Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Niedokończona historia

Julita     Jul

     Niedawno nakładem Wydawnictwa Sic! ukazała się książka Elżbiety Isakiewicz "Niewyśnione historie". Zbiór miniatur literackich spotyka się z trafnymi, godnymi pozazdroszczenia recenzjami. Może dlatego, że recenzji zwykle nie określa się słowem "piękna", dla podkreślenia jej wyjątkowego znaczenia, wybrałam jedną z nich, współtworzącą niejako książkę. Najpierw kilka z niej myśli: „To polifoniczna opowieść o zmienności życia, jego kresie i wiecznej na ten kres niegotowości: historia ludzi, ich spotkań, ale także przedmiotów znaczących więcej niż można się domyślać”.
„To taka książka, którą powinno się czytać w odosobnieniu i ciszy, a jednocześnie serwować jej fragmenty bliskim sobie ludziom”.
„Te teksty mają dotykać bardzo głęboko, a jednocześnie robią to przejmująco subtelnie”.
„Książka do wielokrotnego czytania. Powolnego. Ujmująca i zaskakująco wieloznaczna”. Całość zaś tekstu cenionego recenzenta pana Jarosława Czechowicza udostępniam tutaj: http://krytycznymokiem.blogspot.com/2017/03/niewysnione-historie-elzbieta-isakiewicz.html    

Elżbieta Isakiewicz

          Fot. Elżbieta Isakiewicz Fb

     Mam niekłamaną przyjemność cieszyć się przyjazną gościnnością Elżbiety. Któregoś dnia zamieściła na Fb miniaturę literacką - opowieść z wagonu metra o duszy. Z założenia nic wielkiego podczas krótkiej podróży od stacji do stacji nie może się wydarzyć. Mogą się jedynie przeciąć czyjeś drogi, mężczyzny kreślącego w powietrzu kręgi, jakby dyrygował i kobiety z książką. Wymienią parę zdań, kobieta zapyta: - Co pan grał? - Karczowałem drogę - odpowie. - Co na niej było? - Trwogi. Jak się pomnożą, zawsze tak robię.
(Przykuci do smartfona, z uszami w słuchawkach, każdy w swoim kącie, oczy mają pochylone).
– W cudzej duszy jak w lesie – odezwie się po chwili kobieta. – Zna pan to powiedzenie Czechowa? – przebiega palcami po okładce książki, jakby wygrywała rytm zdania.
– O tak – westchnie mężczyzna. –  I las niekiedy wymaga karczowania.
Potem kobieta i mężczyzna mówią sobie do widzenia. Ona jedzie dalej, on wysiada.

z sieci

     Natychmiast zareagowałam: - Piękne. Pokrewne dusze, nie powinni byli się rozstać, nigdy! Takiej dziewczyny to on już nie znajdzie. - Dziwne - odpowiedziała Elżbieta. - Nie pomyślałam, że nie powinni się rozstać. Pomyślałam, że metro jest specyficznym środkiem lokomocji - za oknem nie ma krajobrazów, a ludzie siedzą naprzeciwko siebie i wtedy sami są krajobrazem. I niekiedy ( w tej niemej komunikacji) dochodzi do zdumiewających nagłych, także dobrych, spięć, interakcji, które nie mają ciągu dalszego - chyba że taki właśnie, jak owa miniaturka. A może masz rację, Jul, może powinni wysiąść razem...Może dane im będzie kiedyś powtórzyć odpędzanie trwóg w połączeniu z muzyką i Czechowem...

bresson               Fot. Henri Cartier-Bresson

     - Spójrz na dialog, El, proszę: - Co pan grał? - Karczowałem drogę. - Co na niej było? Widzisz, odpowiedziała natychmiast, na żywo, widząc go, niemalże czując, słysząc timbr głosu, wiedząc, jakie ma dłonie, plątaninę żyłek pod skórą. Nie SMSem, nie na w komentarzach na Fb, na Tweeterze, a w kontrakcji, w bezpośrednim oddziaływaniu na siebie. Nie powienien był wysiąść, już nie spotka takiej dziewczyny. Z książką. Zawróć pociąg, El, i od Czechowa ułóż opowieść jeszcze raz. Wersję: "on zostaje w pociągu" - nie pójdzie, nie dotrze, zarwie zajęcia, ale życie sobie ułoży. Aaaa, może powinni wysiąść razem - powiadasz El, tego nie brałam pod uwagę: Twoja dziewczyna wysiada, mój chłopak zostaje w pociągu, ciekawe, ciekawe... Na co Elżbieta: - Och, tak, znam tę fotografię. Dawno temu umieściłam ją pod wpisem zawierającym scenę z mojego "Kaprysu", czyli (przy)powieści o kobiecie i mężczyźnie, i teraz zastanawiałam się, czy jej nie powtórzyć. Widzisz jak podobnie wysnuwają się nasze skojarzenia? Czy to nie magia? A co nimi? Z kobietą z książką i karczującym trwogi? Pewne, że  dzięki Tobie, Jul, w mojej głowie będą się teraz rozwidlać potrójne scenariusze (on wysiada, ona nie, wysiadają razem, on zostaje, ona wysiada), sceny z jakiegoś innego życia, toczącego się jakby krok nad ziemią, może o jeden krok za daleko...

z sieci

     Wróciłam wieczorem. - Fotografia, aż podskoczyłam, El, na krześle, znasz ją, niebywałe. Co z nimi? Wysiadł? Po latach wraca na wciąż tę samą linię metra, rozpamiętuje, już wie, ile stracił. Dziewczyny zapomnieć nie może. Pojawiła się Elżbieta: - Ha! I tę fotografię znam - milion razy szukałam w głowie tematu pod nią - żeby tylko móc ją wykorzystać (no bo z kotem nie byłoby problemu, oczywiście).. I proszę - stało się! I bardzo nęci owo "co z nimi", Jul, to świetny pomysł z tym jego wychodzeniem, jego czujna obserwacja, rejestracja jego wrażeń (ale bez tzw. strumienia świadomości, to łatwizna i już było, tak można bez końca, bez dyscypliny warsztatu), jego wspomnień (karczowanie trwóg nie wzięło się przecież znikąd) - co jeszcze by się wydarzyło na tej stacji metra? Jesteś Kusicielką, och, jaką frapującą Kusicielką, Jul!

Piotr barącz                               Fot. Piotr Barącz

     Prowadziłyśmy rozmowę przez następnych parę wieczorów. Nie dokończyłyśmy jej, dziewczyna nadal jedzie metrem, chłopak kieruje się do wyjścia. Ich dialog powtarza się od początku, aby zatrzymać się w kadrze, bo główni aktorzy nie znają swoich ról. Akcja zatrzymuje się, zawisa, po czym toczy się według nakreślonych przez nas dróg: dziewczyna wysiada z chłopakiem, ona zostaje w metrze, wysiadają oboje. Czyj świat każde z nich przejmie? Porzucone miejsca, plany i marzenia mogą opowiedzieć o tym, kim jesteśmy, dokładniej i sugestywniej niż stan naszego posiadania i samopoczucia w danej chwili. Nie uporządkowałyśmy zdarzeń, przypadków, strzępów rozmowy, cieni dwuznaczności, kalejdoskopu decyzji. I to też jest historia. Niedokończona.

jbjb



czwartek, 04 maja 2017, julitczka

Polecane wpisy

  • Raport sieroty

    Jul (...) opuszczało go napięcie, rozterki i niepewność, wypełniał go cudowny spokój. Wtulał plecy w miękkie poduszki, otwierał książkę i poczynał czytać w swo

  • Motyką i mieczem świetlnym

    Jul Trochę mylą mi się rzeczy, które chcę zapomnieć, z tymi, które naprawdę zapomniałem. Ale, o ile pamiętam, PRL to nie był dokładnie świat bohaterów "Cyda" C

  • W nocnych koszulach

    Jul Śpiewali i tańczyli w nocnych koszulach. Ich piosenka przyprawiała o miłą gęsią skórkę, bo udawali w niej, że boją się własnych cieni, nieświadomi, że wkró