Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Tsundoku*

jb     Jul

/.../ co było marzone, to już raczej nie.

zasypiamy głodni, budzimy się z trwogą.

nowe wersje końca podgrzewają grę: /.../

Julia Fiedorczuk, Psalm XIII, Psalmy. 1/

     Znieruchomiał przed szafą i z przechyloną na bok głową, patrzył z zachwytem na książki, jak głodne dziecko na talerz z ciastkami. Wyższa od niego o pół głowy Sonieczka stała z tyłu i była równie podniecona jak on. Obrócił się wreszcie w jej stronę, ucałował jej szczupłą dłoń i powiedział głosem niskim i wibrującym jak światło kwarcówki z okresu zakatarzonego dzieciństwa: - Niesamowite... Nie wierzę własnym oczom... Montaigne... Pascal... - i dodał z westchnieniem , trzymając ją za rękę: - I nawet w wydaniu elsevirowskim... - Tu jest dziewięć elsevirów - dumnie skinęła głową rozczulona Sonieczka, która miała całe księgoznawstwo w małym paluszku, a on dziwnie spojrzał na nią z dołu w górę, ale wyglądało to tak, jakby patrzył z góry w dół.

Ludmiła Ulicka, Sonieczka, tłum. Rita Bartosik, Philip Wilson KIP 2004.

     Ale potem powstały, jak mi się zdaje, biblioteki, które miały uniemożliwić czytanie, ukryć, chronić książki. Naturalnie te biblioteki miały także umożliwić odnajdywanie. Zawsze zadziwia nas, z jaką zręcznością piętnastowieczni humaniści odnajdywali zagubione manuskrypty. Gdzie je odnajdywali? W bibliotece. W bibliotekach, które służyły częściowo do ukrywania, ale również umożliwiały odnajdywanie.

Umberto Eco, O bibliotece, tłum. Adam Szymanowski, Świat Książki 2007.

biblio cave

Fot. Biblio Cave

z sieci

     Napisał do mnie pewien poeta: "/.../może jakiegoś wspólnego spotkania. Może na przykład pójścia razem na >Żywioły maski< na Placu Zdrojowym, gdzie moglibyśmy przyglądać się Malczewskiemu, Stryjeńskiej, Wyspiańskiemu, Boznańskiej, Cybisowi. Na przykład..., choć - widać na razie - nie jest nam to dane. Ale w przyszłych latach, gdy wiatry umilkną, nastaną chwile wytchnienia i nic nie będzie prześladować. Byle bym nie był o lasce. Szansa jest i powinniśmy w nią wierzyć, a nawet do niej dążyć".

jb

          Dedykacja z elementami kolażu na stronach przedtytułowej tomu Wszelki wypadek (1972). Po słowach "osobistym wyznaniem" strzałka wskazująca na wycięty z noweli Elizy Orzeszkowej Anastazja i wklejony do dedykacji fragment początkowego rozdziału: Kochany Wspaniały Frąckowiaku! Przyjmij tę książeczkę wraz z osobistym wyznaniem, które zrodziło się z tęsknoty za Tobą. Nie odpisuj mi, tylko kiedy będziesz znów w Krakowie, to zadzwoń do osoby, która jest Twoją wielbicielką. Nr tel. 34 347. Wisława maj, 72.

Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert, Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie, korespondencja 1955-1996, opracowanie edytorskie Ryszard Krynicki, Wydawnictwo a5, 2018. 

catherine denevue

Fot. Dean Loomis, Catherine Denevue 1961.

z sieci

     - Ależ od dawna jesteśmy o lasce - zakrzyknęłam rezolutnie, ja - na pewno. Nie dalej jak wczoraj towarzyszyły mi laskarskie emocje związane z wizytą u kardiologa i próbą wysiłkową. Do papierosów, mimo że od stóp do głów zlałam się Portofino i wypiłam pół butelki płynu do płukania ust - autobus szalał z zachwytu - niepytana przyznałam się na wejściu. - Nikotyna? Po co pani nikotyna! Jakieś zioło to rozumiem. Jak pani znajdzie dobre, to proszę i dla mnie przynieść. Nie podjęłam próby uśmiechu, sponiewierana weszłam na bieżnię. Pojawiła się pielęgniarka. - Doktorze, pan jej przyspieszy, będzie nam tak szła do jutra. - Biega pani maratony? - zapytał lekarz, bo ciśnienie ani drgnęło. Na granicy majaczenia bąknęłam coś o siłowni. Przemilczałam, że gibąsam, jak mawia Kapelusznik, salsation. Z przyklejonymi elektrodami, niedoubrana czułam się na wystarczająco straconej pozycji. Zawsze za mała albo za duża. - Pali papierosy, wstyd! - lekarz zakręcił się na krześle w stronę pielęgniarki. - Wstydzę się, doktorze, dlatego palę tylko w nocy. Bieżnia przyspieszyła, spoglądałam na siebie z boku, żałosny był to widok. - Źle pani sypia? - dociekała pielęgniarka - to iść do psychiatry, niech zapisze coś na sen. ("Próbujesz uczyć mnie latać, ja latam nieco inaczej, możesz się trochę przestraszyć"). - Nie chcę spać, chcę nocą czytać, pisać i pić herbatę. Woli pani noc? -  zainteresował się kardiolog. - Noc jest dobra, nie popycha, nie angażuje. Nocą cichnie wiatr. To co bolało, boli mniej. - Zmęczona umiarkowanie - zawyrokował pan doktor F. i wrócił do Onet Info.

Z ulgą opuściłam gabinet.

jb

          ... że w Maximusie gibąsam salsation, przemilczałam.

     Podejrzewam, że świat jest nie tylko dziwniejszy niż sądzimy, ale dziwniejszy niż możemy sądzić. Mogłabym teraz pójść dalej tym tropem i zagłębić się w rozważania. Prowadzić, jak w przeniesionych na deski teatru "Rosyjskich konfiturach" Ludmiły Ulickiej, niekończące się rozmowy o życiu. Trwać w poszukiwaniach czegoś utraconego - czasu, ludzkich relacji, nadziei, iluzji. Zastanawiać się, czy więcej w życiu zyskujemy, czy gubimy. Jak w bibliotece - ukrywamy czy odnajdujemy. Wydajemy bogato czy potocznie, podręcznie. Ale ja tam, do poradni sercowej, jutro wracam. Pozostaję więc, żeby się nie zgubić, nastrojona jej atmosferą. Dalece. Miasto, przystanek autobusowy przy jednej z głównych ulic. Podchodzi pani, przygląda mi się intensywnie, pyta: - Haszło? - Czerwony Kapturek - odpowiadam spokojnie, bo ludzie są wprawdzie różni, lecz wszyscy pragną akceptacji. Jednak panią to płoszy, odsuwa się, udaje, że grzebie w torebce, właśnie tak - że grzebie. I wtedy nadjeżdża "H".

z sieci

*/Tsundoku (z japońskiego) - kupujesz kolejne tomy po to, aby je przeczytać, a nie zbierać, jednak wciąż brakuje ci czasu na lekturę. Podobno, nie sprawdzałam, ładnie brzmi po prostu.

1/ Recenzja Kingi Młynarskiej - dziękuję za Psalmy, piękne i równie pięknie przez Fundację na rzecz Kultury i Edukacji wydane - tutaj: http://dajprzeczytac.blogspot.com/search/label/Fiedorczuk#!/2018/05/ksiazki-poetyckie-nominowane-do-nagrody.html

    

 

 

 

środa, 12 września 2018, julitczka

Polecane wpisy

  • W szumie jedwabi

    Koliberek Jul Gdzie jesteśmy? W ironiach których nikt nie chwyci, krótkotrwałych i nieakceptowanych, w trywialnych pointach które kwitują metafizykę niedor

  • Karty przy orderach

    Jul Potem zatańczyliśmy wokół choinki po to, by Monika mogła wpaść w zachwyt i być taka szczęśliwa, jak szczęśliwym i zachwyconym powinno się być w jej wieku w

  • My w rzeczach2

    Jul Równo rok temu w spokojny, słoneczny dzień pożegnaliśmy na Srebrzysku Mamę. Fot. Wojtek Pierunek Biegło się z całych sił – no i się dobiegło. Zbiera