Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

W nocnych koszulach

Julita Bielak     Jul

     Śpiewali i tańczyli w nocnych koszulach. Ich piosenka przyprawiała o miłą gęsią skórkę, bo udawali w niej, że boją się własnych cieni, nieświadomi, że wkrótce zamkną się nad nimi inne cienie, które wzbudzą w nich prawdziwe przerażenie. [...] A jakież bajki sobie opowiadali! Nawet Kruszyna starał się tego wieczora opowiedzieć bajkę, ale jej początek był tak przeraźliwie nudny, że przeraził nie tylko innych, ale i samego Kruszynę, który powiedział wesoło: - Tak, to jest bardzo nudny początek. Udajmy więc, że to był koniec.

J.M. Barrie, "Piotruś Pan i Wendy", Przeł. Michał Rusinek, ZNAK emotikon.

Julita Bielak

     Wstaję ze słońcem. Zapominam, że okna pokoju nie wychodzą już, jak przy Mickiewicza, na wschód, a na zachód. I nie budzi mnie o szóstej rano dźwięk dzwonów kościoła św. Andrzeja Boboli, a cisza lasu. Otrząsam się z resztek snów. Tego notorycznie się powtarzającego z peronem i wtaczającym się pociągiem oraz innych, z fabularną projekcją. Co noc muszę dręczyć się dworcem, ogromną czarną lokomotywą i sobą wyczekującą pojazdu. W półmroku przemierzającą wagony w poszukiwaniu wolnego miejsca, nigdy go nie znajduję. A podróż przede mną, przynajmniej w wydaniu czasowym, daleka, to wiem. Idę zatem dalej, mijam kolejne zapełnione pasażerami przedziały i wagony. Nie znam tych milczących uniesionych w górę twarzy, nigdy nie spotkaliśmy się. 

Julita Bielak

     W snach z akcją wiele ról grają bliscy i dalecy, którzy odeszli. O których, bywa, myślę z tęsknotą, towarzyszą mi choćby poprzez przedmioty odświętnego użytku, przez słowa, powiedzonka, zdjęcia. Do snów wkradają się też ludzie przypadkowi, ledwie ich znałam. Na moment, jak Romek Dussel, przykuli moją uwagę. Dowiadywałam się później, że już ich nie ma. Jedni i drudzy zapełniają scenę ułudy, toczymy rozmowy, dzieje się nierealne życie. Po ich życiu. Ojciec, siostra i babcia, przesuwanie ich, odprowadzanych na cmentarz, w świadomości do innej kategorii ludzi, dokonuje się u mnie z oporem. Szczególnie z ojcem obcuję myślami po dawnemu, nie inaczej, niż gdy jeszcze był w domu.

Julita BielakJulita Bielak

Julita BielakJulita Bielak

     Juta, moja wielka przyjaciółka, świadkowa na ślubie. Olek, Leszek i Elżbieta z licealnej klasy. Jacek. Małgosia i Piotr ze studiów. Jasiu Dzidziul. Moi idole, których podziwiałam. Majoryzowanie żywych przez zmarłych miało odbywać się kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości. Dzień po dniu nachodzi powoli jak lawa, zaciera kontury czasów "było, jest, będzie", otacza mgłą. "Istnienie to dobra rzecz" - mówi jeden z bohaterów Sienkiewicza i na pewno ma rację, ale istnienie to abstrakcja, wielka zagadka. I wielka tragedia, największa tragedia człowieka, świadomość, że przestanie istnieć. Przeminie jak sen.

Julita Bielak

Julita Bielak

Julita Bielak

Julita Bielak    

     Jak ślad, który pozostawił. W "Dniach, Dziennikach z Tangeru 1987-1989" Paul Bowles poddaje w wątpliwość przetrwanie gatunku ludzkiego przez kolejne sto lat. I konkluduje: [...] to mało prawdopodobne, by książka napisana w 1990 roku znaczyła cokolwiek dla kogoś, kto przypadkiem otworzy ją w roku 2090 - jeśli ten ktoś w ogóle będzie umiał czytać. Istnienie wieczne, wschodnia palingeneza, powiecie. Tak, a jakim ciele? Młodym, pełnym żądzy, niepokoju, niepewności co do swego losu, zależności od innych, dążenia do wyróżnienia się w tłumie, nieustannej rywalizacji, konkurencji, ścigania się i walki o lepszą pozycję? Czy w zmęczonym, ale wolnym, kroczącym po ścieżce dawnego wyboru, jak żyć. Poza obiegiem, ale i poza rywalizacją, przez co otaczający go ludzie są łagodniejsi, w milszej atmosferze przyjaźniej nastawieni. Tyle, że boli. To może powtórne istnienie, z przywilejem, z którego korzystają pisarze przy drugim wydaniu, aby poprawić pewne błędy pierwszego. No może.

     Pomyślę o tym jutro. "Ciągle to jutro, jutro. Znów jutro" - Makbet, akt V. Tymczasem pójdę po kwiaty, w ogrodnictwie pana Wojtka najpiękniejsze, jak młyńskie koła. Zapalę znicze.

Julita Bielak

Na zdjęciach w kolejności: ojciec na warszawskiej ulicy, babcia, Baśka na krakowskim rynku, Piotrek w kuchni, Juta na balu w Róży Wiatrów i Juta u nas w mieszkaniu na Przeróbce, Grzegorz Ciechowski w Operze Leśnej, Leszek i Elżbieta na spotkaniu na plebanii u Stasia.

    

    

    

poniedziałek, 30 października 2017, julitczka

Polecane wpisy