla szybko rosnącej liczby przestępców, wielu trzymano na statkach na Tamizie. Wysłanie ich tak daleko, że będzie można o nich na zawsze zapomnieć wydawało się być bardzo dobrym rozwiązaniem.

Kapitan Cook przycumował swoje statki w Botany Bay nazwanej tak na cześć botaników - Józefa Banksa i Daniela Solandera (ucznia Linneusza), którzy jak na naukowców przystało, w bardzo krótkim czasie zidentyfikowali ponad 800 gatunków nieznanych dotąd roślin. 
Botany Bay okazała się niezbyt dobra do rozładowanie 11 okretów z dość nietypowym ładunkiem. Kapitan Plilip poszukał stosowniejszej zatoki - znalazł ją wkrótce i nazwał Sydney Cove. Nazwa Sydney była ukłonem w stronę Lorda Sydney pełniącego wówczas obowiązki Home Secretary, odpowiednika ministra spraw wewnętrznych. Dwie nazwy - Zatoka Botaników i Zatoczka Sydney - oto różnica między naukowcem a politykiem. Przypomina mi to promieniownie X nazywane w Polsce, niezgodnie z życzeniem odkrywcy, promieniowaniem Roentgena.
Pierwsza rzecz, jaką zrobił kapitan Philip to wbicie brytyjskiej flagi i deklaracja przynależności nowej kolonii do imperium brytyjskiego. Odbyło się to rankiem 26 stycznia 1788 roku i tę właśnie datę celebrujemy. Nieoficjane celebracje rozpoczęły się w 1808 roku, oficjalne w roku 1818, ale dopiero w 1935 roku datę tę uznały wszystkie stany Australii.  

A co na to wszystko Aborygeni? 

Dzień Inwazji - Invasion Day - tak określają datę 26 stycznia niektóre środowiska aborygeńskie.

Wiemy, że przyjęli oni niezbyt przyjaźnie statki kapitana Cooka. Z flotą kapitana Philipa było zapewne podobnie, ale nie zanotowano żadnych istotnych incydentów. 
Po pierwsze  wszelkie ceremonie Brytyjczyków nie miały dla Aborygenów żadnego znaczenia. Po drugie nie zdawali sobie na pewno sprawy, że oto zaczęła się okupacja ich ziemi.

Kapitan Philip pamiętał o istotnym punkcie instrukcji kolonizacji nowego terytorium - szukać porozumienia w tubylcami. Aby to wykonać.. kazał swoim żołnierzom porwać przywódcę miejscowego plemienia - Bennelonga. Bennelong dobrze zaasymilował się w angielskim środowisku, zaprzyjaźnił się z kapitanem Philipem, nawet dokonali ceremonii wymiany imion. Bennelog otrzymał imię - Gubernator, a kapitam Philip  imię Bennelonga - Woollarawarre. Wikipedia podaje, że Bennelong zapoznał Brytyjczyków ze zwyczajami swojego plemienia. Ale czy Brytyjczycy wyjaśnili mu, co oznacza wzięcie wschodniego wybrzeża pod panowanie brytyjskie? Wątpię. 
Po kilku miesiącach Bennelong uciekł. Jego następne spotkanie z kapitanem Philipem nastąpiło w buszu i kapitam Philip został zraniony dzidą. Ciekawostką jest, że ten incydent nie spotkał się z odwetem. Być może kapitan Philip uznał, ze jest to sprawiedliwa odpłata (payback) za porwanie Bennelonga?

Jak dotąd wygląda to na sielankę. Sytuacja zmieniła się gdy do Australi zaczęli przybywać wolni osadnicy, którzy dostawali w wieczystą dzierżawę "królewskie" grunty. Wtedy zaczęły się walki o ziemię, w których Aborygeni nie mieli żadnych szans.

Nie będę wplątywał się w niemożliwy do rozwikłania węzeł australijsko-aborygeńskich zależności i niesprawiedliwości. Faktem jest, że przeniesienie na nowy, praktycznie niezależny od Anglii grunt zaowocowało stworzeniem całkiem nowego społeczeństwa. Australijczycy odrzucili podziały klasowe, wyrobili w sobie instynkt niezależności i współpracy. Trzeba przyznać, że pomogło im w tym brytyjskie poczucie sprawiedliwości. Skazańcy, po odbyciu wyroku, dostawali "ticket of leave" , stawali się wolnymi ludźmi. Ich przeszłość była zapomniana i nie przeszkadzała im w robieniu kariery w nowej ojczyźnie.

Pora wrócić do rzeczywistości - do Dnia Australii, który obchodziliśmy 8 dni temu. Po pierwsze, święto w sobotę (lub niedzielę) to nie święto (wyjątkiem jest Wielkanoc). Musi zostać zrekompensowane dniem wolnym od pracy. W tym przypadku był to poniedziałek - 28 stycznia. Po drugie, w oficjalnych uroczystościach uczestniczą głównie nowi migranci. Dwa lata temu zajrzałem na uroczystości w centrum Melbourne - Hindusi, Filipińczycy, nawet Falun Gong...

 

Nie zauważyłem wielu Australijczyków ani ustabilizowanych grup migrantów - Włochów, Greków. Nie słyszałem też, aby Polonia australijska organizowała jakieś obchody.
Po trzecie - istotnym elementem obchodów jest wybór Australijczyka Roku. W tym roku tytuł zdobyła Ita Buttrose - redaktorka pism kobiecych.

VB

 

 

Po czwarte i najważniejsze -  jak przebiegają nieformalne celebracje? Przy barbeque - lamb chops (kotlety jagnięce) i piwo. A dla rozruszania się - krykiet.

Lamb chops.. jeśli na barbeque, to mój przepis jest prosty - nie marynować, nie cudować - rzucić mięso na płytę lub grill. Ale to jednak musi być australijska owca. 

 

Źródło zdjęcia - Dan Murphy page

Tagi: Australia
04:19, pharlap , Pharlap
Link Komentarze (8) »
Tagi