Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Krótkim kopiowym ołówkiem

jb     Jul

     Jesienią północna Fryzja tonie we mgle. Kontury się zacierają, brunatne liście są tak nasiąknięte
wilgocią, że przestają szeleścić. Wilgoć wnika w mury domów, przenika do szpiku kości. A jeśli zdarzy się cieplejszy dzień, to noc będzie tym bardziej zamglona, a ranek wstanie w białych oparach.

     jb                  Na zdjęciu - październikowa jubilatka. Haluś, poradzisz sobie, potrafisz latać!

     To miał być październik przytulony do wspomnień, zasnuty pajęczyną mgły, mżawką i refleksją. Urodzinowymi okrągłymi życzeniami słanymi za ocean przyjaciółce: "A pamiętasz, jak...". Nostalgicznymi obchodami złotych godów brata i bratowej, tylko jacyś bardzo starsi ludzie świętują podobne rocznice, bezlitosny czas i mnie wśród nich już umieścił? Kiedy? Rozmyślam przycinając i malując rozkładaną ozdobną kartkę, z której na fecie posypie się konfetti i rozlegną dźwięki spatynowanej piosenki. Laurkę ozdobi złoty medal zasługi dla Krysi, że tyle z Andrzejem wytrzymała. Mieszkałam z nim pod jednym dachem zaledwie paręnaście lat, nie było łatwo. - Eksperyment mamusi, wychowanica Makarenki - rzucał w przestrzeń, mijając mnie. Ale i wystrugał bardzo ładne, cytrynowe niczym stolik Barnesa, biurko z otwieranym na zawiasach blatem i skrytką zamykaną kluczykiem. Trzymałam w niej listy. Październik miał być też powrotem do filmów Bergmana - który to już raz - na trzecią rocznicę premiery "Księżyca myśliwych".  Wreszcie usprawiedliwionym poczuciem bezkarności przy kolejnej cząstce czekolady, przecież pada. Będę miała znów wakacje z deszczem - jazzowała Ludmiła Jakubczak.

jb

          Złoci Andrzej i Krystyna.

     Stało się inaczej. Słoneczna, wręcz letnia aura wyganiała z domu, wręczała kijki i nakazywała iść przed siebie. Pozwalała na zabieranie ze sobą książki, a nuż przydarzy się jazda autobusem. Albo odpoczynek na ławce, lektura go wytłumaczy. Giuseppe Tomasi di Lampedusa nigdy nie opuszczał domu inaczej, jak z Szekspirem w torbie, który pocieszałby go w razie jakiegoś niemiłego wydarzenia. Szekspir jako lekarstwo na świat, wierzę w skuteczność terapeutycznego oddziaływania literatury. Spacerowałam zatem, czasami czytałam. Czas płynął równie prędko jak w dzieciństwie, gdy biega się raz tu, raz tam, robi się to jedno, to drugie. tymczasem słońce zachodzi i nagle człowiek staje wśród zmierzchu: już siódma, niemożliwe! Nocami wyrywałam krótkie chwile na westchnienie. Kierowałam myśli ku tamtym dniom, gdy na blogu Ewy Marii pojawił się wpis o lądowaniu pierwszego człowieka na Księżycu z jakże znaczącym zdaniem: "Była druga w nocy". http://ewamaria030qra.blox.pl/2012/10/Nowy-Swiat-i-okolice.html.

jb

          Odprowadziłam Ewę Marię skrótem przez las.

     Była druga w nocy, owa godzina między nadzieją a strachem, gdy psy już dawno umilkły uśpione i tylko wilcze oczy płoną w ciemności. Trudno wtedy odróżnić przyjaciela od wroga, zaciera się granica między tym, co znajome i bezpieczne, a tym, co nieznane i obce. To był początek. Zawsze jest jakiś początek.

jb          Małgosia Sury i Tomek Wawer, czyli Koło Naukowe Antropologów Literaury i Massolit.

    Tekst Ewy Marii „Nowy świat i jego okolice” wszedł do naszej książki w całości jako Prolog. Była druga w nocy… To był początek (dla istot bezsennych jakże znamienny). Bo zawsze jest jakiś początek.
Żeby się dowiedzieć, co działo się potem, musiałyśmy napisać po 800 maili każda i 500 stron "Księżyca". Zajęło nam to dwa lata.

jb 1/

jb

jbOpowiadanie "Kongo na Kubusia Puchatka" Janusz Głowacki zaczyna od słów: "Dwadzieścia po ósmej". Jest "Trzy minuty po trzeciej" Teodora Parnickiego. W zapiskach do autobiografii" Władysława Tatarkiewicza, rozważającego o czasie astronomicznym i
tym rzeczywistym, czytamy: "Dobrze i szczęśliwie może też być w listopadzie". Dorota Masłowska w felietonie "Co można kupić sobie w listopadzie" nie daje innej podpowiedzi, niż pastylki zabarwione na różne kolory. pogrzeb, grób i piasek. A w październiku? Tekst na literackim blogu Ewy Marii ze zdaniem: "Była druga w nocy", wywołał serię skojarzeń. Vargtimmen, godzina wilka; ginie najwięcej ludzi i najwięcej ich się rodzi. We śnie najczęściej nachodzą nas koszmary, a kiedy się budzimy, ogarnia nas trwoga. Czas przed świtem, przed powrotem słońca, według wierzeń ludowych to najtrudniejsza część doby. W świetle księżyca zatarte kontury nie pozwalają na odróżnienie psa od wilka. Wroga od przyjaciela. Mówią o tym Francuzi, Anglicy, jest łacińskie przysłowie, film Bergmana oraz koreański "Time Between Dog and Wolf". I piosenka De Mono. Biorąc pod uwagę naszą, Katarzyny i moją, niechęć do spotkań "po nic" i rozmów o niczym (kot jest fałszywy, jagody zdrowe, niedziela - palmowa), nadałyśmy drugiej w nocy nowy wymiar. Elegancko powędrowałyśmy między rzeczywistościami.

     Elegancko i ze smakiem.

jb

     Od lat towarzyszy mi "Smakosz", magazyn kulinarny redagowany przez Przekrojowego redaktora Jana Kalkowskiego, autora kultowego Jednego dania. Przetrwał przeprowadzkowe pożogi. Numer pierwszy, pierwszy i ostatni, jedyny. Zachowałam, bo następny się nie ukazał, nie zdążył. A w numerze: "Pan Tadeusz" od kuchni, narodziny tortu Sachera, biografia autora "Fizjologii smaku", pocztówki z Włoch, Nowego Jorku, Krakowa i jak jeść pałeczkami. Wiersz Ludwika Jerzego Kerna, zwierzenia prywatnego restauratora, a także przepisy na kurczęta oraz na pasztet z zająca, jeśli ktoś popiera polowania, same frykasy.

     /.../lokaje, w zieleni i złocie liberii, w bieli upudrowanych włosów, wnieśli ogromne srebrne półmiski, na których piętrzyły się piramidy makaronu. Widok tych monumentalnych zapiekanek usprawiedliwiał w całej pełni okrzyki podziwu. Przyrumieniona na złoty kolor powierzchnia ciasta i bijący w nozdrza słodkawy aromat cynamonu stanowiły tylko preludium do delicji ukrywających się w środku; gdy nóż przecinał chrupiącą powłokę, najpierw dobywała się ze środka wonna para, a potem dopiero ukazywały się kurze wątróbki, cienkie plasterki jajek na twardo, szynki, kawałki pulardy i trufle zagłębione w tłustej, gorącej masie nitek makaronu, któremu esencjonalny sos mięsny nadawał ponętny kolor brunatnego zamszu. 

     Początek posiłku upływał, jak zwykle na prowincji, w milczeniu.

*Giuseppe Tomasi di Lampedusa, "Lampart".

     Zmysłowy opis może oddawać wyobrażenia smaku pocałunków, może też budzić kontrowersje, na ile tłusty makaron miewa dar przenoszenia w stan ekstazy.  "Tancredi szybko przeszedł do przekonania, że ten eksperyment jest w złym guście i zaniechał go, rezerwując sobie powrót do tych marzeń przy deserze".*

     Coś słodkiego wybrałam z "Pikniku w Prowansji" Elizabeth Bard, na razie wybrałam, jeszcze nie piekłam. Przyda się na Halloween. Jest to przepis, który niejaka Mary McCollough z Burlington w Massachussetts - niech wejdzie do historii - nadesłała w 1996 roku do listopadowego numeru magazynu "Bon Appettit" do rubryki: "Wymieńmy się przepisami". Wymieńmy się zatem w skrócie. Na spód ciasta wykorzystujemy półtorej szklanki pokruszonych imbirowych herbatników, 1/4 szklanki mielonych pekanów i 1/4 szklanki topionego masła. Mieszamy, masą wykładamy tortownicę o średnicy 23 cm, chłodzimy. Wypełnienie uzyskamy z upieczonej i przepuszczonej przez praskę około dwukilowej dyni, 700 g serka, szklanki brązowego cukru, imbiru, cynamonu, po szczypcie gałki muszkatołowej i goździków, laski wanilii, trzech jajek. Blendujemy ser z cukrem, dynią i przyprawami. Dodajemy po jednym jajku, za każdym razem starannie ucierając. Wlewamy do tortownicy, pieczemy godzinę i 15 minut. Na złoto. Czekamy aż wystygnie, nakładamy sobie spory kawałek na talerzyk, chwytamy w połowie trzonka widelczyk. Teraz można nas przestraszyć.

1/ Na zdjęciu widnieją: Wojciech Bonowicz, Monika Skowron, Dorota Gruszka, Karolina Macios, Katarzyna, ja i Księgarnia Pod Globusem w Krakowie.

Cytaty pochodzą s książki Katarzyny Krenz i Julity Bielak "Księżyc myśliwych",  Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2015. W tekście wykorzystano tez fragmenty wywiadów przeprowadzonych przez Marcina Wilka i Magdalenę Stępień. 

     







     

     

 

 

 

 

    

    

poniedziałek, 22 października 2018, julitczka

Polecane wpisy