Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Morze, ciacha, ciasteczka i pewne miasteczko

Julita Bielak     Jul

     Morze było zaskakujące. Przez chwilę żałowałam, że nie ma tu Franciszki, bo mogłabym jej powiedzieć, że miała rację: morze rzeczywiście było niebieskie i podpływało pod czerwone skały i żółty piasek. Trochę się bałam, że Łukasz pokaże mi je z triumfem i że będzie czekał na moją reakcję, co by mnie zmusiło do wypowiedzenia szeregu przymiotników i do objawów zachwytu. Ale wskazał mi je po prostu palcem, gdyśmy przyjechali do Saint-Raphael: - Widzisz, to jest morze. 1/

Julita Bielak

Na fotografii - zimno.

Julita Bielak

          I na tej fotografii zimno.

     Zima ogranicza perliste kontakty ze światem, zaśnieżona dławi słowa, naprawdę trudno o skoczną rozmowę w mróz. Zmienia kierunki spojrzeń, budzi sceptycyzm i nieufność, że razem z Joe Wicksem w 15 minut schudnę. Nie wypycha człowieka z domu, aby poszedł po gołoledzi i się zakochał na ślisko na nowo. Wystarczy ta stabilna zaszroniona miłość, która jest.

Joe Wicks

Fot. Joe Wicks, z sieci, ach Joe.

Hugh Grant

                     Fot. Hugh Grant, z sieci

Paul Hollywood

 

     Przekłada też wizerunki idoli, Hugh Granta przykrywa obrazkiem Paula Hollywooda. Jeśli zawodzi jeden model szczęścia, człowiek skłania się ku innemu: "Ciastko zrób proszę, albo przynajmniej kup. Nie rukolę, odłoż, co pietruszka. Daj ciastko, węglowodana daj, zimno!". Nad ranem, gdy ani spać, ani funkcjonować nie mogę, wgapiam się w telewizor. W żadne mądrości ani miłości, oglądam "Chleby Paula Hollywooda" lub "Wielkie angielskie wypieki Bake Off". Marzenie, sypią się, fruwają kilogramy mąki, cukru, bakalii, konfitur, a wszystko formuje się w nieziemsko barwne przysmaki. Jak inne dziewczęta kocham się w Paulu Hollywoodzie, lubię patrzeć, jak zagniata ciasto. Ruchem miejskim przeciągam drewnianą łopatką z odrobiną miodu po cienkiej kromce chleba dla cukrzyków, siadam, pogryzam i w milczeniu podziwiam Paula oraz kunsztownie wypracowane bochenki, torty, ciasta, zawijasy, ciasteczka, a jakie precle! A rolady!

Julita Bielak

Na fotografii tort z gdańskiej cukierni i babciny dzbanuszek.

Julita Bielak

                     Gdy jeszcze piekłam oraz świnka Eata.

Julita Bielak

 

     Niedawno Kasia Krenz zamieściła na Fb zdjęcie czterdziestu czterech rogalików jak malowanych, sama upiekła, nie do uwierzenia. Wywołała wspomnienie pewnego małego miasteczka i kawiarnianych w nim beztroskich spotkań pań, których już w nim nie ma. Nie ma ich nigdzie. Panie Irena, Wiśka, Wanda i Wanda mama Marylki, Lucha, Mila, Fema, moja Zochna, to roześmiane grono rozprawiające przy kawce o modzie - mama Janusza ubierała się nader gustownie, o przepisie na drożdżowe rogaliki - dom najlepiej prowadziła doktorowa Trzeciakowa, o literaturze - Irka Gintowt-Dziewałtowska wręcz pochłaniała książki, o najbliższych wakacjach, ideale mężczyzny, ariach operetkowych, o wielkim mieście. Odpłynęło, szarzeje, niknie, cichnie. Tylko drożdżowe rogaliki zadźwięczą czasami wspomnieniem jak mały dzwoneczek. Za oknem leje deszcz.

Julita Bielak

          Od lewej: Mama, pani Wanda Trzeciakowa i jej przyjaciółka, też Wanda, a molo    w  Sopocie. Płynie Grażyna.

 

Styczniowe niebo jest dziś

nieżyczliwe i zsyła dużo deszczu

zamiast śniegu. Na You Tube

zespół The Troggs w 1966 śpiewa

 

o dziewczynie takiej jak ty.

Za oknem Bóg, honor, ojczyzna,

spokojny poranek, jakich wiele

i który nic nowego nie ma

 

do dodania. Twój obraz powoli

się zaciera, tak jak to szare

pokręcone niebo, które znowu

przysłało rachunek do zapłacenia

*

Marek Czuku, Chłopaki nie płaczą, Antologia wierszy współczesnych, 2012.

1/ Francoise Sagan, Pewien uśmiech, Książka i Wiedza, 1975, str. 76.

 

piątek, 26 stycznia 2018, julitczka

Polecane wpisy

  • Tsundoku*

    Jul /.../ co było marzone, to już raczej nie. zasypiamy głodni, budzimy się z trwogą. nowe wersje końca podgrzewają grę: /.../ Julia Fiedorczuk, Psalm XIII, Psa

  • Samograj

    Jul Frycek, bo tak go odtąd nazywano, został. Pracował jako parobek u Sztulmowskiego, choć uporczywie milczał. Wykonywał polecenia, więc rozumiał, ale nie odzy

  • Ledwo fastrygą

    Jul Tom zerknął na nas, aby sprawdzić, jak przyjmujemy wyjaśnienia Gatsby'ego. Wszyscy popatrzyliśmy na tego ostatniego, oczekując, że powie nam coś bliższego

Komentarze
2018/01/26 04:05:14
Jakże inne od moich zimowe refleksje.
Dla mnie właśnie zima była okresem przebudzenia i akcji.
Zarówno w Polsce jak i w Australii.
W Australii było nawet lepiej, bo w jakims sensie były 2 zimy. Australijska - lipiec-sierpień oraz zakodowana w genach europejska - styczeń marzec.
Uprzytomniłem to sobie dzisiaj rano, bo Ewa Maria właśnie opublikowała mój letni wpis a wczoraj wieczorem byłem na koncercie chóru z Estonii, która to Estonia kojarzy mi się z najsurowszą zimą - minus 22C w południe, minus 32C późnym wieczorem.
Nie dziwię się chórzystom, że właśnie teraz przyjechali koncertować w Australii, ale mnie kojarzyli się z zimą.
Zdjęcie łódki i jej załogi w zimowym otoczeniu - kapitalne - przypomniało mi lodowe podróże statku Fram.
Że też mnie wszystko się odwrotnie kojarzy?
-
2018/01/27 02:38:16
Jesteś świetnym narciarzem, Pharlapie, podziwiałam Twoje dokonania, stąd wiem, że przyjaźnie odnosisz się do zimy. Dziękuję za Twoje interesujące zimowe skojarzenia, chór z Estonii, nie wpadłabym. Zaraz pójdę poczytać Twój letni wpis.