Rozmowy wśród przyjaciół
sobota, 25 kwietnia 2015

pharlap  Pharlap

A jak poszedł król na wojnę,
Grały jemu surmy zbrojne,
Grały jemu surmy złote
Na zwycięstwo, na ochotę...

A jak poszedł Stach na boje,
Zaszumiały jasne zdroje,
Zaszumiało kłosów pole
Na tęsknotę, na niedolę...

A na wojnie świszczą kule,
Lud się wali jako snopy,
A najdzielniej biją króle,
A najgęściej giną chłopy.

Szumią orły chorągwiane,
Skrzypi kędyś krzyż wioskowy...
Stach śmiertelną dostał ranę,
Król na zamek wraca zdrowy...

A jak wjeżdżał w jasne wrota,
Wyszła przeciw zorza złota
I zagrały wszystkie dzwony
Na słoneczne świata strony.

A jak chłopu dół kopali,
Zaszumiały drzewa w dali.
Dzwoniły mu przez dąbrowę
Te dzwoneczki, te liliowe...
Maria Konopnicka 

Dzisiaj u nas ANZAC Day - rocznica lądowania australijskich i nowozelandzkich wojsk na plazy w Gallipoli, w dalekiej Turcji. Tym razem jest to setna rocznica.

O genezie, szczegółach i obchodach tego święta pisałem na tym blogu kilka razy - historia - KLIK, obchody lokalne - KLIK, udział Polaków - KLIK, obchody lokalne - KLIK.

Setna rocznica przywołuje refleksje na temat I Wojny Światowej. Wojny, nie tylko według mnie, zupełnie nonsensownej.

Nie mogę się opędzić od wspomnienia prognoz wojennych dobrego wojaka Szwejka:
- Może się zdarzyć, że w razie wojny z Turcją napadną na nas Niemcy, bo Niemcy i Turcy trzymają z sobą. To takie dranie, że drugich takich nie ma na świecie. Ale możemy się sprzymierzyć z Francją, która od roku siedemdziesiątego pierwszego krzywo patrzy na Niemca. I damy sobie radę.

Z powyższej prognozy sprawdziło się tylko jedno - Turcy i Niemcy trzymali ze sobą. Australijczycy zostali skierowani przez Anglików właśnie przeciwko Turkom. Wielomiesięczna bitwa zakończyła się porażką Aliantów, wycofali się. 
Liczba ofiar po stronie Aliantów 44,150 zabitych, 97,397 rannych w tym Australijczyków 8,709/19,441.
Straty po stronie tureckiej odpowiednio 86,692/164,617.
W sumie prawie pół miliona ofiar.

Australijczy garnęli się na tę wojnę z ogromnym entuzjazmem. W referendum w sprawie wprowadzenia przymusowej mobilizacji głosowali przeciw. Za to ilość ochotników przewyższyła wszelkie oczekiwnia, punkty rekrutacji nie mogły sobie poradzić z rejestracją chętnych.

Zastanawiałem się - co my tu dzisiaj świętujemy?

Chyba właśnie tę niewinność młodych, naiwnych, ludzi. I utratę tej niewinności.

Nie uczestniczyłem w dzisiejszych uroczystościach, wziął w nich udział mój syn razem z drużyną polskich harcerzy.

Wczoraj odwiedziłem samotną sosnę wyhodowaną w moim parku z nasiona spod Gallipoli ...

 Lone Pine

Grupa

 Grupa ludzi słuchała historii losów młodego człowieka, który z wojny nie wrócił i jego Matki, która sprowadziła tutaj nasiono z pola bitwy.

Przypomniał mi się wiersz Konopnickiej. Tak, o wojnie powinny pisać tylko kobiety.

Tagi: Australia
10:55, pharlap
Link Komentarze (2) »
wtorek, 14 kwietnia 2015

 

          Juliczka

 

     Tak tu cicho w Altanie. Tak smutno. Wielki żal.

 

     Tadeusz Różewicz

 

     Czas na mnie

 

     Czas na mnie

     czas nagli

 

     co ze sobą zabrać

     na tamten brzeg

 

     nic

 

     więc to już

     wszystko

     mamo

 

     tak synku

     to już wszystko

 

     a więc to tylko tyle

 

     tylko tyle

 

     więc to jest cale życie

 

     tak całe życie

 

     *

 

 

                     fot. Herbert Tobias, Montparnasse 1952.

Herbert Tobias

niedziela, 05 kwietnia 2015

Żona Oburzona

Nie mogą się te pory roku zdecydować. Świeci słońce, za chwilę pada śnieg. Pierwsze wiosenne kwiaty, kwitnące owocowe drzewa i powracające bociany muszą jakoś sobie radzić. Im jest trudniej niż nam. Ja mogę zamknąć się w domu, otulić się kocem i tak przeczekać  ten... nazwijmy rzecz po imieniu  - brak anomalii pogodowych. Bo przecież w marcu jak w garncu, a i  kwiecień plecie swoje zimowo-letnie opowieści zgodnie z ludowym porzekadłem.

Ale od dawien dawna podejmowano działania, by jednak aura się zdecydowała, zima poszła precz, a  umęczoną mrozami ziemię uratowało ciepło  wiosennego słońca. Marzanna czy morena była słowiańską boginią, która symbolizowała zimę i śmierć. Gdy kończyła się zima palono słomianą kukłę Marzannę, aby przywołać wiosenne bóstwo Jaryłę. Różne zwyczaje kultywowane przez nas  w  trakcie Wielkanocy kiedyś były niczym innym jak  witaniem się z wiosną, przywoływaniem szczęścia i pomyślności w nadchodzących miesiącach.

A co mogę zrobić ja? Marzanny nie spalę i nie utopię, bo zbyt wiele wiem o tym, jak zanieczyszczone są rzeki. Mogę jednak zrobić zieloniutkie ciasto. Może to pomoże?

Przepis na nie znalazłam na czeskim portalu. Kolejny dowód na to, że warto uczyć się języków. Wygląd ciasta bardzo mnie zachwycił, ale i zaintrygował. Do tej pory wierzyłam, że kiwi absolutnie nie nadaje się do takich celów, gdyż uniemożliwia tężenie żelatyny. A jednak można. Być może sekretem jest gotowanie owoców? W smaku sernik, zwany w oryginalnym przepisie tortem, jest doskonały, zachowuje bowiem równowagę pomiędzy słodyczą a kwasotą owoców i cytryny.

Spód

W przepisie spód jest przygotowany ze zwykłych herbatników maślanych. Ja jednak jestem fanką ciastek zbożowych. Polecam więc użycie ciastek pełnoziarnistych lub owsianych. Kruszymy je np. wałkiem lub w robocie kuchennym i mieszamy ze 100  g miękkiego masła. Masą wylepiamy spód tortownicy o średnicy 24 cm i wkładamy do lodówki.

Masa serowa

400  g twarogu mielonego  (ja użyłam takiego miękkiego z wiaderka)
100 g cukru pudru (w przepisie było 150, jednak moim zdaniem to za dużo, może po prostu dosłodźcie sobie wg potrzeb)
350 ml śmietany kremówki (ja użyłam 36%)
2 łyżki soku wyciśniętego z cytryny
żelatyna

Kwestia żelatyny prezentuje się następująco. W przepisie było podane, aby użyć 6 listków. Niestety nie udało mi się takiej żelatyny dostać. Użyłam więc 6 łyżeczek żelatyny z firmy Oetker, o takiej, i rozpuściłam ją w 4 łyżkach gorącej wody. Jest bardzo wygodna w użyciu,  bez problemu się rozpuszcza.

Aby przygotować masę, ucieramy ser z cukrem pudrem, mieszamy z sokiem z cytryny. Kremówkę ubijamy. Bierzemy  kilka łyżek ubitej śmietany, mieszamy ją dokładnie z rozpuszczoną i przestudzoną żelatyną. Pamiętajcie, że duża różnica temperatur  może spowodować zbicie się żelatyny w grudki. Śmietanę z żelatyną dodajemy do pozostałej ubitej kremówki, a następnie łączymy z serem.  Wylewamy na schłodzony spód. I teraz wykonujemy pewien sprytny zabieg, który sprawi, że ciasto będzie wyglądało inaczej niż wszystkie inne serniki na zimno, które robiliście  do  tej pory. Bierzecie miseczkę, mniejszą niż tortownica. Owijacie ją dokładnie folią spożywczą i umieszczacie w masie serowej, na środku, ale tak, aby między miską a ciasteczkowym spodem była jeszcze warstwa sera. Tortownicę wkładacie do lodówki.

Masa kiwi

1 kg kiwi (okazuje się, że pełne kiwi pudełka, które można nabyć w  warzywniakach, zawierają właśnie kilogram tych owoców)
żelatyna
200 g cukru pudru
zielony barwnik spożywczy (opcjonalnie)

Z żelatyną w tym wypadku sprawa się nieco skomplikowała. Tym razem przepis nakazywał użycie 8 listków. Wzięłam więc 8 łyżeczek tej samej żelatyny. I chyba mogłam wziąć jeszcze  dwie, bo masa co prawda stężała, ale mogłaby być bardziej zwarta. Żelatynę w 5 łyżkach wody. Kiwi należy obrać, zmiksować, zagotować i gotować 10 minut na niedużej mocy palnika. To jest moment, kiedy być może w Waszej głowie będziecie przeprowadzać proces myślowy podobny do mojego. Popatrzycie na kolor i uznacie, że przecież barwa jest zwyczajnie brzydka, miało być zupełnie inaczej. Zrozumiecie, że barwnik spożywczy  na liście składników nie znalazł się tam bez przyczyny. Co prawda, barwniki to chemia, ale jednak... Ja się poddałam i barwnika dodałam.

Do przestudzonej, ale jeszcze ciepłej masy, wlewamy rozpuszczoną żelatynę i  dokładnie mieszamy. Kiedy masa wystygnie i zacznie tężeć, usuwamy z masy serowej miseczkę z folią,  wlewamy masę kiwi. Rozprowadzamy z wierzchu sernika. Można go jeszcze dodatkowo ozdobić plasterkami owoców i bitą śmietaną. Moje zdjęcie nie wygląda może zbyt atrakcyjnie, ale zajrzyjcie tutaj. Zrozumiecie, dlaczego postanowiłam to ciasto zrobić. A kiedy klikniecie na fotografię dodaną do artykułu, zobaczycie przydatną instrukcję robienia sernika w obrazkach. Smacznego!

Wiosno, naprawdę teraz nie masz wyjścia...

Tagi