Rozmowy wśród przyjaciół
wtorek, 30 września 2014

 


Żona Oburzona

 

30 września niektórzy w Polsce  obchodzą Dzień Chłopca. To takie półoficjalne święto. Składanie życzeń i wręczanie drobnych upominków jest zapewne kultywowane głównie w szkołach, chociaż i w mojej korporacji się z tym spotkałam. Chociaż i w "Trójce", moim ulubionym radiu, również się o tym mówi, więc może jednak popularność tego święta jest znacznie większa, niż mi się wydaje.

Chłopiec, chłopczyk, chłopak, chłopię - każde z tych słów ma nieco inne znaczenie. A z czym kojarzy Wam się przymiotnik  "chłopięcy"? Może z łobuziakiem? Niesfornym uczniem? Beztroskim dzieciństwem?

Zapraszam Was dzisiaj do zabawy  z okazji Dnia Chłopaka. Postanowiłam przypomnieć mój  ulubiony rodzaj literackich zagadek. Poniżej prezentuję Wam kilka cytatów.Jaki bohater kryje się pod literką X w  poszczególnych fragmentach?

Oczywiście każda z przytoczonych postaci to jakiś chłopiec. Ale - uwaga! -  chłopięctwo nie zawsze traktuję dosłownie.

1.  "Harry Potter i kamień filozoficzny" J. K. Rowling

Być może miało to coś wspólnego z mieszkaniem w ciemnej komórce, ale Harry był bardzo mały i  chudy  jak na swój wiek.  A sprawiał wrażenie jeszcze mniejszego i szczuplejszego  niż w rzeczywistości,  bo nosił wyłącznie stare ubrania po Dudleyu, który  był prawie cztery razy od niego większy. Harry miał drobną buzę, kościste kolana, czarne włosy  i jasne, zielone oczy. Nosił  okrągłe okulary, zawsze poklejone celuloidową taśmą,  bo  od czasu do czasu Dudley'owi udawało się jednak trafić go  w nos.


2. "Forest Gump" Winston Groom

Większość chłopaków już podziękowała i wróciła na miejsce. Wreszcie słyszę swoje nazwisko. "Forest Gump" - mówi facet do mikrofonu,  a Forest Gump to ja, więc wstaję,  idę na środek sceny, biorę złotą piłkę,  pochylam się do mikrofonu  i mówię "dziękuję". Wszyscy podrywają się na nogi i  głośno klaszczą. Myślę sobie: pewno ktoś im powiedział, że jestem idiota i  dlatego starają się być tacy mili. Rozglądam się zdziwiony, a ponieważ nie wiem, co robić,  nic nie robię. Po jakimś czasie tłum się ucisza  i facet przy mikrofonie pyta się, czy chciałbym coś dodać. Więc dodaję:
-Chce mi się siku.

3. "Piotruś Królik" Beatrix Potter

Pan McGregor, na czworakach, sadził młodą kapustę, lecz natychmiast się zerwał i pobiegł za Piotrusiem,  wymachując grabiami i wykrzykując:
-Stój złodzieju!
Piotruś był strasznie przerażony; popędził przez calutki ogród, ponieważ zapomniał, jak trafić z powrotem do furtki.  Zgubił  jeden  trzewiczek pomiędzy kapustą, a drugi  -  pośród ziemniaków.
Kiedy zgubił trzewiczki,  pobiegł na  czterech nogach znacznie szybciej, tak że mógłby już - jak sądzę - uciec na dobre, gdyby nie wpadł, niestety, w siatkę  osłaniającą agrest i nie zaczepił o nią dużymi guziczkami swojego kubraczka. To był  błękitny kubraczek z mosiężnymi guzikami, całkiem nowy.

4. ...Pięknie to było  z twej strony,  X, żeś się rzucił matce na szyję, wróciwszy z lekcji religii. Istotnie! Usłyszałeś od nauczyciela wielkie i  pocieszające słowa! Bóg, który nas sobie rzucił w objęcia, nigdy  nas już nie rozłączy, synu! Gdy będę umierała,  gdy i ojciec twój  będzie umierał, nie wyrzeczemy do ciebie tych  strasznych słów rozpaczy: "Już cię nigdy więcej nie zobaczę!".  Bo my  się zejdziemy, bo się zobaczymy w innym, nowym  życiu,  w którym ten, co tu  cierpiał, pocieszony będzie, a kto  miłował na ziemi,  odnajdzie  drogie sobie duchy w świecie, gdzie nie ma winy  ni płaczu, ni  śmierci.

5. "W Dolinie Muminków" Tove Jansson

Muminek obudził się i  leżał  przez dłuższą chwilę,  patrząc w sufit,  zanim zdał sobie sprawę, gdzie się znajduje.  Spał sto dni i sto nocy, w głowie wirowały mu jeszcze sny,   usiłując wciągnąć go ponownie w swoją krainę.
Ale gdy odwrócił się na drugi bok, chcąc znowu ułożyć się przyjemnie do dalszej  drzemki, zobaczył coś, co  sprawiło, że otrząsnął się ze snu natychmiast  - łóżko Włóczykija było puste!
Muminek siadł na łóżku.  Tak, kapelusza Włóczykija także nie było.  "Niech mnie gęś  kopnie" - pomyślał Muminek i podreptał do  otwartego okna. Oczywiście  - Włóczykij posłużył się drabinką linową!  Muminek wgramolił się na parapet, po czym  na swych krótkich  nóżkach  ostrożnie zszedł po drabince...

6. Wieczorem, kiedy mały X  kładł się już spać, wdrapał się na krzesło przy oknie  i spojrzał przez małą dziurkę; właśnie spadło parę płatków śniegu  i jeden z nich największy,  zawisł  na brzegu skrzynki z kwiatami; rósł coraz bardziej i bardziej...

7. "Mikołajek ma  kłopoty" René Goscinny i Jean-Jacques Sempé

Zostałem czwarty z klasówki z historii. Mieliśmy Karola Wielkiego, a to umiałem,  szczególnie ten numer z Rolandem i jego mieczem, który się nie chciał złamać. Moi rodzice
bardzo się ucieszyli, kiedy im o tym powiedziałem, a tata wyjął portfel i dał mi, no, zgadnijcie
co? Dziesięciofrankowy banknot!
-Masz, chłopie  - powiedział  - jutro kupisz sobie, co będziesz chciał.
-Ależ... Ależ, kochanie  -  powiedziała mama -  nie sądzisz, że to za dużo pieniędzy dla małego?
- Skądże  -  odpowiedział tata. - Czas, żeby Mikołajek poznał wartość pieniądza. Jestem pewien, że wyda te dziesięć franków w rozsądny sposób. Prawda, chłopie?
Powiedziałem, że tak, ucałowałem tatę i mamę  - oni są strasznie fajni! - a banknot
włożyłem do kieszeni, przez co musiałem jeść kolację jedną ręką, bo drugą ciągle sprawdzałem, czy tam jest. To prawda, że jeszcze nigdy nie miałem takiego grubego banknotu tylko dla siebie. Oczywiście, mama daje mi czasem dużo pieniędzy, żebym zrobił zakupy w sklepie pana Companiego na rogu ulicy, ale to nie są moje pieniądze i mama zawsze mówi, ile pan Compani powinien mi wydać reszty. Także to zupełnie co innego.

8."Bracia Lwie Serce" Astrid Lindgren

Jonatan rzeczywiście wyglądał jak królewicz z bajki. Jego włosy błyszczały jak złoto, miał ciemnoniebieskie cudne oczy, bardzo świecące, śliczne biały zęby i całkiem proste nogi. I nie tylko to. Był też miły i silny, wszystko potrafił, wszystko rozumiał, był najlepszy w klasie i wszystkie dzieci  z  podwórza biegały za nim wszędzie, gdzie szedł  i chciały  być z nim, a on obmyślał im różne zabawy i chodził z nimi na różne wyprawy pełne przygód, a ja nigdy nie mogłem brać w tym udziału, bo leżałem całymi dniami  na  kanapie w kuchni. Ale Jonatan o wszystkim mi opowiadał  po powrocie do domu, o wszystkim co robił, co widział, słyszał czy przeczytał. Mógł bez końca siedzieć przy mnie na brzegu  kanapy i opowiadać. Jonatan też spał w kuchni, na łóżku, które przynosił ze składziku. A jak już leżał, dalej  opowiadał mi bajki i różne historie, aż wreszcie mama wołała z pokoju:
-Cicho już! Karol musi spać!
Ale trudno  spać, jak się wciąż kaszle. Czasem  Jonatan wstawał  w środku nocy i robił mi wodę z miodem na złagodzenie kaszlu. Taki był kochany.

Jakich innych chłopięcych bohaterów literackich lub filmowych pamiętacie?

Przy okazji wszystkim mężczyznom życzę dużo radości i chłopięcej beztroski. Szczególne życzenia ślę Pharlapie do Ciebie :)

poniedziałek, 22 września 2014

 

     Juliczka

 

     "Chodzi na angielski" i wybuch śmiechu, zapamiętałam to z jakiegoś filmu. Nie widzę twarzy aktora, ładny jest, to pewne, co podkręca ładunek ironii. Tak, chodzi i teraz biedzi się, żeby odrobić zadanie domowe.

     Odkodowuję notatki z wykładu pani Asi o twórczości Leonarda Cohena, taki był temat: "In his 1992 album The Future, poet and musiacian Leonard Cohen combines images, both sacred and profane, to reveal a stunning vision of the apocalypse and the means to salvation. Although Cohen is a Jewish student of Buddhism, he frequently uses Christian mythology in his writing. The purpose of this lesson is to read closely the first song on this album. "The Future", in order to uncover a somewhat coherent vision of the apocalypse. We shall see that although Cohen describes the apocalypse from a Judeo-Christian perspective, he also incorporates the Buddhist concept of Nirvana in this song.

     Dalej następuje analiza wersów i zwrotek do przetłumaczenia i interpretacji. Moja nauczycielka zajmuje się też tańcem towarzyskim, uczy tańców latynoamerykańskich, może odłożyć zeszyt i przenieść się ze szkoły na parkiet? Zerkam na zegar, powoli mija dzień urodzin Artysty, słucham piosenek z płyty. A że zaraz, za chwilę zacznie się poniedziałek, nasz poetycki poniedziałek, to wstawię wiersz w Altanie. W układzie, jaki otrzymałam od pani Asi, do wypełnienia wykropkowanych miejsc. Praca domowa z podpowiedzią.

z sieci

Give me back my broken ..........

my mirrored ..........., my secret life

it's ........... here,

there's no one left to .........

Give me absolute ...............

over every, living ...............

And lie ............. me, baby,

that's an ..........!

Give me crack and anal sex

Take the only .........that's left

and stuff it up the hole

in your ..........

Give me back the Barlin ...........

Give me Stalin and St. Paul

I've seen the ..........., brother

it is .............

Things are going to slide, slide in all .........

Won't be nothing

Nothing you can measure ..............

The blizzard, the blizzard of the world ...........

has crossed the threshold

and it's overturned

the order of the .............

When they said "Repent, repent"

I ............ what they meant

You don't know me from the ...........

you never will, you never .......

I'm the ........... jew

who wrote the Bible

I've seen the ......... rise and fall

I've heard their ..........., heard them all

but love's the only ......... of survival

Your servant here, he has been ........

to say it ........., to say it cold:

It's over, it ain't going any further

And now the weels of ............ stop

you ........ the devil's riding crop

Get ready for the .............

It is .................

Things are going to slide.

 

 

 

01:42, julitczka
Link Komentarze (3) »
sobota, 20 września 2014

Jedną z wymiernych korzyści zamieszkiwania w Australii jest możliwość wysłuchania w tutejszym radio transmisji z Promenade Concerts - Koncertów Promenadowych organizowanych co roku w Anglii. 

Koncerty promenadowe - tak to kiedyś bywało - ludzie szli na spacer do parku a tam przygrywała orkiestra. W Anglii było to bardzo popularne już od połowy XVIII wieku.
W 1895 roku angielski impresario Robert Newman wpadł na pomysł żeby zorganizować serię tanich, popularnych koncertów symfonicznych w sezonie letnim. Znając kaprysy angielskiej pogody zorganizował je w przestronnej sali Queens Hall w centrum Londynu.

Pierwszy dyrygent Promenade Concerts, Henry Woods, tak wyłożył swoją koncepcję;
"Zamierzam poprowadzić koncerty w celu przygotowania publiczności w łatwy sposób. Najpierw muzyka popularna stopniowo wznosząca się aż przygotujemy publiczność do odbioru muzyki klasycznej i nowoczesnej".

Wielka Brytania jest w tej szczęśłiwej sytuacji, że inicjatywy tego rodzaju moją szansę przetrwać wieki niezakłócone przez wojny i okupacje. Promenade Concerts przetrwały 120 lat i z roku na rok mają się coraz lepiej.

Podczas II Wojny Światowej, w maju 1941 roku, Queens Hall został zburzony przez niemieckie lotnictwo. Zanim nadeszło lato zdążono koncerty przenieść do Albert Hall gdzie rezydują do dzisiaj. Jednocześnie rozgłośnia radiowa BBC przejęła patronat nad imprezą. 

Od kilkunastu lat sezon koncertowy trwa 8 tygodni. W tym roku koncerty rozpoczęły się 18 lipca i zakończyły 13 września. W tym okresie odbyło się 76 koncertów.
Zgodnie z przewidywaniami Sir Henry Woodsa koncerty wychowały grono publiczności nie mieszczące się w wielkiej sali Albert Hall - ponad 5,000 miejsc. Kilkanaście koncertów odbywa się w innych salach. Prócz tego odbywają się koncerty w parkach i to nie tylko w Londynie (Hyde Park) ale również w Glasgow, Belfaście, Swansea, Bangor.
Organizatorzy starają się nie zważac na żelazne prarwa wolnego rynku i mimo niezwykłego popytu utrzymują stosunkowo niskie ceny biletów i wymyślają różne kruczki żeby uniknąć czarnego rynku i spekulacji. Na przyklad bilety można kupić na internecie, ale nie bezpośrednio lecz na zasadzie losowania. Bilet na miejsce stojące na ostatni koncert mogą zakupić osoby, które kupiły bilety na conajmniej 5 koncertów, ale i tak muszą odstać swoje w kolejce (a raczej odespać bo kolejka formuje się kilka dni wcześniej). 

A my w Australii, niby niepodległej, ale jednak podłegłej brytyjskiej królowej, możemy posłuchać wielu koncertów w naszym radio ABC. Chciałoby się powiedzieć - słodka to niewola.
Mam nadzieję, że pozostałe kraje wspólnoty brytyjskiej korzystają też z tego przywileju.

W 1956 roku w koncertach wystąpiła pierwsza orkiestra zagraniczna. Była nią Orkiestra Symfoniczna Radio Moskwa. W tym roku w koncertach wystąpiła nasza melbourneńska MSO.

Kulminacją serii jest oczywiście ostatni koncert - Last Night of the Proms. Na tę okazję usuwa się trochę krzeseł w sali koncertowej; w ich miejsce może się zmieścić tysiąc stojacych słuchaczy. Żeby tylko stojących - oni rytmicznie stają na palcach, podskakują (nierytmicznie), wymachuja flagami, rzucają confetti. Równolegle odbywaja się koncerty i bezpośrednie transmisje w parkach, w których bierze udział około 70 tysięcy osób.
Tak, tak, więcej niż na otwarciu misstrzostw świata w siatkówce a doping bardziej żywiołowy :)

Last night of the Proms prezentuje bardziej popularny program a kończy się trzema żelaznymi pozycjami:
- Edward Elgar - Pomp and Circumstances March No 1, przy akompaniamencie którego wykonywana jest pieśń Land of Hope i Glory śpiewana przez całą publiczność. To właśnie podczas wykonywania tego utworu słuchacze stają rytmicznie na palcach - zobaczcie koniecznie - KLIK, Zauważyłem kilka flag polskich na widowni :)
- Hymn Rule Britannia. Wykonawcy zakładają oryginalne stroje. Szczególnie imponująco wygladają kobiety ubrane w stroje rodem z oper Wagnera - KLIK. Jednak według mnie to nie jest pieśń na kobiecy głos. Męskie wykonanie tutaj - KLIK.
- Śpiewana przez całą publiczność pieśń Jerusalem , po której następuje hymn angielski - KLIK.

Impreza zakończona, ale ja jeszcze nucę Rule Britannia. Tekst pierwszej zwrotki poniżej:

When Britain first, at Heaven's command
Arose from out the azure main;
This was the charter of the land,
And guardian angels sang this strain:

Rule, Britannia! Britannia rule the waves:
Britons never will be slaves.

Pozwolilem sobie przetłumaczyć refren na polski:

Rządź Brytanio, panuj morskiej toni,
Brytyjczycy są i będą zawsze wolni.

Szkoda, że nie potrafiłem w tym tłumaczeniu zachować tych fal - rządź nam Brytanio na falach - radiowych.

PS1.  Częśto spotykam się z opinią, że nie warto chodzić na koncerty bo przecież można posłuchać muzyki z CD, w najlepszym wykonaniu, nagraną w idealnych warunkach.
Tak, ale według mnie bezpośredni kontakt z orkiestrą to dodatkowy wymiar. Bardzo lubię koncerty w wykonaniu naszej Akademii Muzycznej, jest w nich tyle entuzjazmu i spontaniczności. Do dzisiaj pamiętam warszawską premierę Pasju wg św Łukasza K. Pendereckiego. Przed rozpoczęciem utworu czuć było w powietrzu jakąś tremę, nerwowość orkiestry, która i mnie się udzieliła. Wydaje mi się, że dodało to słuchaczom wrażliwości tak potrzebnej do odbiotu tego działa. I odwrotnie - koncert orkiestry miasta Skopje występującej po trzęsieniu ziemi w roku 1963. Dość przeciętną orkiestrę prowadził jeden z najlepszych dyrygentów świata - Igor Markevitch, który na rok porzucil najlepsze orkiestty świata. Czuć było znużenie dyrygenta, jakąś bezradność z powodu ograniczeń technicznych orkiestry. A jednocześnie ogromny wysiłek orkiestry żeby przeskoczyć samych siebie. Czasami wydawało mi sie, że oni chcą się wydobyć z ruin zburzonego przez trzęsienie budynku.
I jeszcze jedna sprawa - publiczność. No właśnie, kaszlą, bija brawa w niewłaściwym miejscu. Szczególnie mnie cieszą te brawa. Tak jest! Tak mu się podobało, że nie mógł się powstrzymać. Czyż nie o to chodzi w sztuce?
A kasłanie... kiedyś podczas koncertu usłyszałem za sobą jakiś syk i jakby bulgotanie. Ktoś zasnął - pomyślałem - i obróciłem gniewnie głowę. Za mną siedzial starszy pan podłączony do butli z tlenem. Zauważyl moja reakcję i uśmiechnął się do mnie przepraszająco. Odwzajemniłem jego uśmiech już przez łzy a potem wyczekiwałem tego syku i miałem wrażenie, że do mnie też dopływa zwiększona dawka tlenu.
Tę ostatnią historię opowiadałem juz w tym samym towarzystwie 2 lata temu, ale chyba warta powtórzenia.

PS2. Szczegółowa informacja o imprezie znajduje się tutaj - KLIK. Uprzedzam, że niektóre fakty mogą nie zgadzać się z tym co napisałem powyżej - tym gorzej dla faktów.

Tagi: muzyka
02:19, pharlap
Link Komentarze (8) »
czwartek, 11 września 2014

     Juliczka

 

     Jest druga w nocy, spojrzałam za okno, a tam - mgła. Pierwsza od tygodni, spokojna, przytulna, cicha, bez wiatru, księżyca, nieodgadnionej tęsknoty. Zapowiedź jesieni. W Altanie również zapanowała cisza - Wszyscy poszli - mówi Irina w Trzech siostrach Antoniego Czechowa. Wszyscy wyjechali, wiem, czytałam wzmiankę o przygotowaniach do uroczystości, o kapeluszach. 

moje 

     Czekam na powrót z wrześniowymi kwiatkami, taki bukiecik dziś dostałam, co za kolory! Ostatnie westchnienie lata. I z nową książką Wydawnictwa Literackiego Francuski szyk! Zostań swoją stylistką autorstwa Izabelle Thomas i Frédérique Veysset. Przyniesie ją pan listonosz, przeczytam, porównam z klasyką Poznaj swój kolor i z przyjemnością podzielę się uwagami.

     Bo wcale niełatwo balansować ubraniem tak, by przedstawiało nas we właściwy sposób zanim zdążymy coś powiedzieć. Styl stroju zdradza naszą osobowość, dobrze więc, by przekazywał prawdziwą wiadomość. O ile moda kobieca związana jest z odsłanianiem czy też zakrywaniem ramion, dekoltu, nóg, o tyle moda męska zajmuje się popisem społecznego statusu.  Badacze mody odkryli ciekawy fakt, że praktycznie biorąc wszystko, co mężczyźni dziś noszą, zaklasyfikować można jako dawną odzież sportową. Nawet stroje wieczorowe i oficjalne. Określony sport uprawiany w "towarzystwie" wymaga funkcjonalnego kostiumu. Noszenie takiego kostiumu oznacza, że stać nas na wydatek czasu i pieniędzy konieczny do uprawiania tego sportu. Takie obnoszenie swojego statusu będzie tym skuteczniejsze, jeśli będziemy nosić kostium na co dzień, nawet jeśli tego sportu nie uprawiamy. Co więcej, działać będzie równie dobrze, jeśli nas wprawdzie stać na kostium, ale nie stać na zajmowanie się samym sportem. Po pewnym czasie, kiedy obnaszany strój ulegnie powszechnej akceptacji jako ubranie codzienne, traci on swój wpływ. Wtedy trzeba rozejrzeć się za nowym sportem i właściwym mu strojem. I tak kostium myśliwski stał się codziennym, to samo spotkało stroje zakładane na tory wyścigowe, pole golfowe czy wędkarskie tweedy, a także marynarkę o skośnych kieszeniach i rozcięciach do jazdy konnej. A koszulki polo? Blezery jachtowe noszone? Moda kowbojska?  Pikowane kurtki wzorowane na narciarskich? To co dzisiaj jest najśmielszą nowością mody, jutro stanie się strojem poprawnym i powszednim. Zasada nie działa w drugą stronę, młodzi, nawet jeśli się postarzeją, cylindra i fraku nie uznają za wygodny ubiór do biura wielkiej korporacji.

Tylko śliwki pozostaną tak samo modne. U mnie zagościły dzisiaj w wydaniu z patelni: śliwki+chili+imbir+kakao+cynamon.

moje

 

 

poniedziałek, 01 września 2014

 Ciotuchna

Jakiś czas temu męczyłam was moimi wspominkami tekstów starych piosenek. Teraz chcę się wam wytłumaczyć skąd one się wzięły.
Od powrotu z Libii, czyli od ponad trzydziestu lat, mamy w domu elektroniczna fisharmonie. Dziś młodzież nazywa to po prostu "klawisze". Grał na niej zawsze mój mąż, który jako rasowy chirurg jest muzykalny i grywał na organach w wielu kościołach, nie tylko w Polsce. Jak jest na czym grać to czemu do tego nie śpiewać. Śpiewać, śpiewać, grono naszych przyjaciół i znajomych z radością podchwyciło ten projekt.
Mąż zajął sie zbieraniem nut, a ja przypominałam sobie teksty piosenek i zapisywałam ich słowa. Pisaliśmy te słowa na maszynie, bo było to w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku i jak z pięknie napisanym tekstem poszłam do punktu xero, to mi powiedzieli, żebym na tekstach przyniosła pieczątkę cenzury to mi wydrukują. Teksty były takie, ze cenzura na ich widok dostałaby "białej gorączki" i w najlepszym razie, wyrzuciłaby mnie za drzwi. Trudno, pisaliśmy dalej teksty na maszynie i urządzaliśmy dla przyjaciół tematyczne wieczory śpiewane.
Na pierwszy ogień poszły piosenki harcerskie, bo wszyscy je dobrze pamiętaliśmy. Na wszelki wypadek, aby uniknąć rozbieżności tekstowych, każdy dostał w rękę kartkę ze słowami piosenki.


Następne były kolędy, bo zawsze urządzaliśmy u nas Sylwestra zamiast imienin męża. Kolędy śpiewało sie od pierwszej zwrotki do ostatniej.

Z następnymi tekstami nie mięliśmy kłopotu, bo urządziliśmy wieczór piosenek powstaniowych, wszyscy pamiętali Powstanie i Jego piosenki o chłopcach silnych jak stal.

W międzyczasie wszystko sie w Polsce zmieniło, ale w nas pozostał duch przekory i postanowiliśmy, ze następne spotkanie poświecone będzie... pieśniom masowym! Pamiętacie te piosenki i pieśni? Okazało się, że nie tak łatwo odtworzyć ich słowa, melodie było łatwiej zaśpiewać, a ze słowami był kłopot. Były różne wersje, a po prostu to co wpychano nam na sile, po pewnym czasie wypchnęliśmy z pamięci. W czasie tego wieczoru, na zimno i na spokojnie analizowaliśmy bezsens niektórych tekstów.

Umówiliśmy się że wszyscy będziemy szukać nut i tekstów walców, którym poświecimy następne spotkanie. Niestety zadanie okazało sie bardzo trudne, ten wieczór nigdy sie nie odbył, po prostu czas i nasz wiek zrobił swoje, starzeliśmy się, trochę powaliły nas różne choroby. Ja juz nie miałam siły przygotować kolacji na tyle osób, bo o "suchym pysku" nie dało się śpiewać. Czas mijał i zapomnieliśmy o wieczorze walców. Mnie niedawno przypomniał sie tekst Walca Francois, chyba autorstwa Karasińskiego i teraz te słowa zapisałam. Jeżeli chcecie przeczytać ten tekst, to dajcie znać w komentarzach do tego wpisu, a w następnym, dostępnym terminie napisze wam ten piękny, liryczny wiersz. Takie wspólne śpiewanie chyba skończyło się wraz z końcem XX wieku. Teraz każdy słucha swojej muzyki w różnych smart fonach i innych technicznych cudeńkach, albo śpiewa w wielkiej masie ludzi.

Wzruszył mnie koncert 1 sierpnia w 70 tą rocznicę Powstania Warszawskiego, który odbył sie w Warszawie na placu Piłsudskiego, gdzie zebrało sie ponad 30 tysięcy ludzi od staruszków począwszy, a na młodzieży szkolnej kończąc. Prowadziła ich orkiestra , dwa chóry i kilku solistów. Każdy dostał do reki broszurę z tekstami piosenek. Śpiewali pięknie i równo, niektórzy płakali.
Może sie jeszcze odrodzi wspólne śpiewanie? Mam nadzieję.

08:18, wloszczyzna79
Link Komentarze (2) »
Tagi