Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Poezja ponad sceną

julita     Jul

     Zawitała do mnie scena polityczna, załomotała w drzwi. Przeraziła, zabrała spokój i poczucie bezpieczeństwa, zachwiała wiarą w stałość wywalczonej demokracji. Nałożyła się na ekran z ukochanym filmem, szarpała stronicami książki. Zasiała trwogę. Nie wyszłam na protestującą ulicę, gramolę się z domu z trudem, z jeszcze większym trudem udaję, że się nie gramolę. Olimpiada młodości nie może trwać bez końca. Pozostaje baczne przyglądanie się.

Joanna Helander

                          Fot. Joanna Helander

     I, dla równowagi, ucieczka nocą w wybrany przez siebie nierealny świat. Dom także jest stacją w podróży, postojem. Nie muszę być grzeczna, nie muszę się kłaniać. W ubogiej dekoracji mogę przewodzić, mogę znajdować ukojenie, leczyć rany. Mogę radować się niespodziankami sprawianymi przez przyjaciół. Jak ostatnią, gdy Wojtek przysłał mi tom ze zbiorem wierszy. Spełnił rolę szlachetnego pośrednika, "Antologię Postscriptum" sprezentowała mi Elżbieta, a mieszka daleko. Zadziwiająco książka połączyła dwie formy czasowe, dwie epoki: znajomość z Wojtkiem sprzed lat, z liceum i tę nową, wirtualną z Elżbietą. Zamknęła klamrą życzliwości, ważną, podpierającą. Piękną. Jak wiersze Elżbiety, jak zaprojektowana przez nią okładka.

julita

Elżbieta M. Będkowska-Adamczyk

Szepty                                                                (whispers

niebo nade mną                                                   the skies above me

maluje pokój błękitny                                           paint blue room

 

drzewa nade mną                                                 the trees before me

szepczą czasem                                                    whisper time

 

podróżnik we mnie                                                the traveler  within me

marzy odwiecznie                                                  dreams eternally)

*

a pod stopami niebo masz niczyje

próba powrotu otwiera drzwi do labiryntu

słów wymieszanych z odcieniem niedowierzania

to już kolejny okradziony luty wijący się pod niebem

zabłąkany cień opadającego cicho pióra

anioła na rozstaju wschodu i zachodu nie zatrzymasz

zna swoje przeznaczenie przywiązane do właściciela

nie ma wyboru nawet jeżeli gdzieś kiedyś ktoś

powiedział że każdy jest najpiękniejszy

 

najprawdziwszy jest twój

drzemiący pod kruchością świtu

*

niebieskie dmuchawce

nocą kiedy trudno

znaleźć sedno

na rozstajach godzin

rozbłyskują dmuchawce

 

chichoczą puchem

prosto w obolałe dusze

ścielą ostre krawędzie

zostawiając białą gwiazdę

poranną

*

Josef Sudek

                                  Fot. Josef Sudek

niedziela, 23 lipca 2017, julitczka

Polecane wpisy

  • Raport sieroty

    Jul (...) opuszczało go napięcie, rozterki i niepewność, wypełniał go cudowny spokój. Wtulał plecy w miękkie poduszki, otwierał książkę i poczynał czytać w swo

  • Motyką i mieczem świetlnym

    Jul Trochę mylą mi się rzeczy, które chcę zapomnieć, z tymi, które naprawdę zapomniałem. Ale, o ile pamiętam, PRL to nie był dokładnie świat bohaterów "Cyda" C

  • W nocnych koszulach

    Jul Śpiewali i tańczyli w nocnych koszulach. Ich piosenka przyprawiała o miłą gęsią skórkę, bo udawali w niej, że boją się własnych cieni, nieświadomi, że wkró