Rozmowy wśród przyjaciół
poniedziałek, 29 czerwca 2015

 

 

          Juliczka

 

     Gdy natura żartobliwie naśladuje landszaft:

kesek

     A wieczór taki dobry na bajki La Fontaine'a.

Lis i winogrona, Bajka, Jean de La Fontaine

 

Lis pewien, łgarz i filut, wychudły, zgłodniały,

Zobaczył winogrona rosnące wysoko.

Owoc przejrzystą okryty powłoką,

Zdał się lisowi dojrzały.

Więc rad z uczty, wytężył swoją chudą postać,

Skoczył, sięgnął, lecz nie mógł do jagód się dostać.

Wprędce przeto zaniechał daremnych podskoków

I rzekł "Kwaśne, zielone, dobre dla żarłoków"

*

przeł. Władysław Noskowski.

 

     Dlaczego lis, a nie sarna lub chociażby jeleń przeglądający się w wodzie? Bo krótka.

Zbliża się druga w nocy, księżyc wysoko.

 

 

 

 

środa, 24 czerwca 2015

 

     m     Juliczka

 

     Takie wspaniałe książki otrzymałam w prezencie, lekturę zaczęłam od Arki Noego. Pozostałe przeczytam po przeprowadzce. Bo znowu się przeprowadzam. Za późno pewna Zochna podpowiedziała mi: "Ituś, zamieszkaj tam, gdzie poczujesz się jak źwierzę". Zrozumiałam, dlaczego w Oliwie wysoko nad drzewami nie założyłam legowiska - zdecydowanie jestem zwierzęciem miejskim, żmiją wygrzewającą się w słońcu na kamieniach. Stąd, spośród książek, bliska stała mi się Arka Noego, pięknie wydana.

moje

     Arka Noego powstawała w długie zimowe wieczory w słynnej Willi Pod Jedlami. Niezwykła zabawa literacka. Przez wiele lat układano przekomiczny epicki poemat, którego kolejne strofy dopisywali na Kozińcu autorzy nie byle jacy - obok gospodarza, Jana Gwalberta, i jego synów, Michała i Jana, wśród współtwórców tego absurdalnego, iskrzącego się staropolsko-dadaistycznym humorem dzieła, bo przecież nie dziełka, byli m.in.: Maryla Wolska, Wacław Wolski, Beata Obertyńska, Tadeusz Odrzywolski i Maria Jasnorzewska-Pawlikowska.

Wśród utrapień postanowiłam uśmiechnąć się razem z Lilką Pawlikowską oraz jej molem i rakiem.

/.../

Rak do Arki wchodzi tyłem,

Uwalany mocno iłem,

Dziwuje się zgromadzenie:

Cóż to znowu za wchodzenie?

"Już ja wolę , rzekł, mój sposób

Od zwyczaju takich osób,

Co nie wiedząc jak tam będzie,

najpierw nos pakują wszędzie".

 

Mól przynosi w dzikim szale

Swojej żonie mód żurnale

I powiada: "Zobaczymy,

Co będziemy jeść tej zimy!".

*

     ... jest szczeżuja, kangur, łoś, flaming, żyraf, tak - żyraf i struś jest, padalec i stonoga. Pajęczyca. Ślimak i oślica...

     Pakuję książki, jeden z kartonów oznaczam jako podręczny. Niech no tylko osiądę, zaraz zabiorę się za czytanie. Skończę "Bagienną niezapominajkę" o londyńskich losach Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej. Obiecałam pani Kindze podzielenie się wrażeniami z lektury, dotrzymam słowa.

moje

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 14 czerwca 2015

 

          Juliczka

 

     Dobry wieczór. Czerwcowy wieczór. Z minimalistycznym, celującym prosto we współczesny świat wierszem Franka Klonowskiego "23".

To my, 23

Zgubieni w kamiennych ideałach

Z naciągniętą skórą

i płaskim brzuchem

Zasypiamy z betonem

Pod głową

I bez łez

pokroju bogów

*

     Oraz z książką.

Wydawnictwo Literackie

                                        www.wydawnictwoliterackie.pl

     Nowej okładki książki Jerzego Pilcha Zuza albo czas oddalenia nie zaprojektuję, nie narysuję nawet kota. Ale wiem, o czym mówię. Czytałam Drugi dziennik, czytałam Tezy. I Miasto utrapienia, jeszcze od innego wydawcy. Tak, na drugie mam Andrzej

moje

     Przyglądam się okładce z tytułową Zuzą, bohaterką wymyśloną przez Jerzego Pilcha. W księgarni - bo książki kupuję w księgarni - przeżywałabym dylemat: jest nowa książka uznanego autora, jest, jako znak rozpoznawalny, szkic twarzy autora. I tu ból, bo co miałabym zrobić z dziewczyną? Omijam książki z samotną dziewczyną na okładce, boję się, że ją rzucił, a ona go kochała. Zastanawiałbym się, co robi u Jerzego Pilcha ta dziewczyna siedząca na łóżku. Dlaczego czerwona materia ma przyciągać mój wzrok. Nic mi się nie układa. Choć przechowuję fotografię Wojciecha Plewińskiego, pozwala słyszeć muzykę.

Wojciech Plewiński

     Jeśli Pilch stworzył Zuzę, wspomina pierwsze miłosne uniesienia i, jak czytam w nocie Wydawcy, przełamuje granice fikcji i życia, to natychmiast nasuwa się kadr z filmu Ingmara Bergmana "Fanny i Aleksander" z teatrem lalek, postaciami poruszanymi zza sceny. Twarz i dłoń pisarza, Zuza jako marionetka, papierowa kukiełka.

Fanny i Aleksander

     Jeśli już na okładce miałaby widnieć Zuza, to taka, jak na fotografii zamieszczonej przez Annę Klam, też wybuchowa. Jednak nie tak oczywista, lubię dopowiadać. Cenię książki, których autorzy, jak i okładki, wierzą w moje myślenie.

Anna Klam

     Może Zuzę, jak i to, co pisarz ma do powiedzenia, swoje "ironiczno-filozoficzne" gawędy mogłaby przedstawiać fotografia sióstr Olsen z The Row, wiecznie w podróży, także tej przez zycie, wiecznie z bagażem, także doświadczeń.

The Row

     Lub po prostu jedna z moich ukochanych okładek, wprawdzie towaru bez grzbietu, ale wymowna, jak i pierwsze zdanie noty Wydawcy: "Autora blaszanego bębenka nikomu przedstawiać nie trzeba", czyli Gunter Grass i Historie. Umiem je sobie opowiadać, umiem je sobie dopowiadać. I tak samo ważny jest dla mnie autor, tytuł dzieła, jak i przekład, ta sama czcionka. Prosta. Oliwkowa.

moje

     O tym, że z Piotrusiem Panem, tym w przekładzie Michała Rusinka i z ilustracjami Joanny Rusinek, nie rozstaję się, wszyscy wiedzą. Rozpowiadałam też na lewo i prawo o zachwycie prozą Patricka Modiano, prawda, jaka Willa Triste elegancka?

ZnakZnak

                                    www.wydawnictwoznak.pl

 

     Zuzę zaś, pewien czytelnik, pan Paweł, widzi tak. Dobrze widzi.

Wydawnictwo Literackie

 

 

 

piątek, 05 czerwca 2015

 

          Juliczka

 

 

     Władysław Syrokomla - "Muzyka" - fragment.

 

Krótka biesiada sercu - minęła jak we śnie,

Harmonia umilkła, duch upadł na ziemię,

O twardą rzeczywistość zahaczył boleśnie,

Ale serce ocknione nieprędko zadrzemie. -

Cześć tobie szumny gwarze, cześć nocna pomroko,

Nikt nie widział, nie słyszał, co się we mnie budzi;

Uspokoiłem serce i otarłem oko,

I już w drewnianej masce wyszedłem do ludzi. -

*

 

moje

                     fot. strona mojej książki "Elementarna szkoła na fortepian" Aleksandra Różyckiego. 

 

 

Tagi