Rozmowy wśród przyjaciół
poniedziałek, 24 listopada 2014

 Ciotuchna

W okresie okupacji niemieckiej wychodziła "gazetka" pt. Biuletyn Informacyjny, mówiło się na nią Bi.

Wychodziła, oczywiście konspiracyjnie, przez cały czas okupacji i była poważnym pismem kolportowanym w dość szerokim terenie i bez większych wpadek konspiracyjnych.
Nie pamiętam już dokładnie w którym roku, ale było to w latach 1942 - 43, Bi ogłosiło konkurs na piosenkę - hymn Polski Wałczącej.
Ojciec mój napisał słowa takiej piosenki - hymnu do melodii "Pierwszej Brygady" podpisał swoim konspiracyjnym pseudonimem i poczta konspiracyjna wysłał do redakcji Biuletynu Informacyjnego. Po kilku miesiącach ogłoszono wyniki, wygrał tekst, który znamy do dziś pod tytułem "Szturmówka", a którego refren zaczynał się od slow: „... Bo dla naszej kompanii szturmowej nie ma przeszkód i nie ma złych dróg...” W tym tekście było, co prawda, więcej o regularnej Armii wałczącej u boku Aliantów, niż o Armii Podziemnej wałczącej w Kraju, ale trudno, werdyktów się nie komentuje.
Tekst Ojca popadł w zapomnienie nawet w rodzinie i dopiero teraz, z niemałymi trudnościami przypomniałam go sobie. A oto ten tekst: 

(na melodię Pierwszej Brygady) 
Autor ps. Kuszel 

Twardą dłonią los nam wykuł dzieje
Iść przez boje kazał i przez trud
Jak płomienny sztandar dziś nadzieje
W sercach niesie nam zwycięski lud. 

Czy bomby  w nas bija, czy czołgi nas prą
My zawsze stoimy jednacy
Czy forty Oksywia, czy wzgórza Chamon
Polacy, Polacy, Polacy! 

Gdy o piersi nasze się rozbije 
Łapczywego wroga szał i moc
Ludzkość jak zielony las ożyje
I szatańska z ziemi zczeznie noc. 

Od morza do morza, od stepów do gór
Wolności my pierwsi śpiewacy,
bisWśród bratnich Narodów staniemy jak mur!
    Polacy, Polacy, Polacy!

Tagi: Kuszel
08:15, wloszczyzna79
Link Komentarze (7) »
wtorek, 18 listopada 2014

 

     Juliczka

 

     Biorąc pod uwagę to, że jest listopad, czarna noc za oknem nie dziwi. Kołacze się z nią stwierdzenia Ericka M. Remarque'a: "O cokolwiek chodzi, nie bierz tego tak poważnie. Bardzo rzadko jakaś rzecz jest długo poważna. Naprawdę. Szczególnie nocą. Noc przesadza". 

     W Altanie pachnie ciasteczkami, Zona.Oburzona i Kanadyjka upiekły notakale, od razu zrobiło się weselej. Cieplej. Z dawnego, jeszcze Najsztubowego Przekroju, utkwił mi w pamięci jeden z felietonów z cyklu "Z krainy pazłotka" Doroty Masłowskiej - Co można kupić sobie w listopadzie. Gdy w snach śnieg zaczyna grać główną rolę, albo ruszają procesje dziewczynek całych ubranych w płaszcze, zapiętych po sam czubek głowy i posypujących tory czarnymi liśćmi. Są to pierwsze objawy depresji, które należy leczyć. Te różowe, małe są to tabletki na ciemność, a te większe z napisem W są to tabletki na gołębie, żeby nie skrzeczały, obie tabletki są w celu leczenia się z groźnej choroby listopad, minorowo pisała Masłowska.

z sieci

     Przewrotnie lubię deszcz, pogodnie też przyjęłam dzisiejszą mglistą ciemnicę. Na mojej ulicy rozjaśnia ją kolorowy tłumek studentów. Najbliżej mam do wydziały farmacji, ledwie kilka domów. Spieszą tam najczęściej dziewczyny, zaaferowane, w grupkach po trzy lub cztery. Taki zestaw w pokoju akademickim? Być może. Zaniepokojone, co je dziś spotka pod "ścianą płaczu", jak określają ziołolecznictwo. Niedaleko mam do Wyższej Szkoły Turystyki i Hotelarstwa, zaaferowany tłumek słuchaczy stoi przed uczelnią i pali papierosy w trybie przyspieszonym, że zaraz ktoś przyjdzie i im zgasi. Trzy kroki dalej jest Akademia Bankowa, tym przyglądam się najmniej, może prędko chodzą. Tyle się nachodzą, co teraz, potem zasiądą w bankach. Mijam też studentów Politechniki na trasie między ich uczelnią a akademikami, są najweselsi. Nieco dalej spotykam przyszłych lekarzy, pewność siebie, blade twarze, niedospane oczy. Staram się wraz z nimi wszystkimi nie brać listopada poważnie. Listopad przesadza.

Wyższa Szkoła Hotelarstwa i Tusrystyki

                     www. Wyższa Szkoła Hotelarstwa i Turystyki

 

STUDENCI

niekiedy śnią mi się moi studenci

ich młode twarze które niosą życie

lubię patrzeć na ich nieporadność

i nieposkładane słowa

gdy siedzą obok wydaje mi się

że trzymamy się za ręce i pijemy

z tych samych ust

a potem odchodzą niepoznani

i coraz mądrzejsi i idą z oczami

zwróconymi ku słońcu

spotykam ich nieraz na szerokich

ulicach tak samo odległy jak wtedy

gdy byliśmy razem

1985

 

Janusz Urbaniak

Nowa Kwadryga 2011.

 

sobota, 15 listopada 2014

Żona Oburzona

W 1898 Stephanie Tatin prawdopodobnie w roztargnieniu do formy na tartę kładzie najpierw jabłka, ciasto w związku z tym ląduje na wierzchu. Efekt jest oszałamiający.

W 1881 Oscar Pischinger ułożył zaskakujący tort z wafli! Dał  w ten sposób imię wszelkim wafelkowym przekładańcom.

A Tiramisu...

Ech, przecież o tym już było. O Torcie Sachera. I o Melbie,  Pavlovej... Ale nie słyszeliście jeszcze zapewne historii ciasteczek o  dźwięcznej nazwie "notakale", prawda? Dzisiaj Wam ją przybliżę. Pomyślałam o tym, gdy wyciągałam z piekarnika blaszkę pełną cieplutkich i pachnących notakali. Ich  nazwa jest taka melodyjna...

Wyobraźcie sobie chłodne listopadowe popołudnie, gdzieś w środkowej Europie. Już zrobiło się ciemno, z  uchylonego okna ciągnie ziąb. Na kanapie siedzi Ona. Popija  kawę i zastanawia  się, co  robić. Obejrzeć jakiś film? Może przykryć się kocem i resztę dnia spędzić na czytaniu? Rozmyślania przerywa telefon, głos w słuchawce  oznajmia niespodziewaną wizytę w przeciągu godziny.

Och, jak Ona nie lubi niespodziewanych gości! Ale jeszcze bardziej nie lubi takich  wizyt, podczas których nie jest w stanie podać gościom (nawet tym niezapowiedzianym!) własnoręcznie upieczonych słodkości. Decyzję podjęła więc błyskawicznie: upiecze muffinki.

No tak, ale skończyły się papilotki. Od biedy mogłaby każdy dołek wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą, ale to zdecydowanie wydłuża czas produkcji.  To może w takim razie jakieś ciasteczka?

No tak, ale przecież... nie kupiła mąki! Jak upiec cokolwiek, skoro nie ma mąki?

No tak, ale na szczęście jest spora ilość płatków owsianych. Normalnych, solidnych  płatków. To może w takim razie  zrobić tzw. kryzyski? Smak dzieciństwa zamknięty w czekoladowych kulkach na bazie płatków owsianych?

No tak, ale kryzyski potrzebują trochę czasu, nie ma szans, by  poczęstować nimi  gości. Ten pomysł odpada. Pójście po mąkę do sklepu wykluczone, oznacza stratę czasu.

Kolejne pomysły  również upadają ze względu na brak mąki.

No tak, ale przecież można zmielić płatki owsiane! I na ich bazie upiec ciasteczka...  Tym  bardziej, że w kącie szafy nasza bohaterka znajduje pół tabliczki czekolady i zupełnie zapomniane opakowanie suszonych śliwek. O, i jeszcze płatki migdałowe zauważyła, opakowanie otwarte już jakiś czas temu.  Dorzuciła je więc do płatków i również zmieliła. Następnie zagniotła ciasto i przygotowała ciasteczka do upieczenia. Aby nie zepsuć wszystkich, upiekła najpierw jedno ciasteczko testowe. Udało się perfekcyjnie, można było zatem upiec resztę. W domu zapachniało ciastem. Goście byli zachwyceni  efektem.

Składniki  na około  40-50  notakali:

3 szklanki  płatków owsianych
1 szklanka mielonych orzechów
200  g masła
1 jajko
pół szklanki cukru
płaska łyżka kakao
pół  tabliczki gorzkiej czekolady posiekanej
100 g  pokrojonych na kawałeczki suszonych owoców, co znajdziecie w szafce (rodzynki, morele, daktyle, śliwki...)
płaska łyżeczka proszku do pieczenia (myślę, że nie jest niezbędna)

2 szklanki płatków mielimy w blenderze. Jeżeli stwierdzacie, że: no tak, ale nie mam mielonych orzechów, tylko całe - dorzucacie do  blendera i też mielicie. No tak, ale nie macie żadnych orzechów - mogą być migdały (nawet lepiej!), a może znajdą się jakieś  zapomniane wiórki kokosowe? Zmielone składniki wrzucamy do miski, dodajemy masło, cukier i siekamy. Polecam takie ustrojstwo, bardzo ułatwia zagniatanie ciast, nawet z bardzo zimnym masłem prosto z lodówki!

Dodajemy resztę składników, zagniatamy ciasto. Lepimy kulki wielkości orzecha, lekko rozpłaszczamy  i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.

Notakale pieczemy w temperaturze 180  stopni około 13 minut. Po upieczeniu są mięciutkie, trzeba dać im chwilę i dopiero po kilku minutach przełożyć  na kratkę do studzenia.

No tak, ale nie mam kratki do studzenia! Nie szkodzi, można je przełożyć po prostu na talerz :)

Notakale upiekłam już z daktylami, śliwkami i w wersji wieloowocowej. Wszystkie były przepyszne. Nie za słodkie, idealne do kawy lub herbaty. Rozpływające się w ustach, dzięki czekoladzie i suszonych owocach. A jeśli wolicie chrupiące, wrzućcie posiekanych orzechów. I nie oszukujcie się, że są zdrowe... Są tak wciągające,  że zjada się ich nieprzyzwoicie dużo.

Jestem z nich bardzo dumna, nieczęsto zdarza się przecież wymyślić naprędce przepis, który sprawdza się idealnie. Recepturą podzieliłam się już z wieloma osobami, ale nikt jeszcze nie skorzystał. Może ktoś z Was spróbuje? Czekam na recenzje!

Gdyby moja historia rozbudziła w Was apetyt na cukiernicze historie, zerknijcie raz jeszcze  tu i tu. Koniecznie czytajcie komentarze!

piątek, 14 listopada 2014

 

     Juliczka

 

     Dla szerszej publiczności milczenie bywa nie dość przejrzyste - pomyślałam zarozumiale Patrickiem White'em i wpadłam na chwilę do Altany z Ćwierćpiosenką Leszka Długosza.

Szukałam odpowiedniego zdjęcia, takiego z werandą, wszystkie zalane słońcem, z zielenią w tle, z kwiatami. A przecież nawet teraz można przysiąść w ogrodzie z filiżanką gorącej herbaty w dłoniach, gruby sweter, szal na ramionach. Zamyślić się.

z sieci

     Listopad łaskawie nie siecze nas deszczem, nie szarpie wiatrem.  Morze pozwala na spokojne spacery, choć nuży ołowiana monotonia barw wody, chmur, nieba, szarości piasku. Z ulgą po marszu witam Sopot z ostatnimi kolorowymi liśćmi, z urokiem starych domów, ogródkami. Jest taka uliczka, jeszcze przed torami idąc z dołu. Chodziłam nią do biblioteki, mieszkał przy niej Jurek F. z lekarskiego, nieprzyzwoicie przystojny. Urodą, która onieśmiela. Westerplatte nie zmieniła się, ogródki przywołują te same wspomnienia. Odciśnięte w pamięci stemple, obrazki z całą otoczką, muzyką w drugim planie, zapachem, emocją. Nie wiedzieć kiedy kadr wraca. Jak ten "ziemniaczany": mgła, wilgotna ziemia, pole po horyzont, a tam ciemniejąca ściana lasu, chłód, powietrze ani drgnie, w nim zapach kłączy. Mamy po 17 lat, uczymy się, a właściwie uczą nas trudu i znoju pracy na roli, zbieramy kartofle do koszy, śmiejemy się, pachnie przywieziona na pole grochówka z kotła.

z sieci

Któż to tak się zapamiętał

Że zapomniał o nas samych

Zawieruszył się, odwrócił...

Któż to taki?

Tak to my. I choć siedzimy

Tak naprzeciw lecz

Nie ma nas już przecież

Nie ma nas

 

Jesień liśćmi zasypuje już wąwozy

A na smyczy, zobacz, przy niej

Biegnie lis

Jeszcze moglibyśmy razem

W złoto-rude krajobrazy

Jeszcze za nią się przymykać

Jeszcze słuchać tej muzyki

Którą gra

Ale nas już przecież nie ma

Ani tu, i ani tam

 

Tylko skąd się snuje

Skąd pamięta

Taka melodyjka

Ćwierćpiosenka

Co tak podpowiada,

Wciąż tłumaczy,

Że to wszystko mogło

Mogło być inaczej...

 

I w zdumieniu rosną cienie

Na werandzie

Wiklinowy nagle za nas westchnął stół.

Taka cisza, taka chwila,

Tak naprzeciw my.

Niby razem, ale nie ma nas już

Spójrz -

 

I są rzeczy, i są miejsca

Gdzieśmy byli.

Biegną schody do ogrodu

Jak co dnia -

Jeszcze przecież na nich trwamy,

Ale jakże nie ci sami,

Raczej bardzie z przypomnienia

Coraz więcej w nas milczenia,

Nie ma nas.

 

Wciąż się dziwisz,

Mówisz: szkoda

Że to już, i że aż tak

 

Tylko skąd się snuje

Skąd pamięta...

ArsKinga

                     Kinga Pawełska Weranda Ars Kinga

 

 

 

 

 

środa, 05 listopada 2014

 

     Juliczka

 

     Droga Mała Mi,

     czy w Chateauroux jesień równie prędko wydłuża wieczory?

     Przygotowania do podróży zabierają godziny dnia, nie czas na melancholię. Coraz szybciej chodzę, nareszcie moja wizytówka, wzorowana na "Holly G. Travelling" przestała być gołosłowna. Jedziemy. Lecimy, Hokitika czeka. Żałujesz, że ominie nas parada "Gold150Rush", musiałyśmy wybrać, padło na Gwiazdkę. Pod Zimnym Księżycem, dopiero w styczniu zaświeci Wilczy.

moj

 

     Udowadniałaś mi, że tak musiała patrzeć na niebo, na skomplikowany układ gwiazd i planet, Eleanor Catton, zanim powołała na karty książki bohaterów "The Luminaries". Upierasz się, że z gwiazd czytał wróżbita, który w Port Saidzie przepowiedział Smudzie uratowanie życia przez nastolatka, a Tomkowi milczącego przyjaciela. Muszę wierzyć, to Ty zaczytywałaś się Tomkiem w krainie kangurów, Tomkiem Sawyerem i Braćmi Lwie Serce. Dobrze wiesz, że zawsze było mi bliżej Zwierzeń Britt-Mari, choć Bracia i Britt-Mari to ta sama Astrid Lindgren.

     Namówiłaś mnie na wariackie Święta na Antypodach, nawet nie wiem, w co się ubiorę (rozbiorę?) na dzikoplażową Wigilię. Jeśli ją urządzimy. Runiesz w odnajdywanie śladów Waltera Moody w śladach Tomka i Sally, tyle Cię będę widziała. Trudno będzie posadzić Cię do stołu. 

     Tajemniczo zapowiadasz sensację związaną z pojawieniem się w tamtym miasteczku, ogarniętym gorączką złota, żony biedaka z fortuną i rozbitą łodzią z dziwnym ładunkiem. Piszesz: "Bosman Nowicki niby taki rubaszny, zobaczysz, zobaczysz.". Ciekawa jestem Twoich rewelacji, tylko, proszę, nie każ mi strzelać. Wystarczająco dużo było intryg i strzałów, gdy Tomek z ojcem, kuzynem i panem Tadeuszem przybili do portu w Hokitika. Wszystko za sprawą braci O'Donnelów, tylko dlaczego łączysz ich z tamtą kobietą w sukni obciążonej złotem? Jak to synowie?

     Chcesz sprawdzić, kogo szukał Tomek w palarni Hotelu Crown, ciekawe jak. Oczywiście, że się zgadzam na odwiedzenie muzeum. Przekonuj mnie, że miasteczko widziane oczami Tomka i Sally, wciąż kryło tajemnice. Ściągali tu poszukiwacze złota z całego świata i nie wiadomo było, co jest bardziej niebezpieczne - zetknięcie z bushrangerami czy zaginięcie w buszu. Jeden mieszaniec Dingo wszytkich i wszystkiego nie upilnuje.

     O Jonatanie wiem, pisała o tym Żona.Oburzona, że z błyszczącymi włosami jak złoto, był Twoim królewiczem z bajki. A Tomek? A bohaterowie Wszystko co lśni? Rozumiem Twój sentyment do książek pana Szklarskiego, podzielam zachwyt, nagrodzonym Bookerem, którego nikt się nie spodziewał, opasłym tomiskiem Eleanor Catton, ale żeby zaraz pakować się w samolot i gnać na drugą półkulę? 

     Niecierpliwie czekam na Twoje opowieści. O najważniejszym zapomniałam, zarezerwowałam pokoje w motelu Fitzherbert Court, do galerii i studia The Gold Room będziemy miały niedaleko. Dołączymy do grona wtajemniczonych.

     Choć nadal nie wiem, jak wybrać swoją gwiazdę. Tę, którą kiedyś się stanę.

     Pisz jak najczęściej.

- Twoja Joubi.

GoldRoom

www.studiothegoldroom.com

     Czekałam na książkę Eleanor Catton, na całe 930 stron i, patrząc na księżyc, puszczałam wodze fantazji. Dziś przyszedł pan listonosz, nie było mnie w domu. Zostawił zawiadomienie  o przesyłce z Wydawnictwa Literackiego, której "kształt i wymiar nie pozwalają na włożenie do skrzynki oddawczej". Nosił ją ze sobą? Jeśli tak, to mnie zabije.

     Odebrałam dziś całe 1.300 g "Wszystkiego co lśni" Eleanor Catton. Niosłam książkę przez uliczki dzielnicy Guntera Grassa, i mojej, przystawałam, otwierałam strony. Trzeba trzymać tę niewymiarową powieść w dłoniach, by docenić kunszt okładki, wysublimowany smak. Nie, nie czułam się kimś niezwykłym, książka jest wystarczająco wyjątkowym wydarzeniem. A ja, zwyczajny, zwykły człowiek, szłam przez Lelewela, uradowana perspektywą jesiennej, wieczornej lektury. Mojej wieczornej, nie chcecie wiedzieć, kiedy to jest. Mijałam stare kamienice, tę z numerem 13 również, i pomyślałam "chce się żyć!".

wrzeszcz

    

niedziela, 02 listopada 2014

Pharlap  Pharlap

Dzisiaj w pociągu zauważyłem dwie młode dziewczyny z wielkimi pudłami w rękach -kapelusze! Oczywiście, za dwa dni Melbourne Cup - The race that stops the nation - KLIK.

Pisałem o nim dwa lata temu - KLIK - więc dzisiaj przypomnę tylko główne fakty i dodam kilka aktualnych komentarzy.

Dla wprowadzenia właściwego nastroju polecam włączyć poniższy film - finisz wyścigu z 2011 roku...

Fakty:
Melbourne Cup rozgrywany jest w pierwszy wtorek listopada nieprzerwanie od  1861 roku.
Dystans - 3,200 m, startują 24 konie.
Jest to najbogatszy wyścig na tym dystansie. W tym roku pula nagród wynosi $6.2 miliona z czego zwycięzca otrzyma $3.6 miliona. Obroty totalizatora przekraczają w tym dniu 200 milionów dolarów.
Wyścig jest kulminacyjnym punktem Spring Racing Carnival, który trwa ponad miesiąc.
Wyścig rozgrywany na torze Flemington przyciąga co roku ponad 100,000 widzów.
Oczywiste jest, że jest to dzień wolny od pracy - na razie tylko w naszym stanie Wiktoria.

Jeśli konie i pieniądze, to nie może zabraknąć pięknie ubranych kobiet. Obowiązkowym atrybutem jest kapelusz. Proszę kliknąć w poniższe zdjęcie a otworzy się galeria mody na tegoroczny sezon wyścigowy...

Moda

Komentarze:
Jeśłi ktoś zainteresował się na serio tą imprezą to proszę zajrzeć tu - KLIK. Ta strona zawiera informacje techniczne o koniach, ich trenerach, dżokejach, obciążeniu koni (handicap) i szansach na zwycięstwo. 
Uwaga: w nagłówku strony znajduje się okienko totalizatora a więc możecie Państwo zagrać.
Ja na razie wziąłem udział w organizowanym w mojej parafii Cup sweep. Jest to rodzaj loterii a polega na tym, że biorący udział kupuje bilet, który następnie bierze udział w losowaniu numeru konia. Jeśli następnie ten koń wygra wyścig wówczas posiadacz biletu dostanie nagrodę pieniężną. Takie loterię organizują prawie wszystkie miejsca pracy, kluby, parafie, itd.
Dzisiaj po mszy odbyło się losowanie przydziału koni. Moje bilery odpadły w pierwszj rundzie.
Oczywiście, jak co roku, zagram również w prawdziwym totalizatorze. Moim głównym kryterium jest imię konia. W tym roku lista moich faworytów jest długa: Signoff, Protectionist, Mutual Regard, Who Shot ThebarmanWilling Foe, Seismos, My Ambivalent, Unchain My Heart, Precedence.

Faworytem jest japoński koń Admire Rakti. Wrzuciłem jego imię do google i znalazłem coś ciekawego. Angielski koń Rakti miał tatusia imieniem Polish Precedent a dziadka imieniem Danzig. Właścicielem Danziga był niejaki Henryk Richard de Kwiatkowski - urodzony w Poznaniu, zesłany do sowieckich łagrów, wydostał się z ZSRR z Armią Andersa, trafił do Anglii gdzie zaciągnął się do lotnictwa... co dalej zobaczcie sami - KLIK. Że też mnie zawsze coś zwiedzie na manowce :(

Ciekawostka ze skarbonki dla ubogich w naszym kościele. Trzy lata temu ktoś wrzucił do skarbonki kupon totalizatora z wygraną $35.
Od tego czasu korci mnie następujący pomysł - obstawić konia i wrzucić do skarbonki kupon PRZED WYŚCIGIEM. Czy św Wincenty się skusi i poprze obstawionego dla niego konia?
Jednak pamiętam modlitewną prośbę- i nie wódź nas na pokuszenie - i nie zrobię tego.

Konkurs!!
Zapraszam czytelników naszego blogu do obstawienia Melbourne Cup!
Zasady są proste - proszę zajrzeć do strony zlinkowanej pod zdjęciem, obstawić jednego konia i podać jego imię w komentarzu. W konkusie wolno wziąć udział tylko raz. Uwaga - nie wolno obstawiać konia którego obstawił ktoś wcześniej.
A jesli będzie więcej niż 24 chętnych i zabraknie koni? O tym pomyślę gdy liczba komentarzy przekroczy 15.
Konie można obstawiać do wtorku, godzina 4:55 rano czasu polskiego. Wyścig rozpoczyna się o godz 15 czyli 5 rano czasu polskiego.
Osoba, która obstawiła konia, który zajął najlepsze miesce z wszystkich obstawionych koni wygra nagrodę - australijski kalendarz na rok 2015. Australijski kalendarz nie różni się wiele od każdego innego kalendarza, główna różnica to zdjęcia australijskich krajobrazów,

Zapraszam.

=======================================================
Komunikaty w przedpola wyścigowego.

Komunikat Nr 1. Koń nr 6 - Sea Moon dostał gorączki i został wycofany z wyścigu. Pogoda w poniedziałek jest piękna, we wtorek ma byc dobra. Tor szybki.
Dzisiaj w południe odbyła się parada na głównej ulicy Melbourne - KLIK.

Komunikat Nr 2 - 40 minut przed wyścigiem - Koń Nr 2 - Cavalryman został wycofany z powou kontuzji nogi. Pogoda piekna, w tej chwili jest słonecznie, temperatura 28C, dość silny wiatr. W takich warunkach największe szanse ma chyba ogólny faworyt Admire Rakti. Jednak w totalizatorze obstawiłem dwa inne konie: My Ambivalent i Signoff.

Komunikat Nr 3 - 14:55 - konie pocwałowały na start - Rien ne ve plus!

Komunikat Nr 4 - Po wyścigu - w poniższej tabeli podałem miejsca zajęte przez wszystkie konie. Wygrał niemiecki koń Protectionist. Przez większośc wyścigu prowadził My Ambivalent,
Zwyciężczynią naszego konkursu została EwaMaria!!! Gratuluję!

Film z wyścigu tutaj - KLIK.

========================================================
Tabela konkursowa

Nr   Imię               Dżokej   Nr toru   Waga   Totek płaci    Obstawiony przez  Miejsce

1  Admire Rakti    Z. Purton       8          58.5        $5            Juliczka           22
2  Cavalryman                    scratched                       -----------------------
3  Fawkner           N. Hall         9          57          $9                                      10
4  Red Cadeaux   G. Mosse      15         57          $21                                    2
5  Protectionist     R. Moore      11         56.5       $7,50                              *** 1 ***
6  Sea Moon                              scratched                         -----------------
7  Seismos           C. Newitt      1           56           $41                                    9
8  Junoob             H. Bowman   7         55.5         $26                                    18
9  Royal Diamond  S. Arnold       6         55.5        $67                                    20
10 Gatewood         W. Buick     22        55            $81         Kanadyjka            12
11 Mutual Regard   D. Oliver     12         55           $13                                    14
12 Who Shot
     Thebarman      G. Boss       13        55          $26          Pharlap                   3
13 Willing Foe        J. McDonald 17        55          $26                                       5
14 My Ambivalent  A. Atzeni       4        54.5       $51           Żona.Oburzona      17
15 Precedence      M. Rodd       20        54.5       $101         EwaMaria           ** 6  **
16 Brambles         L. Nolen        21        54          $51                                       15
17 Mr O'Ceirin       M. Zahra      19        54          $201                                     21
18 Au Revoir        G. Schofield   23       53.5        $51              Powsinoga           8
19 Lidari               B. Melham    10        53.5        $51            Włosz.czy.zna       19
20 Opinion            T. Angland    14        53.5        $67                                       11
21 Araldo              D. Dunn       24        53           $34                                       7
22 Lucia Valentina  K. McEvoy    2          53          $6,50                                    13
23 Unchain My Heart D. Yendall  5         51.5        $201                                     16
24 Signoff            J. Moreira      16        51           $6,50                                     4

========================================================

Tagi: Australia
10:04, pharlap
Link Komentarze (27) »
sobota, 01 listopada 2014

 

     Juliczka

 

 

***

Czytał Hemingwaya, po wielu latach

wracała do niego tamta mgła,

obrazy kobiet, których nie rozumiał.

Miał wtedy piętnaście lat

 

Jego czas, ten nieosiodłany rumak

zatoczył koło. Leżał w tym samym

pokoju co wtedy i pożółkła książka,

którą kiedyś kupiła matka

 

Matka umarła wiele lat temu.

Myślał, że nigdy nie zapomni jej ciała

złożonego na podłodze

 

Nie chciał tu mieszkać, bo w tym pokoju

umarł też ojciec, w kącie stał

wtedy tapczan. Miał tak samo

napęczniały brzuch jak matka

 

I został. Jakoś tak się stało i przyglądał

się książkom pożółkłym i czytał je,

i czuł się blisko nich, był dojrzały

 

On który chciał zawsze stąd odejść,

Urodzony w pokoju obok, w kamienicy

dziadka Franciszka, który tonął w alkoholu

 

On, późny chłopak i już starszy od ojca

o jeden dzień

 

2008

 Janusz Urbaniak

Forum Kobylińskie Nr 2(49) 2010

muzeumkrotoszyn

 

Tagi