Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Motyką i mieczem świetlnym

Julita Bielak     Jul

     Trochę mylą mi się rzeczy, które chcę zapomnieć, z tymi, które naprawdę zapomniałem. Ale, o ile pamiętam, PRL to nie był dokładnie świat bohaterów "Cyda" Corneille'a w którym obowiązywał honor, dwunastozgłoskowiec jambiczny z akcentem głównym na szóstej sylabie poprzedzającej średniówkę, a wybory moralne były oczywiste i czyste jak łza. 1)

     Krysia przysłała mi kopię artykułu ze starej gazety, pieczołowicie przechowywanej przez Mamę. Dziennikarz zadał sobie trud i napisał o naszych studenckich praktykach robotniczych. Miały nas czegoś nauczyć, głównie łamały nogi, moją też.

Julita Bielak

     - Przyjaźnił się pan z Czesławem Miłoszem - zaczęłam - czy mówi coś panu imię Jadwiga? Ta osoba razem z nim studiowała prawo w Uniwersytecie Batorego i chyba sympatyzowali ze sobą. - Oczywiście, nie tylko sympatyzowali, ale to nawet była wielka miłość.która się skończyła, gdy Czesław wyjechał do Warszawy. Chodzi o Jadwigę Waszkiewiczównę, córkę znanego wileńskiego lekarza. Rodzina Waszkiewiczów miała pod Wilnem piękny majątek i Czesio często tam bywał... Nawet pamiętam nazwę, Barcie! - A co się z nią dalej działo? - spytałam, starając się, aby mój głos brzmiał w miarę naturalnie. - Tego nie wiem, zniknęła z życia Czesława, a więc i mojego...  2)

Julita Bielak

     Julita BielakJulita BielakJulita Bielak

     Otworzyłam wieko posagowej skrzyni ze wspomnieniami, pojawił się kucharz, którego pierwszego dnia wyrzuciłyśmy z obozu za żółtą przeźroczystą zupę z pływającymi w niej plastrami marchwi, ziemniakami pokrojonymi w kostkę i kamykami twardego grochu. Królestwo kuchni przejęły Krysia i Dorota, czym wzbudziły nasz podziw i uwielbienie, bo nigdy przedtem nie gotowały dla pułku wojska. Podeszłam do półki z książkami, nastrajałam się. Żonglowałam zakładkami. Szukałam smaków, dosłownych i metaforycznych, aby zaostrzyć koloryt starych ciekawostek: " Ta, ta, tamta i jeszcze te dwie, jest i Proust". W poszukiwaniu straconego czasu to przemierzanie pamięci autora, ale i poszukiwanie minionych smaków i zapachów, nieodzownych elementów tworzących wspomnienia, dopełnień całkowitej rekonstrukcji odeszłego świata:

     I nagle wspomnienie zjawiło mi się. Ten smak to była magdalenka cioci Leonii. W niedzielę rano w Combray (ponieważ tego dnia nie wychodziłem przed godziną mszy), kiedy szedłem do pokoju cioci Leonii powiedzieć jej dzień dobry, dawała mi kawałek ciasta, zmoczywszy je w herbacie lub w naparze kwaitu lipowego. Widok magdalenki nie przypominał mi nic, nim ją skosztowałem... 3)

Nigdy nie był kucharzem

w cukierni nie terminował

lecz on jeden znał ten zapach

na pamięć - magdalenka

pachniała kruchym ciastem

laską wanilii i migdałem

 

on umiał pamiętać

pod szkła soczewkę

każdą kroplę czasu kładł

ja także pamiętam

choć nie wiem jak

i tylko ta muzyka

co smaków dotyka

akordem powraca

bolesnym refrenem

dlaczego nie milknie

dlaczego wciąż gra i gra

a każdy jej ton

jak sopel chłodny jak łza

 

nie, nie był kucharzem

w cukierni nie terminował

a jednak tylko on znał

ten zapach na pamięć -

magdalenka pachniała

kruchym ciastem i migdałem

*

Katarzyna Krenz, Proust, fragm. 4)

Julita Bielak

          Fot, Halina Farr, Bordeaux 2017, sklep z makaronikami.

     Z żółtych karteczek ułożyłam algorytm, przygotowałam zeszyt. Wtem, jak wystrzał armatni, zadzwonił telefon, dłuższą chwilę rozmawiałam zarzucając ambitne retrospekcyjne plany. Z minuty na minutę stawałam się kimś innym, dwa oczka na prawo, nadrzucić, przełożyć, dwa oczka na lewo. Następnego dnia ruchem detektywa Monka przekładałam tomy ułożone na biurku, co ja chciałam, o czym myślałam? Uciekło, nie mogłam tego czegoś, jak mawia Kattinka, złapać za ogon. Jakim szłam tropem, marzeń? Miłości? Domu? Nadziei? Właściwej młodości do granic głupoty pewności siebie?

     Myślałem, że rozpoznam ten dom, nawet nie patrząc na numer, ale już jestem na skrzyżowaniu z Salisbury i muszę się cofnąć do domu z nadbudówką, a wtedy zauważam, że nasz dom i sąsiedni zostały połączone. Oba były białe, a ten nowy twór jest ciemnoszary z czarnym szlaczkiem, a w miejscu dawnych spiczastych dachów znajduje się kwadrat ze szkła i stali. Otacza go nowe ogrodzenie, a na ganku zamontowano ułożone w geometryczne wzory antywłamaniowe kraty. Widzę jego wnętrze przez otwarte okno: ściany pomalowane na kolor krwi, sufit obity bambusem, maski z Kongo, na ścianach - "zwariowane, ale magiczne" - jak powiedziałby Greg. Znajdująca się w jednym z pokojów kobieta obserwuje mnie przez okno. 5)

Julita Bielak

                               Fot. Marta Miaśkiewicz, Ateny 2017, profil Fb.

     Mijały dni, ich treść przyciągnęła magnesem konkluzję doświadczenia życiowego: "Ale jakie praktyki robotnicze, Izabela, komu chcesz o nich opowiadać? Krysi, Halusi, Zosi? Wszystko wiedzą, też tam były. Naszej Marcie, która pochodzi z jednego krańca Europy, mieszka na innym i porusza się po kontynencie, aby startować w maratonach, jak po rodzinnym mieście? Dwudziestowieczne smęty o pracy na roli ani jej nie rozbawią, ani nie rozwiną. Dziewięciolatka Krzysia, przejętego gwiezdnymi wojnami, też nie. Nie zamieni świetlnego miecza na motykę. Nie tędy droga, Eliza, idź przez zboże, we wsi Moskal stoi".

     /.../ wtedy złapanie taksówki to był cud. Ludzie czekali na postojach w długich kolejkach. "Łebki" ratowały sytuację. Podjeżdżali i mówili, dokąd jadą. Jeżeli kierunek pasował, to brali parę osób za dwie dychy albo trzy od łebka. Kiedyś Himilsbach, zresztą napity, podszedł do kolejki pod Związkiem Literatów i się spytał: - Kto do Śródmieścia? Parę osób się zgłosiło. Idą, idą i nic. W końcu jeden pyta: - To gdzie pan ma ten samochód? - Nie mam - odpowiedział Janek - ale nie chce mi się iść samemu. 1)

     Potrafię prowadzić, odnowiłam nawet prawo jazdy, auta nie mam, gubię watek, ale jeśli będzie Państwu czasami ze mną po drodze, to będzie mi miło. Zostało jeszcze parę książek do zagospodarowania, wątków do posnucia.

Julita Bielak

1. Janusz Głowacki, "Przyszedłem czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy".

2. Maria Nurowska, "Sergiusz Czesław Jadwiga".

3.Marcel Proust, "W poszukiwaniu straconego czasu".

4. Katarzyna Krenz, "Z nieznajomą w podróży".

5. Patrick Flanery, "Rozgrzeszenie".

poniedziałek, 20 listopada 2017, julitczka

Polecane wpisy

Komentarze
2017/11/23 00:49:55
Przepraszam korektę, ganię automatyzm kojarzeń słów - "Przyszłem...", a nie przyszedłem.