Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Pharlap w kuchni

Skąd taki tytuł? Dlaczego właśnie dzisiaj?

Taki zbieg okoliczności - przed chwilą skończyłem smażyć naleśniki dla wnucząt, dzisiaj Świeto Kobiet, wczoraj skończyłem czytać książkę Pedant w kuchni - autor Julian Barnes.

Kuchnia w Święto Kobiet? Chyba mam poglądy z czasów dinozaurów.

Już wyjaśniam.
Prawie 6 lat temu zostałem zaproszony do udziału w blogu Jak udusić kurę czyli co każda młoda panna po 30 powinna wiedzieć, a jeszcze nie wie.
Zorientowałem się, że w blogowej zabawie uczestniczą wyłącznie Panny, zapytałem więc Pannę Prymarię jakim tytułem mam się posługiwać - kawaler?
Odpowiedź - Panicz.
Spodobało mi się to i swój pierwszy wpis zatytułowałem - Panicz potrafi - usmażyć naleśniki - proszę zajrzeć TUTAJ.

Przez chwilę miałem zamiar zatytułować ten wpis - Panicz w kuchni - ale powstrzymał mnie... koń.
Proszę zajrzeć do wpisu z 14 lutego, tam wyraźnie stoi: Panicza znaczył fortepian, biblioteka, biegła znajomość języków obcych i koń.
Przyznam się, że fortepianu też nie mam.
Zresztą, akceptując nadany mi  przez Ewę Marię tytuł, znalazłem jego proste wytłumaczenie - wszak jest to pierwsze 6 liter komentarza:  pa nic z ciebie tutaj.

Jednak wytrwałem. Na wspomnianym wyżej blogu i na kilku innych blogach, lecz zawsze w tym samym środowisku, opublikowałem ponad 150 wpisów.

Jeszcze jedno skojarzenie - tytuł książki Juliana Barnesa - Pedant w kuchni.
A co wyjdzie jak skrzyżować panicza i pedanta?
Według mnie - Palant. Korcił mnie i taki tytuł tego wpisu, ale pozostałem przy swoim wiernym pseudonimie.

Kilka słów na temat Juliana Barnesa. Bardzo wszechstronny pisarz i nie tylko pisarz. Z cytowanej tu książki wynika, że w żadnym wypadku nie kojarzy kuchni z kobietami.
Fakt, czasem pomaga mu żona. Korekta - w tej książce nie wspomina o żonie, tylko o Tej dla Której Pedant Gotuje.
Trochę więcej o J. Barnesie i jego żonie TUTAJ.

Zaglądam do książki, tej o pedancie. Jej główny temat to frustracje osoby posługującej się książkami kucharskimi.
Julian Barnes korzysta z książek wysokiego lotu. Najczęściej wspominane są ksiżżki autorstwa  Edouarde de Pomiane.
De Pomiane? Toż to nasz rodak - Edward Pożerski.

Frustracje czytelnika książek kucharskich? Jak ja dobrze to znam.
Po pierwsze brak precyzji - czym się różni łyżka czubata od zaokrąglonej? Ile to jest szczypta? Jakiej dokładnie wielkości jest kubek? Albo garść - przede wszystkim - czyja garść?
Po drugie, oczywiste błędy. Autor podaje wiele sprawdzonych przykładów gdzie wykonanie dokładnie według przepisu prowadziło do katastrofy.

Co robić? Odsyłam do książki.

W dniu dzisiejszym wspomnę rozważania osoby, którą najmniej bym posądzał o zainteresowanie kuchnią - Josepha Conrada.
Julian Barnes wspomina w swojej książce, że żona Josepha Conrada napisała książkę kucharską: A Handbook of Cookery for a Small House. Joseph Conrad napisał we wstępie do tej książki:
Z wszystkich książek stworzonych przez ludzkość od zarania dziejów, tylko te, które dotyczą gotowania są, z moralnego punktu widzenia, poza wszelkim podejrzeniem. Intencja każdego fragmentu prozy może być dyskutowana, może wzbudzać podejrzenia, ale intencja książek kucharskich jest tylko jedna - zwiększyć szczęśliwość ludzkości...

Święta prawda!

W dniu Święta Kobiet życzę wszystkim Pannom i Paniom wszystkiego najlepszego - wiele satysfakcji z nieustannego zwiększania szczęścia ludzkości. Nie tylko przez gotowanie.

czwartek, 08 marca 2018, pharlap

Polecane wpisy

  • My w rzeczach2

    Jul Równo rok temu w spokojny, słoneczny dzień pożegnaliśmy na Srebrzysku Mamę. Fot. Wojtek Pierunek Biegło się z całych sił – no i się dobiegło. Zbiera

  • Cisza, bezruch i figury

    Jul Raventos zajął się nami serdecznie, on i potomek de Sonto oprowadzali nas przez dwa bardzo długie dni. Dni te były takie długie, ponieważ rozciągały się n

  • Przy dziennonocnej lampie, tylko ją zapalić

    Jul Korf wynalazł dziennonocną lampę, która, jeśli tylko ją zapalić, nawet najjaśniejszy dzień w noc zamienia. Kiedy ją przedstawił na uczonym forum, nikt rzec

Komentarze
2018/03/08 07:00:55
Dzień dobry, zamawiam porcję naleśników na śniadanie.
Ta, która Sama Sobie Śniadań Nie Robi.
-
2018/03/08 11:16:03
Zamówienie przyjęte.
Pozostaje tylko zgrać miejsce i czas.
-
2018/03/09 01:31:28
Ach, co za wspaniała niespodzianka, Pharlapie, jaki dobry wpis, świetny. Wyborny tekst, Paniczu, wszak znaczy Cię biblioteka. Z uśmiechem dziękuję za życzenia i za ciekawe urozmaicenie dzisiejszego dnia. Jesteś wielki!
-
2018/03/10 14:07:43
Jak zobaczyłam tytuł, wiedziałam, że będzie o naleśnikach :) Miło, że o nas pamiętałeś :)