Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Ukołysana baba

jb     Jul

     Zajrzałam do Altany z najlepszymi życzeniami Zdrowych, Spokojnych, Pogodnych Świąt.

     Nadchodząca Wielkanoc przywodzi myśl o babach. Pisze o nich
Jarosław Iwaszkiewicz w "Książce moich wspomnień", że:
"były to twory znacznej wysokości i równej cylindrycznej
powierzchowności".

Gdy wreszcie baby upiekły się – a
siedziały w piecu ze dwie godziny, przy czym cały czas trzeba było
chodzić na palcach i mówić szeptem – następował dramatyczny
moment wyjmowania z pieca. Wtedy trzeba było wytężyć całą uwagę
po to, aby się jeszcze gorące ciasto nie wykrzywiło, jak na
słynnym rysunku Andriollego. W tym celu wprost z form baby przekładało
się  na poduszki i dziewczęta kuchenne kołysały je na poduszkach
jak usypiające dzieci, dopóki ciasto nie ostygło. Niezapomniany
był to widok, kiedy grono kobiet z poważnymi minami kołysało owe
baby w obrzędowy sposób, jak gdyby od tego zależały losy świata.

Piwnica Pod Baranami

                          Fot. Piwnica Pod Baranami

     Parzone, puchowe, migdałowe, sakramenckie, podolskie. Fałdowane
i niepofałdowane. Z rodzinnych przekazów znam różne skomplikowane
operacje związane z pieczeniem bab. Największą hańbą dla
gospodyni było, jeżeli baby się nie udały. Mówiono o tym cały
rok, a nawet odmierzano czas takim wydarzeniem ( to było wtedy,
kiedy Jadwisi baby się nie udały). Gdy baby rosły nie wolno było
podnosić głosu ani trzaskać drzwiami. Drugi krytyczny moment
następował przy wyjmowaniu z pieca.

     Żeby ustrzec się przed niepowodzeniami, piekę szybką babkę: 125g mąki, 40g stopionego
masła, 60g cukru, 2 jajka, 2 łyżki śmietany, 8g drożdży
mieszam, pozwalam wyrosnąć, piekę pół godziny, polewam
kieliszkiem rumu. To nic, że może się nie udać, będzie
śmieszniej. Zawsze pozostaje pascha z równej ilości ucieranych
cierpliwie sera, cukru i masła z rodzynkami i czekoladowym sosem.

jb

Na stole Wielkanocnym musi znaleźć się choć jeden mazurek,
może „cygan”? Ucieramy pięć jaj, dosypując stopniowo trzy
filiżanki cukru i filiżankę mąki. Dodajemy jeszcze trzy pełne
filiżanki dużych małych rodzynków oraz migdałów. Mieszamy
dobrze i kładziemy na blasze grubą warstwą. Wstawiamy do niezbyt
gorącego pieca. Dekorujemy zgodnie z indywidualną fantazją.

A do szynki i pieczonego schabu - własnoręcznie tarty chrzan,
doprawiony, wymieszany ze śmietaną i posiekanym jajkiem na twardo.
Wszystko zaś najlepsze uzupełnione rodzinnym, choć chłodno, a, jak doniosła mi Krysia, w Wiżajnach spadł nawet śnieg, spacerem.

Fot. Peter Lindbergh:

Peter Lindgergh

piątek, 14 kwietnia 2017, julitczka

Polecane wpisy