Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Dzienniki w Sztuce Wyboru

Julita Bielak     Jul

     Na plaży z czarnego piasku pieczemy małą rybkę. Jej różowe mięso przybiera barwę dymu. Zbieramy wybielone przez morze korzenie i bambusowe trzaski, aby podsycić płomień, a potem jemy w kucki przy ognisku w ciepłym jesiennym deszczu, patrząc, jak fale uderzają w kilka zdezelowanych łodzi i jak ogromny grzyb burzy wzbija się w niebo gdzieś daleko od strony Krymu.

Nicolas Bouvier, "Oswajanie świata", ilustracje Thierry Vernet, przeł. Krystyna Arustowicz, Noir sur Blanc, wyd.III.

Julita Bielak

     Końcem września przyszło od Katarzyny (Krenz) zaproszenie do Sztuki Wyboru na spotkanie z książką śp. prof. Romy Cielątkowskiej "Finis Terrae. Dzienniki podróży na krańce świata". Profesor Romana Cielątkowska (1959-2016) była€“ inżynierem architektem, konserwatorem zabytków, nauczycielem  akademickim i profesorem zwyczajnym na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej, specjalistką w dziedzinie architektury drewnianej. Do zaproszenia Katarzyny dołączone było i to od Kasi Cielątkowskiej, córki autorki dzienników:

    Mama odeszła niespodziewanie, 22 stycznia 2016 roku. Po Jej śmierci, krzątając się po pustym mieszkaniu, znalazłam kilkanaście ręcznie zapisanych dzienników. Dzienników podróży do różnych miejsc na krańcach świata. Kilka tygodni później spotkałam się z przyjaciółką Mamy, Katarzyną Krenz, „Pisareczką”, jak o niej mawiała. Podzieliłam się pomysłem przepisania tych notatek i wydania w postaci książki. Okazało się, że Mama miała taki plan i że dwa rozdziały już wcześniej wspólnie z Kasią zredagowały. Był nawet tytuł: Finis Terrae.

Sztuka Wyboru

Sztuka Wyboru

Sztuka Wyboru

     Mama przemierzyła tysiące kilometrów a świat widziany Jej oczami był zaczarowany i pełen magii. Dostrzegała niezwykłe w najdrobniejszych szczegółach. Dzienniki te to zapis pięknych chwil, a zarazem poparty głębokim przekonaniem literacki dowód na to, że podróże uczą latać i że to one nadają sens życiu. Mama należała wszędzie. Była barwnym ptakiem, który w każdym miejscu, daleko czy blisko, zawsze czuł się jak u siebie.

     Katarzyna Krenz jako ghost-writer zajęła się redakcją i złożeniem tekstów,€“ nieraz skrótowych i trudnych do odcyfrowania. To dzięki niej książka nabrała życia.

     Ja zaś przygotowałam ilustracje i oprawę graficzną. „Finis Terrae. Dzienniki podróży na krańce świata" mają być dokończeniem dzieła, które Mama zaplanowała, lecz sama już nie zdążyła zrealizować.

Julita Bielak

Julita Bielak

     Nie znałam prof. Romany Cielątkowskiej, nie było mi dane. Czytałam Dzienniki i z nich, strona po stronie, karta po karcie, budowałam Jej postać. Robię to do dzisiaj. Z opowieści o łapaczu snów oraz o szamance i trzech różach, z charakterystyki lotnisk, odniesień kulturowych, porównań, z wiersza "Raport z wizytą w byłym zakładzie dla głuchoniemych i ułomnych dzieci", z odtworzenia całonocnej burzy w RPA, z historyjki o popie i wielu kilometrach pustaci, z opisu konstrukcji i wyglądu jurt godnych samego Dżyngis-chana. Niełatwo, zgodnie z zacytowanym przez Katarzynę mottem: „Ale nic tu nie jest powiedziane wprost, nic deklaratywnie, nic natrętnie. Jak w poezji – odnajdziesz ton, jeśli wyostrzysz słuch”. Jerzy Axer, o książce Zbigniewa Herberta „Labirynt nad morzem”, niełatwo postać niezwykłego człowieka uchwycić, jeszcze trudniej o nim mówić.  

Zofia Bobrowska          fot. Zofia Bobrowska

     W relacji Sztuki Wyboru znajduję istotne słowa itinerarium po książce: "Profesor Cielątkowska zawsze wybierała najbardziej wymagający rodzaj podróżowania. Wszystkie zakątki poznawała samotnie. Próbowała uchwycić ducha danego miejsca, poznać i zobaczyć architekturę oraz mieszkających tam ludzi. Relacje z odwiedzanych miejsc przeplatają się z wrażeniami z lektur, bowiem zawsze towarzyszyła jej „biblioteka na kółkach”. Książka okraszona została pięknymi i unikatowymi zdjęciami z archiwum autorki, skanami notatek oraz ręcznie wykonanymi rysunkami kwiatów wykonanymi przez córkę autorki. Ta wyjątkowo artystyczna książka została wydrukowana tylko w 330 egzemplarzach. Każdy egzemplarz jest ręcznie numerowany i ozdobiony oryginalną zakładką z wyspy Bali. „Finis Terrae. Dzienniki podróży na krańce świata” – to nie tylko zapis zdarzeń czy spotkań, ale i opowieść o podróżowaniu: o jego filozofii i znaczeniu, a także śladzie, jaki zostawia na świadomości wędrowca. To zbiór notatek o podróżach na krańce świata, nieustających powrotach i tęsknocie. Smutnych, ale w rzeczy samej pełnych nadziei i konkretów. Jednocześnie będących obrazem prawdziwego życia".

Julita Bielak

     Spotkaniu w Sztuce Wyboru, wielkim, jak i sama książka, wydarzeniu, przewodził wiersz cytowany w Dziennikach w relacji z Afryki - "Afryka to miejsce zdecydowanych kolorów, głosów, wyrazistych losów i dramatycznych wydarzeń. Trudno być obojętnym, trudno stać obok, nie współuczestniczyć, nie przejąć się przeszłością czy tym, co widać na ulicy. Po powrocie znów, jak  poprzednim razem, natychmiast zorganizowałam sobie seans z „Pożegnaniem z Afryką”. Jest coś wciągającego w tym kontynencie – połączenie tajemnicy z niepokojącym pięknem, nowej tolerancji i akceptacji z zadawnioną niezgodą i niewygasłym gniewem z powodu odrzucenia. I te odległości, i te otwarte przestrzenie – mimo płotów i szlabanów – niosą w sobie niewytłumaczalne wszechogarniające poczucie wielkiej, bezkresnej, otwartej przestrzeni!/.../":

Run for miles,
lost myself,

nearly lost my
love, been through hell

but I'm home,
home

Caught on
fire, watch me burn

gonna live my
life, mark these words

cause I'm
home, home...

(Jake Isaac)

Inne fotografie: Sztuka Wyboru, Julita Bielak.

 

 



niedziela, 15 października 2017, julitczka

Polecane wpisy

  • Skrzynka na nienapisane listy

    Jul Aż któregoś dnia dotarło do mnie, że wszędzie wokół są kobiety, które spędzają na tym całe życie. Wciąż tylko czekają przy skrzynkach na taki czy inny list

  • W zieleni solferino

    Jul Jest noc dom świat wszyscy śpią W granatowej ciszy szukam palety tonów do autoportretu który wciąż czeka na swój kształt * Katarzyna Krenz, Widmo barwn

  • Gdzie indziej

    Jul /.../ gdzie indziej chyba powinienem być gdzie indziej... z wiersza Andrzeja Waltera "Ostatnia scena". W "gdzie indziej" najdosłowniej się rozpuszczam. Bó