Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

U nóg uścielona

Julita Bielak     Jul

                                                                                         Kasi Krenz dedykuję.

     Jeanne Hebuterne                         Fot. obraz Jeanne Hebuterne, olej.

     Kochana Mayu,                                                                              17.8.63 (Bredskar)

     dziękuję za długi, pełen miłości list, mnóstwo w nim troski, pomimo Twojego ponurego lata - list, który mnie ucieszył i zaniepokoił jednocześnie./.../ Jakoś na powrót zaakceptowałam Bredskar - tak jak przyjmuje się niewiernego przyjaciela. Coś robię, ozdabiam i porządkuję, gospodarzę jak zwykle i jest miło (chociaż dużo chętniej byłabym już w mieście) - ale czuję się, jakby wszystko straciło swój pierwotny sens. Podobnie jest z pracą, ze wszystkim, co robię, jakbym desperacko starała się odgrywać jakąś rolę, do której nie pasuję i której nawet porządnie się nie nauczyłam. A Klovharum, moja wysepka szczęścia, stała się wyrzutem sumienia - nie byłyśmy tam z Tooti ani razu od tamtych szczęśliwych pięciu dni.

Listy Tove Jansson, wybór i komentarze Boel Westin i Helen Svensson, przeł. Justyna Czechowska, Wydawnictwo Marginesy.

Robert Doisneau

Fot. Robert Doisneau

Robert Doisneau

     W Wielkim Tygodniu pewien poeta wysłał do mnie ekspresem paczkę, nie dotarła. Niedawno ponowił heroiczną próbę, zawiadomił mnie o poleconej przesyłce. Zadrżałam. Nie raz, nie dziesięć rzucałam mijanemu na ulicy listonoszowi wymowne spojrzenia: "Pożarłeś moje czekoladki, pal cię licho, ale list oddaj!". A teraz polecony, bałam się stanąć oko w oko z listonoszem, a kogo miałam winić, mleczarza? Przypadek sprawił, że zawędrowałam na pocztę i odebrałam przesyłkę, z radością niosłam wielkie, eleganckie pudło czekoladek. Dobrych jak słońce, choć, jak pisze mój poeta: "co do sposobu odczytywania słońca pewnie się  różnimy, tak jak różni jesteśmy w odnajdywaniu aktywności. Jesteś kobietą nocy -  jakkolwiek to brzmi. Ja jestem człowiekiem dnia, wczesnego, jasnego,  wypatrującym słońca. Jeśli życie - jak chcieli manichejczycy - jest walką dobra  ze złem, słońce jest tym pierwszym, a noc tym drugim. Tak utrzymywali,  choć jesteś żywym przykładem, powołując się zresztą na innych, że jest  inaczej. Ale w ogóle manicheizm jest dość pociągający, choćby przez  odrzucenie ciała i zwrot ku idei, do której zmierzamy. A słońce właśnie chyba  tak postrzegam w moich wierszach".

Dobrych jak słońce, dobrych jak noc..

Nan Goldin               Fot. Nan Goldin  

 pilne! poufne!                                                                                                                                                      W. 16.III.61

Kochana Wisełko,

co jest? no więc jak? i dlaczego??? Jesdem w strasz. sytuacji. Sonety zostawione u Ciebie koniecz. potrzebn. Błagam wyślij. Nawet jeśli zgubiłaś oryginał napisz coś żeby zgadzało się na objętość na pewno będą lepsze. Miła moja nie torturuj grafomana bo gniew tegoż straszny. Przepraszam ale już nie mogę. Błagam o odpowiedź choćby odmowną i odrzucone teksty. Całuję ręce i całą twarz Herbert.

jbKartka pocztowa, zapisana obostronnie i zaadresowana" WPani / Wisława Szymborska / poczta Kraków / powiat miechowski / Krupnicza 22 / DOM LITERATÓW; rubryka: Nadawca - niewypełniona.

Najwyraźniej list Wisławy Szymborskiej, napisany 14 marca i donoszący o przepisaniu pozostawionych w redakcji ?Życia Literackiego" wierszy, 16 marca jeszcze do Zbigniewa Herberta nie dotarł, stąd żartobliwie alarmujący ton jego listu - niepodpisanego co prawda: Frąckowiak, ale pisanego jakby bardziej przez niego, bo w jego charakterystycznym stylu oraz z charakterystycznymi dla niego błędami - no i mowa w nim o sonetach, które będą jednym z motywów przewodnich tej korespondencji.

Wisława Szymborska Zbigniew Herbert, Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie, Korespondencja 1955-1996, opracowanie edytorskie Ryszard Krynicki, Wydawnictwo a5. 1/

Joanna Kraśnicka               Fot. Joanna Kraśnicka, Norwegia

     Listy, jak i opowiadania Tove Jansson, w tym moje ukochane "Czarno-białe" oraz "Wiewiórka" - oba zawarte w tomie "Wiadomość" - nakładam na swoje życie. Śmiało mogę powiedzieć, że Tove odmieniła moje dni, nabrały głębi. Lepiej je rozumiem. Podarowane zaś mi przez przyjaciółkę - Haluś potrafi słuchać, tylko o nich napomknęłam - listy Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta, mistrzów zwięzłej i pełnej humoru epistolografii - wzruszają i inspirują. Wystarczy przeczytać jeden i przenieść się w odmienny świat, mądry i pełen dystansu do siebie. Inaczej myśleć, czymś innym się zajmować, sięgać po wiersze zapomniane, czegoś szukać, iść za tropem. Wspomniana w korespondencji poezja Kornela Filipowicza kieruje mnie do "Modlitwy", ach, jasne, znałam ten wiersz. Ludzi po pięćdziesiątce uważałam wtedy za "onych", Czytam go teraz doświadczonym przez los umysłem, odkrywam na nowo. Nie odnoszę jednak treści do polityki, bo, parafrazując Jeremiego Przyborę, za ojczyzną to ja już postanowiłam nie nadążać.

Jedni modlą się za Kościół i ojczyznę
Drudzy proszą o zdrowie dla swoich dzieci i żon
Jeszcze inni błagają Boga aby oddalić raczył
Wojnę i burzę powódź suszę głód

A ja znam człowieka
Który nie wiem jak go nazwać
Takim samolubem
Że co dzień przed zaśnięciem
nie modli się o nic więcej
tylko o to
Żeby na stare lata coś mu nie odbiło
Żeby niewczesne ambicje
nie kazały mu zrobić czegoś takiego
czego by dawniej zrobić nie chciał
a co by go teraz cholernie przed nim samym
i w oczach innych
ośmieszyło
Prosi więc Boga i wszystkich świętych
błaga swoich zmarłych rodziców
i sam siebie zaklina
Żeby mu się na stare lata nagle nie zachciało
być generałem honoris causa dyrektorem wodzem
Żeby mu się broń Boże nawet nie przyśniło
Że dekorują go jakimś medalem dyplomy wręczają
odznaczenia laurki koperty i kwiaty
Piją jego zdrowie i sto lat mu śpiewają

No cóż
Każdemu wolno prosić pana Boga
o co chce

*

Kornel Filipowicz, Modlitwa.

z sieci      Rybacy wyłowili z głębiny butelkę. Był w niej papier, a na nim takie były słowa: "Ludzie, ratujcie! Jestem tu. Ocean mnie wyrzucił na bezludną wyspę. Stoję na brzegu i czekam pomocy. Spieszcie się. Jestem tu!" - Brakuje daty. Pewnie już za późno. Butelka mogła długo pływać w morzu - powiedział rybak pierwszy. - I miejsce nie zostało oznaczone. Nawet ocean nie wiadomo który - powiedział rybak drugi. - Ani za późno, ani za daleko. Wszędzie jest wyspa Tu - powiedział rybak trzeci. Zrobiło się nieswojo, zapadło milczenie. Prawdy ogólne mają to do siebie.

Wisława Szymborska, Przypowieść. 1/

     Prawdy ogólne i czas, a z nim nieuchronnie związane gorzkie przemijanie. Którego nauczyć się, i do którego przyzwyczaić się nie można, przeganiać jedynie doskwierającą świadomość kruchości bytu paroma opanowanymi sztuczkami. Pogawędzić spokojnie ze sobą, iść ulicą i machać niebieskim balonikiem, spędzić godzinę, dwie w kawiarni, pojechać i sprawdzić, czy żeńcy wyszli już na pola. Wypolerować szorstkie krawędzie życia, kawałki spróbować złożyć ze sobą. Jak to szło? - całość zawsze jest lepsza niż suma składowych.

Philippe Salaun

Fot. Philippe Salaun



List wysłany w zaświaty - tym listem ja jestem

I chciałbym tylko wiedzieć kto mnie tam wysyła

Inne listy - pół brzózki i kot stary kulawy

I żaba ta co przy mnie tu w ogrodzie żyła

 

Te listy tam w zaświatach - czy ktoś je otwiera

Gdzieś jakieś inne życie niż to tu się toczy

Jest tam brzózka co w zimie na poły umiera

Są żaby - te co tutaj wciąż patrzą nam w oczy

*

Jarosław Marek Rymkiewicz, List wysłany w zaświaty, Zachód słońca w Milanówku, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002.















      

 

czwartek, 28 czerwca 2018, julitczka

Polecane wpisy

  • My w rzeczach2

    Jul Równo rok temu w spokojny, słoneczny dzień pożegnaliśmy na Srebrzysku Mamę. Fot. Wojtek Pierunek Biegło się z całych sił – no i się dobiegło. Zbiera

  • Cisza, bezruch i figury

    Jul Raventos zajął się nami serdecznie, on i potomek de Sonto oprowadzali nas przez dwa bardzo długie dni. Dni te były takie długie, ponieważ rozciągały się n

  • Przy dziennonocnej lampie, tylko ją zapalić

    Jul Korf wynalazł dziennonocną lampę, która, jeśli tylko ją zapalić, nawet najjaśniejszy dzień w noc zamienia. Kiedy ją przedstawił na uczonym forum, nikt rzec