Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Piórem i duchem w Siedlcach

     Juliczka

     W ramach literackiego festiwalu Pióro i Pazur, polonijne blogerki nominowały "Księżyc myśliwych" autorstwa Katarzyny Krenz oraz mojego do tytułu "Książka bez granic", "... bo przecież dobra książka przekracza granice, nie zna ograniczeń" pisze na blogu "Czytanie Edyty" jedna z jurorek. I dodaje, że w wielu miejscach na świecie, gdzie mieszkają Polacy, są czytane polskie książki. Głównie z zaintrygowania tym, co powstaje w kraju, ale i z tęsknoty za polskim słowem - tym mówionym i tym pisanym, pięknie i poprawnie używanym.

     Doceniam ogromne wyróżnienie "Księżyca...", naszych literackich, filmowych i muzycznych fascynacji. Wyróżnienie ważne, bo pochodzące od dziewczyn szukających swojego szczęścia gdzieś daleko w świecie, a jednocześnie dbających o piękno polskiego słowa w domach, tej alegorycznej wyspie każdej z nas. Życie wymusza określanie programu na przyszłość, wpisywanie go w ramy, wyznaczanie dróg realizacji planów. Wiążą się z nimi konkretne miejsca i ścieżki prowadzące do tych miejsc. Wraz z postępem technicznym i zmieniającymi się warunkami kurczą się mapy. Wystarczy krótka podróż, by znaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości. Dla spokoju, zapomnienia, odnalezienia siebie, wykreowania - bo tak naprawdę nie odnajdujemy siebie, a tworzymy. Także poprzez trudną do wytłumaczenia pasję, z jaką sięga się po symboliczne pióro.

     Mawiają, że nie musimy całe życie mieszkać nad konkretnym morzem. Wszędzie jest takie samo, odbija to samo niebo. Wszędzie - jak życie - jest szaradą, obietnicą przygody, dramatem, powrotem, wypoczynkiem, drogą, złudzeniem, nadzieją. Podróżą do miejsc dalekich, gdzie dotarł i "Księżyc...", zyskał uznanie, niezwykłą wartość dodaną.

Visby

sobota, 24 września 2016, julitczka

Polecane wpisy

  • Tsundoku*

    Jul /.../ co było marzone, to już raczej nie. zasypiamy głodni, budzimy się z trwogą. nowe wersje końca podgrzewają grę: /.../ Julia Fiedorczuk, Psalm XIII, Psa

  • Samograj

    Jul Frycek, bo tak go odtąd nazywano, został. Pracował jako parobek u Sztulmowskiego, choć uporczywie milczał. Wykonywał polecenia, więc rozumiał, ale nie odzy

  • Ledwo fastrygą

    Jul Tom zerknął na nas, aby sprawdzić, jak przyjmujemy wyjaśnienia Gatsby'ego. Wszyscy popatrzyliśmy na tego ostatniego, oczekując, że powie nam coś bliższego

Komentarze
2016/09/25 14:33:30
Potwierdam - dotarł do Australii jeszcze w zeszłym roku.
Gratuluję obu autorkom i cieszę sie z Wami :)