Rozmowy wśród przyjaciół
czwartek, 31 stycznia 2013

Witamy ponownie Wierne Kury ze Starej Grzędy i wszystkich Ciekawych Świata Qrzan, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat odbyli z nami niejedną wędrówkę od Berlina, Florencji i Warszawy, przez Wrocław, Ottawę i Lizbonę po Chicago i Melbourne.
Na początek proponujemy zmianę miejsca: przenieśmy się z salonu literackiego do... altany, gdzie niezależnie od pory roku (no, może poza mroźną zimą) spotykają się przyjaciele, rodzina, znajomi, przypadkowi goście, którzy zawitali do nas z bliska i z daleka. Wspominają stare czasy, dzielą się wrażeniami z niedawno odbytej podróży, namawiają do spróbowania ostatnio odkrytego przepisu. A czasami milkną i w zadumie popijają wino czy kawę i pogryzają ciasteczka. To dobra sceneria dla naszych myśli i rozmów. Zapach kawy już unosi się w powietrzu, a zatem siądźmy przy wspólnym stole i posłuchajmy, poczytajmy, porozmawiajmy...

 

W naszym gronie redakcyjnym nadal są, działają i piszą dla Was, tak jak poprzednio:

 

Kanadyjka z Ottawy, czyli Małgorzata. Wielka miłośniczka psów, ogrodów i... makowców domowej (własnej) roboty. Właścicielka (z wyboru) tego bloga, bo zgodziła się nadzorować stronę techniczną zarządzania nim (jakieś CSS, HTML, tagi, i inne tego typu tajemnicze sprawy!). Dzięki niej poznamy lepiej przyrodę, tradycje i, miejmy nadzieję, także kulinaria odległej Kanady.

 

Pharlap z Melbourne to erudyta, humanista, nasza prywatna "kopalnia" (excusez-moi ce mot, Pharlapie) wiedzy o świecie i Naturze, historii cywilizacji, muzyki i medycyny. Poza tym, świetny narciarz, zamiłowany rowerzysta, dziadek swoich wnuków, a jakby tego było mało - jaki kucharz! 

 

 

 

 

Żona Oburzona z Wrocławia, pracuje (za dużo!) w korporacji, co zabiera jej cenny czas, który (gdyby mogła) przeznaczyłaby na czytanie książek. Jeśli chcecie wiedzieć, co w księgarniach piszczy i co się obecnie czyta - czytajcie teksty Żony Oburzonej! Żona ma też złote ręce, kto tego nie wie lub nie pamięta, niech poczeka cierpliwie, a sam się przekona.  

 

Ciotuchna, nasza ulubiona Seniorka i "talizman" z czasów Qrzańskich, która dzięki doskonałej pamięci pięknie łączy przeszłość z czasem teraźniejszym. Jest warszawianką nie tylko z urodzenia, ale i głębokiego przywiązania, jakim darzy to miasto, w którym przeżyła czasy okrutne (okupacji), ale i chwile piękne, kiedy to jako młoda studentka psychologii chodziła ulicami, rozmarzona może nie tyle widokiem odbudowującej się stolicy, ile zakochana w pewnym studencie medycyny, który potem zoperował i uratował niejedno dziecko w szpitalach w Konstancinie, Francji i Libii.

 

Włosz.czy.zna tak naprawdę ma na imię Maria i mieszka we Florencji, dzięki czemu zna to miasto od podszewki, i chętnie dzieli się z nami swoją wiedzą. Tradycje i kuchnia florencka to jej specialité de la maison!

 

 

 

Heimchen, mieszka w Berlinie i jest podobno zamiłowaną śpiewaczką (?) i równie zamiłowaną domatorką. Nie wiemy, skąd tak świetnie zna język polski (może kiedyś nam to wyzna?). Jej zagadki, którymi zwykle zaczyna lub kończy swoje teksty, są jak "Enigma" - wielopiętrowe, skomplikowane i niezwykle trudne do złamania. PS. Może Pharlap przypomniałby nam, co z tą Enigmą?

 

Kattinka mieszka tu i tam, to znaczy w Gdańsku i w Portugalii, co czasem skutkuje podejrzanymi zanikami pamięci na tematy podstawowe ("Gdzie się znowu podziała moja szczotka do zębów"!?). Jeśli chodzi o sprawy zawodowe, określenie "robi w książkach"najlepiej oddaje to, czym zajmuje się na co dzień: pisze (wiersze i powieści), a w międzyczasie redaguje i/lub tłumaczy to, co napisali inni.

 

 

 

Juliczka mieszka w Gdańsku i jak przystało na osobę nieśmiałą, odzywa się z rzadka i cichutko, ale za to - jakże celnie. Mamy nadzieję, że chętnie zrezygnuje z tytułu Wiernej Czytelniczki na rzecz równie cennej pozycji "Naszej Stałej Autorki".

 

 

 

 

Powsinoga mieszka w Chicago i możemy się tylko domyślać, że nie bez kozery przyjęła taki pseudonim, skoro wiatry życia zagnały ją aż tak daleko. Lubi wędrować (z aparatem fotograficznym!) i lubi pisać o swoich wędrówkach - a dla nas to układ doskonały. Podobno nie lubiła gotować, ale jako pierwsza na ochotnika wypróbowała podany na Qrze przez Kattinkę przepis na szybką kartoflankę (chwaliła!). Podaje to w wątpliwość jej wcześniejsze anty-kuchenne deklaracje.

 

Zgodziliśmy się kiedyś - i nadal w tej kwestii się zgadzamy - że codzienna lektura Kury, a potem Qry miała w sobie coś z nastroju porannej gazety. To był taki nasz "Times". Albo "New Yorker". Bo przyznajcie sami: czy to w burzliwy poniedziałek czy w leniwą sobotę dobrze jest zacząć dzień od kilku inspirujących słów i obrazów, które mogą stać się impulsem do dalszych  rozmyślań, wymiany poglądów, wyboru filmu, książki czy... potrawy na dzisiejszą kolację. Mamy nadzieję, że będzie tak również w naszej Altanie. I że otwartość formuły zachęci Was do czynnego udziału w naszych "rozmowach przy kawie".

 

Piszcie do nas i dla nas, zapraszamy! Komentarze wpisujemy, oczywiście, bezpośrednio na blogu, natomiast dłuższe listy, wypowiedzi i opowieści, jak również przepisy kulinarne, recenzje filmów i książek oraz ciekawe fotografie prosimy kierować do naszego Sekretarza Pharlapa na adrese-mail: pharlap@gazeta.pl.

02:53, kanadyjka82
Link Komentarze (3) »
Tagi