Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Zgubione klucze do bram królestwa

pharlap  Pharlap

Kilka tygodni temu znajomy dopadł mnie z kolejną łańcuszkową inicjatywą - 10 najważniejszych książek. Jestem zapamiętałym wrogiem łańcuszków i gdy dostanę je emailem to bez czytania zgłaszam spam. Jestem również przeciwnikiem wszelkich klasyfikacji typu naj-. Co pomyślawszy zastanowiłem się nad książkami, które wywarły na mnie niezapomniane wrażenie.

Jedną z książek na mojej liście były Klucze królestwa A.J. Cronina. Mam tę ksiązkę do dzisiaj -obłożona w szary papier, pod spodem wyblakła i postrzępiona okładka - wydawnictwo AWIR, rok wydania 1948, wydanie trzecie. Książka została wydana w Anglii w 1944 roku a w Polsce, w ciągu 3 lat od zakończenia wojny, doczekała się aż trzech wydań.
Poszukałem na internecie - na polskich stronach znalazłem tylko informację o sprzedaży z drugiej ręki. Na stronach angielskicjh jest lepiej - wydanie z 2006 roku można nabyć nawet w Australii.

Według mnie Klucze królestwa się nie zestarzały i nie straciły na aktualności choć zapewne poruszany w książce temat relatywności poglądów religijnych nie leży obecnie w centrum zainteresowania. 

Prócz Kluczy Królestwa czytałem jeszcze kilka książek A.J. Cronina - Zielone lata, Gwiazdy patrzą na nas. Wszystkie zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie.
Zajrzałem do wikipedii kto to zacz był pan Archibald Józef Cronin - jeśli o kimś można powiedzieć - człowiek wierny swoim przekonanion - lepiej to brzmi po angielsku - man of great integrity - to jest nim właśnie A.J.Cronin - KLIK.

Prymus w szkole, wyróżniający się student medycyny, jako ochonik służył w marynarce podczas wojny, po kilku latach praktyki medycznej został inspektorem medycznym w walijskich kopalniach i tam wyróżnił się troską o bezpieczeństwo i stan zdrowia górników. Pisaniem zajął się właściwie przypadkowo i od razu zyskał sobie uznanie czytelników i wydawców. Wydana w 1937 książka Cytadela miała reperkusje sięgające poza świat literatury. Panuje opinia, ze książka ta była bardzo poważnym czynnikiem, który wpłynął na wprowadzenie w Angli państwowego systemu opieki zdrowotnej.

Klucze Królestwa, świetnie napisana książka. Jedyne porównanie jakie przychodzi mi do głowy to książki Grahama Greena - Sedno sprawy, Sława i chwała, Trąd. Ale, ale, Graham Greene jest tylko 20 lat młodzszy od A.J. Cronina  może on też już przekroczył datę ważności?

Tu dochodzę wreszcie do sedna sprawy - los świetnych starych książek.

W o ile lepszej sytuacji jest muzyka zwana klasyczną. Wrażliwość słuchaczy na nowe formy i treści muzyczne wyczerpała się już kilkadziesiąt lat temu i dzięki temu kompozytorzy, którzy trafili do sal koncertowych i operowych w ciągu ostatnich 250 lat mają wszelkie szansę pozostać tam do końca istnienia tych obiektów.

Literaturze to nie grozi (ale czy to można uważać za groźbę?) - rozwija się język, rozwija się wiedza i wrażliwość pisarzy i czytelników. Życie i fantazja przynoszą coraz to nowe sytuacje. Tylko pisać, pisać, pisać. 
A mnie jest żal moich ulubionych pisarzy z dawnych lat - Romain Rollanda, Axela Munthe, M. Maeterlincka, Selmy Lagerloff. A na polskim gruncie - Zofii Kossak, Michała Choromańskiego (Zazdrość i medycyna). I wielu, wielu innych.
Prawdę mówiąc to nie pisarzy mi żal. Żal mi moich dzieci, wnucząt, bliskich znajomych, że  nie przeżyją tych pięknych literackich przygód.

Przypomina mi się deklaracja towarzysza Mao w okresie rewolucji kulturalnej w Chinach - nowa kultura zawsze powstawała na ruinach starej. Przesadna troska o zabytki kultury jest dowodem niemocy twórczej. Życie dowodzi, że w jakimś sensie miał rację.

PS. Nieco lżejszą refleksję na temat innej ważnej dla mnie książki umieściłem  na swoim blogu - KLIK.

niedziela, 26 października 2014, pharlap
Tagi: książki

Polecane wpisy

Komentarze
2014/10/27 22:08:40
A ja mam taka rozleciana i stara ksiazke Cronina - Cytadela.
Czytalam ja kiedys łapczywie, bo bylam wtedy żoną przyszlego lekarza i balam sie, zeby nie postepowac tak jak glowna bohaterka Cytadeli. nie obchodzily mnie wowczas zawarte w tej powiesci problemy spoleczne, a jedynie problem zyciowy bohaterki.
Probowalam jeszcze raz przeczytac Cytadele kilka lat temu i nie udalo sie. Poprostu jezyk tlumaczenia byl tak staromodny, ze prawie nie rozumialam zdan i slow.
-
2014/10/28 00:49:06
Świetny wpis, potrzebny.
Czytałam , czy nie czytałam A.J. Cronina, zastanawiam się.
Bo Tomek Sawyer pewnie trafi pod nasz dach. Margerytka dba o to, by sześciolatek Krzyś, zetknięcie z grami komputerowymi, nowymi bajkami, wymysłami naszych czasów, budował na bazie klasycznych podstaw.
Tomka czytałam wiele razy, bo był w domu. Nie żałuję, choć przyznaję, że odkąd sama zaczęłam kupować książki, nie było wśród nich białych kłów, podwodnych podróży, szarych wilków, skalpów Indian.
-
2014/10/28 09:54:09
@Ciotuchna - Cytadeli nie czytałem, ale wikipedie wspomina, że książka ta pokazała skandaliczne praktyki angielskich lekarzy i pierwszym odzewem środowiska lekarskiego była próba niedopuszczenia do jej publikacji.
@Juliczka - mówiąc o Tomku Sawyerzy powtórzę to co napisałem we wpisie na jego temat - nie przeładowywać dzieci lekturą i nie wyrzedzać ich rozwoju intelektyalnego i emocjonalnego. Żeby dziecko doceniło Tomka powinno znać Robin Hooda, mieć za soba pierwszą szczeniacką miłość i znać sporo fragmentów Ewangelii a już na pewno kazanie na Górze i 8 błogosławieństw. Wysoko postawiona poprzeczka, ale to jest literatura wysokiego lotu.
-
2014/10/31 09:50:39
Hallo Pharlapie, zapomniałeś podpisać (czy też nadpisać) ten świetny skądinąd wpis. Dla mnie i dla nas nie jest to żadna zagadka, w końcu rozpoznajemy Twój styl. Ale dla Czytelnika z zewnątrz?
-
2014/11/01 01:06:59
Ewo - dziękuję za przypomnienie. Widać za rzadko piszę bo zapominam o standardach. Już poprawiam.
-
2014/11/01 02:37:24
Zgadzam się w pełni, Pharlapie. I trwam przy "moich" książkach. Starzeją się ze mną, przemijamy razem i tak sobie po cichutku, nie wadząc nikomu, towarzyszymy nawzajem. Wiernie!