Rozmowy wśród przyjaciół
środa, 30 sierpnia 2017

bielak     Jul

     Ciągle milczał i wszyscy myśleli, że milczy o czymś. A on milczał ot tak sobie, milczał, bo nie żył. Może zresztą żył, ale nie tutaj. Może nawet kochał, ale nie ich.

~Tadeusz Różewicz.

      A ona? Jest? Była w ogóle, czy żyła głównie we własnej głowie. I w zapisywanych śmiesznych zeszytach.

Klasztor Benedyktynów

     "Książkę twarzy" Marka Bieńczyka, "Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marylin Monroe" Andrew O"Hagana oraz "Wyspę" Dmitrija Strelnikoffa czytałam, od dawna stała na półce. Kupiłam, bo ładnie wydana, bo pomyliłam z inną; z "Wyspą, czyli usprawiedliwienie bezsensownych podróży" Wasilija Gołowanowa. 

Strelnikoffa przerzeczytałam niedawno, w jeden wieczór. On, fotografik, wsiada do pociągu, wybiera się w podróż do miejsc swojego dzieciństwa. Po coś, po jakieś odpowiedzi. W ostatniej sekundzie przezd odjazdem pociągu wsiada ona, zadbana, ładna, dostatnio ubrana. W książce oboje nie noszą imion. W pociągu dziwnym, jak jego konduktor, zaczynają dziać się surrealne rzeczy, nie wiadomo, kto jest kim, co jest jawą, a co snem. A co strachem przeżywanym w dusznym  przedziale kolejowym, na korytarzu wagonu lepkiego, brudnego, zalanego wodą. Wciąż się leje woda. Pociąg jedzie. Nie wiesz, czy młoda kobieta okaże się tamtą dziewczyną z przeszłości, nie wiesz tego nawet po skończeniu lektury, a podróż długa. W chaosie i niedomówieniach.

Tak też można mówić o miłości, której tak naprawdę nie było. Tak można też rozliczać swoje życie, niezrozumiale, jako że i samo życie niezrozumiałe jest.

Ale jest.

Że jej nie ma nie wie nikt.

z sieci

Elżbieta Musiał, Rozmowa międzymiastowa

 

Ja w to lato? O tak,

czuję się dobrze.

Ktoś mówił, że się postarzałam
o parę lat?

A skądże.

Moje lustro już nie ma łez.

A ty śnij swoje życie

ze mną czy bez.

 

Tobie wyrósł młody dąb przed
oknem? Męska rzecz.

I strop poprawiasz dzielnie.

Ty budujesz dla was dom. To
pięknie.

 

A mnie wieczór przeszedł jakoś
znów nie tak,

a nad płótnem zastał nie ten
świt.

W moje życie jak to w życie

zakradł się pamięci zwid.

 

Więc sadzawkę masz teraz w
ogrodzie. Świetna rzecz.

Na marzenia łowione w z......ote
sieci nocy

Przepraszam – w jakie? – złote
sieci! Ach tak, tak.

A mnie pytasz nadaremnie jak odmienił się mój świat.

 

A ty żyj swoje życie,

ty je ładnie śnij

ze mną czy beze mnie.

Któż do końca to wie,

którą z dróg trzeba było iść.

 

A ty żyj swoje życie,

ty żyj je wiernie.

Ze mną czy beze mnie.

 

Beze mnie, beze mnie... układaj
dni...

Tam, gdzie odcisnęłam stopę

w bosonogi czas  

*

środ. «pojedyncza partia w grze w snookera»

PRZYKŁADY UŻYCIA

A snooker przecież ostatecznie polega na wbijaniu bil, bo to budowanie brejków i wbijanie sprawia, że wygrywasz poszczególne frejmy (eurosport.onet.pl).

     

Droga Julito,
ten las (z poprzedniego maila) jest pewnie tym  lasem, po którym chodziłem któregoś dziwnego i wrogo krótkiego dnia grudnia. I  Norwid. W tym samym prawie czasie sięgnąłem po "Vade-mecum". A jeszcze wcześniej  napisałaś coś prawdziwego o tym, że życie jest iluzją. Tak musiało być, choć  tego maila nie mogę znaleźć. Mogłem go przypadkowo usunąć w ferworze  porządkowania. Ale na pewno był..., a ja znalazłem wiersz, który się łaczy z tym  Twoim listem, choc może w dniu świątecznym nie brzmi prawomyślnie.
Zapach lip w Sopocie pamiętam bardzo  dobrze...

Janusz Urbaniak, ZGODA

 

wystarczyło mu patrzeć

jak słońce leniwie kładło

się zachodząc

 

nie musiał mówić choć

słowami bawił się 

w przestworzach

lepiąc kule znaczeń

niesprawdzonych

 

choć tęsknota była jego

chlebem nie tylko porannym

niespełnieniem przy końcu

dni które wyglądać miały

inaczej

 

marzenia którym wierzył

były coraz bledsze

i pogodzone z pustką

a jeszcze niedawno wiódł

o nich długie monologi

 

ta wiara odeszła prawie cała

przyszło czekanie na szklaną

szybę przyszło odrzucenie

mądrości które nie wyjaśniały

już niczego przyszła zgoda

na to co największe

 

ciche i głośne

ciche i głośne

ciche

*

16.05.13.

     Interesuje mnie to, co niewypowiedziane, myślał. Rysowałem zbyt wyraźnie, nie trzeba wszystkiego wyjaśniać. Napisał do Stelli: "Wiesz, zacząłem myśleć, że zbyt długo trzymałem się tego, by odzwierciedlać. Teraz staram się robić co innego, co jest tylko moje, sugestia jest ważniejsza niż przedstawienie (...), ciemność, którą rysuję nie ma końca. Przecinam ją wąskim i niebezpiecznym światłem... Stello, ja już nie ilustruję. Robię własne rysunki, nie mają nic wspólnego z tekstem. Ktoś nada im znaczenie".

Tove Jansson, Wiadomość, Czarno-białe, przeł. Justyna Czechowska, Wydawnictwo Marginesy.

Liceum Krotoszyn

     Janusz (Urbaniak) - na fotografiach w 1968 roku na dziedzińcu Liceum im. Hugona Kołłątaja w Krotoszynie oraz parędziesiąt lat później u Kornela OSB w Klasztorze Benedyktynów w Lubiniu k/Kościana, Julita ta sama - wyraził zgodę na publikację wiersza, dziękuję.  

 

 

 

wtorek, 01 sierpnia 2017

julita bielak     Jul

Gdy się jest samotnym

tęskni się, aby być we dwoje

ale gdy się jest we dwoje

jest się zawsze we troje;

ten trzeci to ów samotny

który nadal jest samotny

***

Maria Wine, tłum. Zygmunt Łanowski.

julita bielak

     Zapraszam na herbatę, która zawsze lepiej smakuje w miłym towarzystwie, oraz na konkurs: konkurs bez powodu, bez okazji, bez konkretnej przyczyny. Bez zasad, za to z jednoosobowym, stronniczym, lekko kopniętym jury. Nagrodą jest książka na lato - nowa, nieczytana - i herbata na długowieczność.

     Co wiemy o autorze? Zajrzyjmy do Wiki: Thomas H. Cook, amerykański pisarz, posiada dyplom licencjacki z Georgia State College, stopień magistra w American History z Hunter College, a także magistra filozofii z Columbia University. Od 1978 do 1981 Cook uczył angielskiego i historii w Dekalb Community College w Gruzji, pracował też jako redaktor działu literackiego dla Atlanta Magazine. Za powieść Szkolny romans otrzymał nagrodę Edgara Alana Poe od Mystery Writers of America. A o książce?

     Pisarz - podróżnik George Gates zgłębia dziwne sprawy znikających osób od czasu, kiedy jego ośmioletni syn zaginął po wyjściu ze szkoły. I choć ciało syna odnaleziono w nurtach rzeki po jakimś czasie, to jego domniemany porywacz i morderca pozostał na wolności. A śledztwo utknęło w martwym punkcie. Podobnie było z Katherine Carr, która zniknęła z ich miasteczka. A prowadzący tę sprawę Arlo Mc Bride nawet po latach nie może pogodzić się ze swoją porażką. Nie pomogło mu nijak pozostawione przez Katerine opowiadanie, będące literacką wersją wydarzeń, które poprzedziły jej zniknięcie. Może jednak ponowna lektura tego tekstu przez Gatesa przyniesie jakieś nowe tropy w starej sprawie  Może nawet znajdą się jakieś wspólne ślady łączące zniknięcie Katherine i małego Teddyego, syna Gatesa. Źródło: nota wydawcy C&T.

Nina Leen

                              Fot. Nina Leen

     Zadanie jest proste, wystarczy w dowolny sposób powiązać trzy słowa: zbrodnia, hamak i herbata. Na odpowiedzi czekam na Fb do piątku do północy. Wyniki ogłoszę tak prędko, jak to będzie możliwe. Zapraszam zatem na herbatę.

z sieci

 

     

 

 

    

 

Tagi