Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Słodka papuga

Julita Bielak     Jul

     Jeśli nie jestem groteskowy, jestem niczym - miał o sobie powiedzieć Aubrey Beardsley. Nie szukam, nie sprawdzam. Nie ufać myśli­cielom, których umysły wpra­wia w ruch do­piero cytat, Emil Cioran nigdy nie zawodzi.

Julita Bielak

     Młodzieńczy bunt - trach, następny parasol połamany przez wiatr, nie kupię, tak będę chodziła, schła i mokła - ściągnął na mnie przeziębienie. Zostałam w domu, a jeść się chce. Na wrzesień w "Warzywach mało znanych" Jan Kalkowski poleca duszoną paprykę, czyli pieprzowiec roczny, tak brzmi właściwa nazwa botaniczna tej rośliny. Pochodzi z Ameryki Południowej, do mnie nie doszła, nie kupiłam. Rozglądam się, co mam, głównie jabłka i śliwki. Jest i seler, coś w puszce i inne coś w suchym, wystarczy zmieszać. Po sens idę do "Gotuj sprytnie, jak Jamie, kupuj mądrze, gotuj z głową, nie wyrzucaj", znajduję wesołe jarmarczne minestrone. Dobra nasza, radujmy się zatem. By nie skończyć na słodkiej papudze Juliana Barnesa, czyli chlebie maczanym w grzanym winie, dobrodziejstwie ubogich. Soup a la Perroquet pojawia się na stronach "Papugi Flauberta" i to w wersji jedzonej na zimno. Rezygnuję, nie wyzdrowieję.

Julita Bielak

Julita Bielak

Julita Bielak

 

     Podsmażam na oliwie i duszę, co mam: seler, cebulę, jabłko, parę śliwek, dodaję pomidory i ciecierzycę z zalewą. Próbuję, zakładam poprawność. Seler i jabłko zgodnie chadzają w parze, katar ze mną i wyczuciem smaku - mniej. Dolewam wrzątek, gotuję z kaszą, a potem i z mrożonymi warzywami. Teraz powinno się porwać pieczywo na kawałki i zrobić grzanki, ten etap pomijam. Ale skrapiam zupę odrobiną oliwy i posypuję tartym serem. Doczytuję przepis, jest i czerwone wino, Jamie podpowiada, by trochę wlać do garnka. I przekonuje, że do przygotowania tej zupy można wykorzystać praktycznie dowolne świeże i mrożone warzywa - wrzucić to, co jest pod ręką. Nic nie mówi, że owoców nie wolno.

Julita Bielak

     Jamie dodaje makaron, ja zdecydowałam się na pęczak, może dlatego zupa jest mniej wesoła. Nie sfotografowałam potrawy, każdy, kto raz w życiu widział szarą breję, wie, jak wygląda.

Julita Bielak

     O czym jest ten wpis? O tym, że w życiu trzeba tkać swój własny wątek i przekonywać siebie o słuszności stwierdzenia. Oprzeć się o przepis, ktoś już szedł tą drogą, ale  wytyczać osobisty szlak. Regionalny. To nic, że minetrone przeobraziła się w leśną zupę z sadu, pól i z zapomnianej półki w szafce, ale jest moja i na pewno smaczna. Kiedyś się o tym przekonam.

    

poniedziałek, 25 września 2017, julitczka

Polecane wpisy