Rozmowy wśród przyjaciół
poniedziałek, 20 lutego 2017

koliberek   Koliberek

 

Z nocą V.v.G. w tle

znowu wieczór i cisza podchodzi pod dom
w żaglach chmur odpływa horyzont
pomarańczą słońca jest czas ...
i wiruje coraz prędzej do czerni
ciemnym lotem kończy się dzień
tiulem skrzydeł przykrywa do świtu

*
siedzę sama w kuchni przy oknie
otworzyłam je szeroko jak książkę
z fotografią w palecie Van Gogha
w ramach drzew zaplątanych miłośnie
w szeptach tanga przytulonych do siebie
z braku słów do melodii milczenia

z niepokojem bo długo szukałeś
mnie w tym domu za dużym jak dla nas
siadasz blisko i mówisz Kochana
o tej porze codzienności i życia
co takiego wypatrujesz za oknem?

i wiem dobrze że na to pytanie
odpowiedzi szukamy oboje

*
bierzesz w dłonie moją twarz jak owoc
milknie pejzaż szeroką poświatą
mówisz jesteś moim niebem i ptakiem
jestem twoim cieniem na zawsze
mówię jesteś moim morzem spokojem
ja dniem twoim wiecznym zapatrzeniem

***
ciepły księżyc widzę w twoich oczach
piasek gwiazd rozsypany na skórze
noc nad nami i z nami w ramionach
nasze okno w palecie Van Gogha
wirujący granat drzew złoto komet
błękit serca
i odpowiedź poznajemy oboje

© Elżbieta 17 XII 2007- 07 VI 2008

          Fot. Joanna Kraśnicka, Ulica Zielona, wybór Jul.

Joanna Kraśnicka

środa, 15 lutego 2017

m     Jul

 
Zostawcie ich w spokoju                                                             


 Skoro już Bóg w nieskończonej swojej dobroci dał
                wam poetę,
Słuchajcie go. Ale na miłość Boską zostawcie go w spokoju
                aż do śmierci: żadnych nagród, żadnych uroczystości.
One go zabijają. Poeta to ten, który się wsłuchuje
W naturę i własne serce;

/.../

Ezra Pound, tłum. Artur Międzyrzecki

z sieci

Fotografia znaleziona w sieci.

      Nie ruszam się z domu bez zeszytu. Towarzyszy mi nie tylko w bibliotece i księgarni, ale i na ulicy, w autobusie, na plaży. Zapisuję, co widzę, fragmenty zasłyszanych rozmów, wywołane chwilą wspomnienie, zdanie, dwa z książki, wers wiersza. W notatkach panuje bałagan, po którym doskonale się poruszam.

moje

     Nie wiem, gdzie mam kwit z pralni, ale w gąszczu zapełnionych słowami stron bez trudu odnajduję dialog nastolatek, cytat z wertowanego tomu czy skrót streszczenia, choć, jako żywo, przypominają zagadkę będącą tematem głośnej niegdyś, a dziś całkiem zapomnianej opowieści "The Lady or the Tiger" Franka Stocktona. Co czeka skazańca za zamkniętymi drzwiami, zgłodniały tygrys czy śliczna dziewczyna i co podpowiedziała mu księżniczka. Która z jej emocji wzięla górę: współczucie dla młodzieńca, czy zazdrość o dziewczynę, którą miałby poślubić. Użyto niezliczonych podstępów, aby skłonić Stocktona do wypowiedzenia się na temat zakończenia książki, ale autor twardo odmawiał odpowiedzi na to pytanie. Czytam w zeszycie zapiski z ulicy i nie wiem, co otworzą - drzwi z dziewczyną czy z tygrysem. I które z nich wskaże mi oczami księżniczka.

moje

     Są jak prezent-niespodzianka. Jak książki od Ewy Marii z trudnymi wierszami Stanisława Kubickiego i poezją polską. Jak muszle z camingo Ewy Marii, ocalałe nawet po kilku moich przeprowadzkach. Jak wybitnie trafiona Lunatyczna kraina Mii Couto, ofiarowana mi przez Kattinkę wraz z zupełnie nowym, porządnym zeszytem i piórem. Zaczyna się, jak u Becketta: pustą drogą wędrują stary mężczyzna i chłopiec. We wraku autobusu, przy jednym z ciał, znajdują plik zapisanych zeszytów. Czytając co wieczór mężczyźnie jeden z nich, chłopiec odkrywa, że historia autora wiedzie i przez jego dni.

     Lunatyczna kraina zaraz poniosła mnie w stronę regału: ta nie, nie o tę chodzi, ooo, jest - Kiran Desai i Zadyma w dzikim sadzie. O chłopcu bujającym w obłokach na tyle, by zamieszkać na drzewie guawy w podmiejskim sadzie. Ta sama baśniowość, sen przenika się z jawą, choć ciężar gatunkowy inny, przeżycia i czytanie inne.

moje

     moje

     Mądre książki zakładające, że i ja jestem mądra. Żartowałam już kiedyś z moich lekcji angielskiego, "chwali się, że chodzi na angielski". Teraz - czyta Epikteta, się puszy: "Jeśli kiedykolwiek zdarzy ci się, że rozglądać się będziesz po otaczającym cię świecie, by zobaczyć, czy wzbudzasz czyjś podziw, to wiedz, że straciłeś wszystko, coś dotychczas zyskał. Niech ci wystarczy, żeś filozofem. Jeśli ponadto chcesz, by cię za takowego uważano, uważaj się za niego sam i na tym poprzestań". Niech mi wystarczy, że jestem bystrą obserwatorką. Jeśli nadto chcę, by mnie za takową uważano, niech uważam się za nią sama i tu niech się zatrzymam.

Lidia Barc

                              Kolaż: Lidia Barc

     - Jak myślisz, co o nas mówią poza Facebookiem? Nati, Marta, Filip.

     - O nas?

     - No o mnie.

     - Nic.

     - Jak to nic? Coś muszą.

     - Nie rozmawiają o tobie, uwierz mi, to jest autobus bez kłamstw.

     Dwa dwa siedem dojeżdża do Kołobrzeskiej, wysiadam. Nie dowiem się, jak szesnastolatka przyjęła gorzką prawdę. Przyspieszam kroku, światła. Codzienność.

 

-

 

    

    

poniedziałek, 13 lutego 2017

bieta adamczyk     Koliberek

 

ścieżka

zawoła światło kiedy przyjdzie
nicować nam strony życia

...

zasłuchamy się w rzeczne spokoje
zanurzywszy ciało w jasno-ciemny balans
łapiąc strzępki znajomego echa

znikniemy jak punkt wypalony słońcem
pod powieką czasu

elżbieta
7 II 2017

elżbieta adamczyk

                                   Fot. Elżbieta Adamczyk

Rzecz o milczeniu

Mówi się.
Właśnie, jaki podmiot występuje pod tym zwrotem? Mówi się, że... Tu można dodać każde 'coś'. Na przykład, że zima w tym roku będzie. Na pewno będzie. Będzie krótko i się skończy. Albo mówi się, że tylko oni wiedzą wszystko. A inni? Mówi się...

...

Słowa mówi się, jakby wiadomo było, że są i mają znaczenie i ciężar, gatunkowo przypisywane ważnościom albo ulotnościom.

Co zrobić, kiedy słowa nagle tracą ważność? Smaczna tradycyjna sałatka jarzynowa z garmażerii przestępuje granicę terminu do spożycia. To samo może stać się ze słowami. I wtedy co?

Przechowywanie w suchym i ciemnym miejscu pomaga przedłużyć życie produktom. Czy słowom też?

Czyta się.
Czyta się, żeby... Co kryje się za czytaniem? Przyzwyczajenie? Dawno wyuczone połączenia znaków wszczepione w pamięć. Początkowo mozolnie odtwarzane szlaczki, pojedynczo maszerujące wzdłuż linii: kreski, kółka, laski, kropki, ogonki, z czasem układają się w magiczne: Ala ma kota, Za siedmioma górami, "- Ciche bywają łąki, wody rozlane szeroko, wrześniowe niebo omiecione z letnich burz." *
I jest świat, którego nie ma a jest i jawi się, że tylko dłoń wyciągnąć do tej drugiej i poddać się i wejść.

Milczy się.
Milczy się, dlatego że... Powiedziało się wszystko. A nawet to, czego się nie powiedziało, to się pomyślało, albo przeczytało i zostaje nic do powiedzenia.

Smuci się.
Smuci się przywykły do słów człowiek, kiedy osaczają go dawne szlaczki. Kreski, kółka, laski, kropki, ogonki rozsypują się i znów nic nie znaczą.

elżbieta
11 I 2016
* Cytat ze zbioru opowiadań Tadeusza Nowaka, Półbaśnie.

FScianna

                                                    Fot. Ferdynando Scianna, wybór Jul.

sobota, 04 lutego 2017

moje     Jul

     Przyjaciele zamieszkali na wsi, daleko do gór, do morza daleko, a i do najbliższego miasta trochę jechać trzeba. Jeszcze w latach siedemdziesiątych wisiał na poczcie wzór telegramu: "Przyjeżdżam środa o dwunastej, przyślijcie konie na dworzec". Tak wyobrażam sobie podróż, długo pociągiem, potem powózką. Ale jak się już dojedzie, to czekają piękne widoki, o jakich można tylko marzyć. Wstawiam zatem, na przekór zimie trudnej, nudnej i brudnej, wpis z zaprzyjaźnionego blogu - Jolu, Krysiu, dziękuję za zgodę.

    Suwalski Park Krajobrazowy

   Suwalski Park Krajobrazowy jest najstarszym parkiem krajobrazowym w Polsce. Utworzony został 12 stycznia 1976 roku celem ochrony unikatowego krajobrazu polodowcowego, szczególnych wartości przyrodniczych i geologicznych. Park położony jest na Pojezierzu Północnosuwalskim, które stanowi przykład krajobrazu polodowcowego z licznymi wzniesieniami morenowymi, wzniesieniami kemowymi, dolinami rzecznymi, nieckami jezior oraz głazowiskami.

Moje wędrówki z chłopakami

   Ten mały biały, łaciaty, szalenie rasowy Jack Russell Terrier, nazywa się Apis, ten drugi to Czarnuszek - wiejski mądrala, czystej rasy kundelek.

Apis1
Apis to światowiec. Urodził się w Australii. W dzieciństwie i młodość pławił się w luksusach – spał w klimatyzowanej sypialni, gonił kangury, pływał w oceanie. W kwiecie swojego psiego życia wsiadł do samolotu i zamieszkał w Polsce. Z bywalca zmienił się w gospodarza.
Czarny1Historia Czarnuszka jest zupełnie inna. Na świat przyszedł w rozpadającej się budzie obok stodoły. Na początku myślał, że psi świat ma długość łańcucha do którego uwiązano jego matkę. Z czasem odkrył że jest o wiele, wiele większy. Pewnego dnia „dał nogę”. Jak przeżył? Tego nie wie nikt. W końcu wychudzony i brudny natknął się na Apisa i jego dom. Spodobało mu się tu wszystko, a zwłaszcza pełna miska i ciepły kąt do spania.Apis2 Bez zbędnych ceregieli uznał to miejsce za swoje i wprowadził się na stałe, wraz z pchłami, kleszczami i swoją niezależnością. Początki przyjaźni nie były łatwe, ale teraz żyć bez siebie nie mogą. Co pewien czas w duszy Czarnuszka odzywa się nieodparta chęć do wędrówki. Znika wtedy na kilka dni, a Apis chodzi smutny i nieszczęśliwy. Siedzi na progu, patrzy na drogę i czeka na przyjaciela. Kiedy Apis wyjeżdża, Czarnuszek traci apetyt. I jak tu nie kochać takich chłopaków?

Z Apisem i Czarnuszkiem mieliśmy przyjemność spędzić tegoroczne wakacje w Dziadówku.
Dziadówek to mała wieś leżąca w Suwalskim Parku Krajobrazowym. Ten zakątek potocznie nazywany jest Małymi Bieszczadami. Pełno tu gór i pagórków, niewielkich jeziorek, lasów i zagajników.
Bogactwo przyrodnicze i piękno pejzażu czynią tę krainę wyjątkowo atrakcyjną. Urozmaiconą rzeźbę terenu ukształtowało - jak zresztą całe Pojezierze Suwalskie - ostatnie zlodowacenie bałtyckie sprzed 10-12 tysięcy lat.
Nieopodal domu, w którym mieszkają chłopcy, bierze początek rzeka Czarna Hańcza. Przepływa ona przez najgłębsze jezioro w Polsce – Hańczę. (108,5 m głębokości). Jest to największy akwen w obrębie Parku. Brzegi jeziora są dzikie i niedostępne. Nie można biwakować, nie można pływać łódkami z silnikiem – ścisły rezerwat – za to stojąc na brzegu, można napawać się niezmąconą ciszą i krystalicznie czystą wodą.
Schodzimy na jeden z nielicznych punktów widokowych i mijamy ruiny dworu w Starej Hańczy. Pierwsze informacje na temat dworu pochodzą z XVIII wieku. Dwór miał malownicze położenie z widokiem na jezioro. Pierwszym właścicielem majątku był królewski dworzanin Stanisław Lipnicki. W XVIII i XIX wieku majątek zmieniał właścicieli. W XX wieku dwór należał do rodziny Beegerów z Warszawy. W czasie II wojny światowej Niemcy wygnali właścicieli z dworu. W 1946 roku dwór został zniszczony. Do dziś pozostały jedynie ruiny piwnic, podmurówka budynku oraz park dworski.
Wędrujemy po okolicy w towarzystwie dwóch psów i ciągle nie możemy uwierzyć, że to nie sen.

 

Czarna Hancza

Tu zaczyna się rzeka Czarna Hańcza

 

Hancza1

Jezioro Hańcza

 

Hancza2

Tyle tylko pozostało z dworu w Starej Hańczy

Psy, głuche na nasze nawoływania, co rusz znikają. Beztrosko buszują w wysokich trawach i zaroślach. Rozglądamy się bezradni, a one nadbiegają z najmniej spodziewanej strony, drwiąc sobie z naszego niepokoju o nie.
Nieliczni rowerzyści pocąc się i sapiąc, powoli wjeżdżają na strome wzniesienia. Na szczycie, oczarowani roztaczającym się widokiem przystają na chwilę, po czym, z rozwianymi czuprynami, zjeżdżają na łeb na szyję, aby odpocząć nad połyskującym w dole jeziorem.

 

Rower

Nieliczni rowerzyści pocąc się i sapiąc, powoli wjeżdżają na strome wzniesienia

 

Jezioro1

 Jeziora, jeziora, jeziora ...

 

Pola1

 To prawie niemożliwe, żeby taki raj na ziemi istniał naprawdę

To prawie niemożliwe, żeby taki raj na ziemi istniał naprawdę. I jeszcze to bociany. Jest ich mnóstwo. Jedne majestatycznie kroczą po łąkach, inne stoją nieruchomo w gniazdach i zapatrzone w dal, dumają nad zawiłościami ptasiego świata.

 

Biciany2

 

Bociany1

Spotkanie rodzinne

 

Bociany3

Chłopaki nie zaczepiają bocianów, nie szczekają, nie płoszą. Cieszy nas to niezmiernie. W nagrodę zabieramy ich do siedliska młyńskiego w Turtulu. Jest to najstarsze osiedleńcze miejsce pomiędzy jeziorami Wigry a Hańczą. Źródła pisane z 1645 roku podają, że nazwa pochodzi od nazwiska pierwszych młynarza. Dziś jest tu baza turystyczna dla ludzi ceniących ciszę i spokój. Nad jeziorem kumkają żaby, pluskają ryby i przechadzają się czaple. Stary młyn przerobiono na bazę noclegową. Do snu zmęczonym turystom przygrywa w nim świerszcze.

 

Mlyn1

Cisza i spokój. Tylko kumkanie żab i śpiew ptaków

 

Mlyn2

 

Mlyn3

Ścieżka edukacyjna dla najmłodszych

 

Mlyn5

Leniwe popołudnie

Błądzimy polnymi ścieżkami i zachwycamy się bogactwem tutejszej przyrody. Dopełnieniem sielskich krajobrazów są stada pasących się krów.
Po powrocie do domu Apis i Czarnuszek układają się w cieniu i udają ogromne zmęczenie. Wiemy jednak dobrze, że kiedy tylko znikniemy im z oczy, natychmiast pobiegną pływać do przydomowego jeziora. Godzimy się na tą chwilową rozłąką i jedziemy obejrzymy wiadukty w Stańczykach. Są one jednymi z najwyższych tego typu obiektami w Polsce. Mają 200 metrów długości i 36 metrów wysokość. Budowla zachwyca doskonałymi proporcjami i zdobieniami wzorowanymi na rzymskich akweduktach w Pont du Gard. Stąd nazwa - Akwedukty Puszczy Rominckiej.

 

Most1

 

Most2

 

Most3

 

Most4
Po drodze zatrzymujemy się koło Gulbieniszek. Z punktu widokowego na Górze Cisowej roztacza się panorama na niemal cały Suwalski Park Krajobrazowy. Urodę tego miejsca wykorzystał Tadeusz Konwicki w filmie „Dolina Issy” oraz Andrzej Wajda przy ekranizacji poematu „Pan Tadeusz”.

 

Widok1

Widok z Góry Ciosowej

Wieczorami zmęczeni chłopcy drzemią na kanapie w salonie, a my siedząc na tarasie, podziwiamy zachód słońca i próbujemy piwa z lokalnych browarów.
Jest pięknie. Chwilo trwaj.

 

Zachod1

 

Piwo1

Lokalne piwa

 

Zachod2

 

Piwo2

...piw ciąg dalsz...

 

Zachod3

 

I jeszcze kilka moich ulubionych zdjęć z pobytu w Dziadówku

 

Apis woda

Apis w drodze do jeziora

 

AiCz2

Czarnuszek w roli ratownika

 

Apis6

Nenufar? Lilia wodna?

 

Krowa

Tam na polu stoi krowa, cierpi, bo już pełna mleka ... (Andrzej Rosiewicz - Chłopcy radarowcy)

 

Krowy2

Sielsko, anielsko ...

 

Krowa4

Młode pokolenie

 

czarny droga

Czarny w drodze na samowolkę

 

Spacer

Razem z chłopakami wędrujemy po polnych dróżkach

 

Szyszka

 

Koty

Po prostu koci świat ...

 

Drzewo

Kiedyś zbierane w polu kamienie  i układano pod drzewami. Czy ten zwyczaj przetrwał do dzisiaj?

 

Ziemianka

Ziemianka pełniąca dawniej rolę lodówki

 

Krowy1

Wzgórza "porośnięte" krowami

 

Kanapa

Chłopcy odpoczywają w salonie

Było pięknie. Jeśli Wam się spodobało zaplanujecie następne wakacje w Suwalskim Parku Krajobrazowym. Polecam.

Tekst i zdjęcia: Jolanta Mirecka

 

03:18, julitczka
Link Dodaj komentarz »
Tagi