Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

My w rzeczach2

jb     Jul

     Równo rok temu w spokojny, słoneczny dzień pożegnaliśmy na Srebrzysku Mamę.

Julita Bielak

Fot. Wojtek Pierunek                                                 

Biegło się z całych sił – no i się dobiegło.
Zbierało cierpliwie – nazbierało się.
Chciało bardzo – kupiło, dostało.
Czy było warto.

     Kryształowe patery, zegary, zdrojowe kubki z dzióbkiem do sączenia wód – Krynica jak malowana, porcelanowa Madame Butterfly pod parasolką, analogowe płyty, w tym ulubiona Wiesława Ochmana, zdjęcia, listy, zawiadomienia o ślubach, dziś w podeszłym wieku albo na tamtym świecie krewnych, buty na okazje w pudełkach, zwiewne szale, róża z tafty.
 - Wyrzucasz mi różowy peniuar, podarowany przez Irenę? – słyszę od mamy, miłośniczki stylu Barbary Cartland.
     Dyskutujemy. Tak, rozumie konieczność meblowego przeorganizowania pokoju, dostosowania przestrzeni do aktualnego stanu zdrowia, zapewnienia bezpieczeństwa. Powinnam jednak uwzględnić potrzebę odbywania podróży sentymentalnych, dokonujace się za pomocą pamiątek.

     Skoro tak, na mamine bibeloty muszę zrobić miejsce u mnie, a też nazbierałam. Pudełka - inkrustowane, zdobione, z laki, brazylijskie motyle na szpilkach, kilka kompletów niewspółgrających ze sobą obrączek do serwetek, obrusy, figurki, krośnieńskie szkło, fajans z Bolesławca, kolekcja dzbanuszków – jest i Belvedere Dresden, filiżanki, tę przywiozłam z Kaliningradu, tamtą – z Michiany. „To dla mnie na piezyne jak się bede zamąż wydawała” - oceniam zbiory zaklęciem Maciusia Skowronka przechodzącego obok skrzyni z pierzem.
     W przedmiotach widzimy siebie, szukamy w nich zadowolenia z osiągnięć. Otaczamy się rzeczami, wrastamy w nie. Dla wygodniejszego życia, przyjęcia gości, podkreślenia statusu, przez hołdowanie modzie, dla wspomnień. Nie stanowią jednakże naszego największego skarbca, oceniani bywamy za dokonania.
     Segregatory, notatki, prace dyplomowe, teczki ważne mniej ważne, zeszyty, filmy, płyty, historia Japonii, Włoch, Gdańska, drewno moje hobby, Kalevala, „A,B,C./najnowsza/Elementarna Szkoła na fortepian, napisał Aleksander Różycki” z przedmową z 1908 roku i stemplem Copyright by Ludomir Różycki i Wanda Bałabuszyńska. Za dużo, nikt już nie gra.
     Tylko pamiętnik ze stroną zapisaną przez Ojca i jego rysunkiem, jako potwierdzenie nieprzemijających wartości, zostaje...

Julita Bielak

Gdańsk, 15 lutego 2013.

     Wpis zamieściłam zatem dawno, dzisiaj, wzbogacony o parę zdań Kattinki, Powsinogi, Ciotuchny, Kanadyjki82, o cały tamten gwar, przypominam:

denevue

     - "Nie wzięte z żadnej książki" - napisał Tata w dedykacji. Tak było. ONI uczyli nas życia z... życia. Piękna opowieść, Juliczko, Ich mądrość i nasze życie pamiętamy również poprzez przedmioty, dlatego tak nam trudno z nimi się rozstać, dlatego chowamy je po szufladach...  Kto to powiedział / napisał (i gdzie?): "Podróżuj bez bagażu, bagaż postarza". Mędrzec i dobry pisarz to zauważył, więc nam pozostaje tylko... uwierzyć. Bardzo piękny wpis i wazna sprawa - obrastania w dobra.
     - Na ogol tego obrastania nie zauwazamy, ale ja mialam wymierna mozliwosc obserwacji tego zjawiska. Jak juz wiecie spedzilam 3 lata w Libii razem z mezem. Moj maz jechal do Libii samochodem, tak samochodem. Przez cale Włochy do Neapolu i tam prom, ktory go przewiozl wraz z samochodem do Tunezji i dalej znow szosa. Jechal sam samochodem, wiec dalam mu sporo potrzebnych rzeczy, z kilkoma garnkami wlacznie. Pozniej przyjechalam ja z dwoma walizkami i tak mieszkalismy rok w umeblowanym mieszkaniu. Po roku dostalismy mieszkanie w osiedlu przy szpitalu i do nowego mieszkania maz jezdzil 11 razy samochodem wozac rozne przedmioty.
. Nowe mieszkanie tez bylo umeblowane, wiec do przeprowadzki nie mozna wliczac mebli. W tyle klamotow, bardzo potrzebnych obroslismy przez rok. Nawet tego nie zauważylam.

     - Juliczko, tak jak piszesz "otaczamy się rzeczami, wrastamy w nie". A one w nas wrastają. I dlatego tak trudno się ich pozbyć, bo wydaje się, że trzeba je z siebie wydzierać, i to boli. Od czasu do czasu postanawiam uporządkować to wszystko, przynajmniej części się pozbyć, bo brak w domu miejsca na rzeczy naprawdę potrzebne. Zakasuję rękawy, buszuję po mieszkaniu, strychu i piwnicy, oglądam te swoje pamiątki i pożal się boże kolekcje, odkładam na różne kupki i... rozpoczęta z szumem akcja kończy się zwykle na poprzekładaniu ich w innych kupkach, wiązkach, stosach, pudłach, koszykach - na inne półki i w inne miejsca. Na następne parę lat. - Wyjeżdzajac na emigracje zabralismy ze soba, z koniecznosci, tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Potem, juz w Kanadzie. dostalismy nasze ksiazki oraz troche zdjec i innych drobiazgow przechowanych przez Rodzicow. Ale ciagle zaluje roznych rzeczy, ktore beztrosko wtedy wyrzycilam, oddalam, czy zostawilam. I ten brak kontynuacji rzeczowej, to jest jedna z cen jakie placimy za emigracje. 

     - Siedzę w Altanie z książką na kolanach - ciekawe, jak wygląda otaczający nas ogród, jeszcze nie spacerowałam po dróżkach. Zafrapowała mnie rozmowa, zmieniające się tematy. Padło już kiedyś pytanie, chyba ze strony Powsinogi, jak nazwać bywalców Altany. Na Qrze, blogu Ewy Marii, posiadywali Qrzanki i Qurzanie...   - Dobre pytanie, Juliczko: jak nazywamy się teraz, my - stali bywalcy Altany? Na pewno jest to dobre miejsce, my już to wiemy. Odpływają smutki, znikają stresy i o ileż tu łatwiej o zdrowe oczyszczające katharsis (nie mylić z katarem, a psik! W Altanie zimą i na przednówku należy opatulić się w ciepły szal, a nogi zawinąć w wełniany pled!). W Altanie pachnie kawa, słychać gwar rozmów. - "Kocyki i wachlarze", Kattinko - pamiętasz wpis Ewy Marii na Qrze, na pewno tak. To jeden z moich ulubionych, nieraz do niego wracam. Tak odkryłam "Starość" Italo Svevo. Może nazwijmy bywalców Altany letnikami; przesiadują w altanie, na werandzie, przechadzają się po ogrodzie pod parasolkami z falbanką. Spoglądają w niebo - będzie burza czy nie będzie. Pan starosta do nas, czy my do pana starosty...

Julita Bielak

     Zapaliłam dzisiaj Mamie różowy znicz.

    

    

 

 

czwartek, 29 listopada 2018, julitczka

Polecane wpisy