Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Język australijski?

pharlap   Pharlap

Znak zapytania w tytule to rezultat obejrzenia tego filmiku - KLIK. Aktor zwraca uwagę na specyficzną cechę australijskiego akcentu - tendencję do podwyższania melodii zdania pod jego koniec. To może stwarzać wrażenie, że zdanie jest pytaniem(?) Może to być dowodem, że Australijczycy nie czują się zbyt pewni siebie? że unikają kategorycznych stwierdzeń? że oczekują od rozmówcy potwierdzenia? akceptacji?
Czasami może to wyglądac na makabreskę - na przykład taka relacja z wakacji - Susie została zjedzona przez rekina? Czasem mogłoby to zmienić oblicze świata - na przykład gdyby Jezus był Australijczykiem, to pierwsze błogosławieństwo z Kazania na Górze mogłyby brzmieć: Błogosławieni ubodzy duchem????

Tak więc język australijski nie istnieje (*), ale na pewno istnieje australijska wymowa. Anglicy nazywają ją - Australian whine - czyli jęczenie, stękanie. Mają niestety rację. Australijczycy mają tendencję do mówienia szybko, pod nosem, bez otwierania ust. Popularnym wytłumaczeniem jest ciągłe niebezpieczeństwo połknięcia muchy. Stąd bierze się popularne określenie Australian salute - KLIK - ilustracja tutaj - KLIK. Zlinkowany filmik przedstawia sielankową scenę, piknik, odganianie much gałązkami. Rzeczywistość jest bardziej bezwzględna - odgania się dłonią. W dzienniku telewizyjnym oglądam liczne sceny nagrane w terenie gdzie rozmówcy odganiają muchy, czasem bezskutecznie.

Najbardziej autorytatywnym demonstratorem australijskiej wymowy może być chyba nasz były premier Bob Hawke. Tutaj jego występ już na emeryturze - KLIK.

Wybrałem jeszcze dwie prezentacje języka australijskiego - pierwsza, to wprowadzenie do australijskiego slangu - KLIK - druga, to tłumaczenie z australijskiego na angielski - KLIK.

Łatwo zauważyć charakterystyczną cechę australijskiego slangu - skracanie słów. I tak: Australijczyk to Ozzie, mieszkaniec Tasmanii - Tassie, komar - mozzie, barbecue - barbie, uniwersytet - uni, zwolnienie chorobowe (sick day) - sickie, kruche ciastko (biscuit) - bikkie, motocyklista (bike rider)  - bikie, ambulans - ambo, murarz (bricklayer) - brickie, taaa - dziękuję. Kompletny słowik podany jest tutaj - KLIK.

Do napisania tego wpisu sprowokowała mnie Kattinka przesyłając mi link do artykułu sugerującego wprowadzenie niektórych australijskich zwrotów do języka amerykańskiego - KLIK.

Nie zamierzam sugerowac wprowadzenia jakiegokolwiek australijskiego terminu do języka polskiego. Kolonizacja języków świata przez angielski jest czasem niepokojąca. Co innego narodowe odmiany angielskieg - amerykański, kanadyjski - Powsinogo, Kanadyjko - może Wy opowiecie nam jak daleko i w którą stronę od macierzystego angielskiego powędrowały Wasze języki? A Włosz.czy.zna i Kattinka może napiszą coś na temat włoskiego i portugalskiego slangu.
A Polacy? Też przecież nie gęsi. Oczywiście w każdym slangu roi się od wulgaryzmów. Te w naszym ojczystym języku rażą nas najbardziej. Ale jest też wiele perełek ludowej inteligencji i dowcipu - bardzo proszę cały zespół redakcyjny i naszych czytelników o ich przedstawienie.

Na zakończenie zapraszam do wysłuchania nieoficjalnego hymnu Australii - piosenki Waltzing Matilda...

W tej piosence nie brak typowo australijskich określeń, poniżej ich tłumaczenie:
- swagman -  hmmm, jakby tu rzec i nikogo nie wskazać palcem? No, po prostu - powsinoga. Osobnik włóczący się od farmy do farmy w poszukiwaniu dorywczego zajęcia i jakiejś strawy. Dachu nad głowa mu nie potrzeba, bo swagman nosił na plecach swag czyli prosty brezentowy śpiwór. Na głowie nosił kapelusz z korkami odganiającymi muchy - patrz tutaj - KLIK. Oprócz śpiwora jego podstawowym wyposażeniem był wspomniany w piosence...
- billy - metalowy garnek do zagotowania wody na ognisku.
- billabong - jeziorko powstałe w martwej odnodze rzeki - słowo pochodzenia aborygeńskiego.
- tucker bag - torba na jedzenie. Słownik tłumaczy tucker na żarcie. Aborygeni używali go jako generalne określenie żywności. 
- jumbuck - owca. Ponownie słowo o aborygeńskim rodowodzie - patrz tutaj - KLIK
- squatter - osadnik na królewszczyźnie (crown land).  Początkowo słowo to miało pogardliwy charakter - osadnik bez prawa do ziemi. W Australii wszystko przekręciło się do góry nogami. Squatters gospodarowali na ogromnych połaciach lądu, dorobili się dużych majątków i stali się tutejszą arystokracją. Nic dziwnego, że w piosence squatterowi towarzyszą policjanci i biednemu swagmanowi nie pozostaje nic innego jak utopić się w jeziorku.

(*) Pominąłem w tym wpisie sprawę języków aborygeńskich. Niestety wiem bardzo mało na ten temat. Zainteresowanych odsyłam do wikipedii - KLIK. Powyżej podałem dwa przypadki przeniknięcia aborygeńskich słów do australijskiej gwary. Kolejnym jest boomerang chociaż tu sprawa nie jest taka prosta - patrz tutaj - KLIK

wtorek, 08 kwietnia 2014, pharlap
Tagi: Australia

Polecane wpisy

Komentarze
2014/04/08 16:31:00
O rany, rany, i co teraz? Chyba nie wybiorę się do Australii z obawy, że nie tyle się nie dogadam, bo to jeszcze jakoś może na migi dałabym radę, ale w przekonaniu, że tam sobie nie pogadam. A to byłoby trudne, bo... No, bo gadanie jest przyjemne tak w ogóle, a też w różnych językach i o różnych językach. To znaczy, jest przyjemne w postaci, takiej jaką dziś prezentujemy w Altanie - ponieważ wszelkie slangi i gwary mają swój indywidualny charakter, są ciekawe, zabawne, fascynujące. Już chciałam się zapędzić i opowiedzieć ze smutkiem o współczesnej polszczyźnie, ale nie, nie zrobię tego. Pozostańmy przy ciekawych pogwarkach językowych. I mam nadzieję, podobnie jak Pharlap, że nie będzie to taka nasza mała wyprawa samotrzeć, co to zgromadzi w Altanie nie więcej niż trzy osoby (samo-trzeć, czyli we troje), i że w dwójnasób nam się ta rozrywka opłaci, bo 1. rozbawi, a zarazem 2. nauczy. Temacik wyszedł Ci, Pharlapie, prima sort!
-
2014/04/08 20:08:36
a ja bede musiala uprzedzic moja corke ze beda mieli trudnosci w dogadaniu sie jak we wrzesniu pojada do Australii :)
-
2014/04/08 20:39:09
To ja chciałam dodać, że niedoścignionym wzorem skracania słów jest niemiecki, który słynie z tego, że może tworzyć słowa bardzo długie, sklejając kilka wyrazów w jeden. No ale potem taki jeden jest stanowczo za dlugi i się go skraca. Np. Tagesordnungspunkt - to kolejny punkt porządku obrad i skraca się go do TOP. Podejrzewam, że co młodsi Niemcy wcale już nie wiedzą, jak powstały takie skrótowce i myślą, że TOP to punkt, który aktualnie znajduje się na topie.
Fajny tekst, dziękuję. Ubawiłam się.
-
2014/04/09 03:55:10
@kattinka - jeśli chodzi o pogadanie sobie w Australii, to nie ma nie ma obaw gdyż nie tak łatwo tu dotrzeć do Australijczyka z dziada, pradziada. Łatwiej trafić na kogoś o włoskich, greckich, hinduskich czy polskich korzeniach. Poza tym nie braknie okazji, żeby porozmawiac z kimś po brazylisku, czy też jak niektórzy nazywają ten język, po portugalsku.
Najpierw proszę przyjechać, wtedy bedziemy rozmawiać.
-
2014/04/09 03:59:26
@włosz.czy.zna - uprzedzić córkę można, ale młodzi nigdy i nigdzie mnie mają trudności w dogadaniu się. Jeśli będzie w Melbourne, to liczę na kontakt.
-
2014/04/09 16:39:29
Ja tez o jezyku ale polskim. Wlasnie na FB ktos z moich znajomych polubil strone "Pacownia focusingu". Chwile mi zajelo, zeby zrozumiec o co w tej nazwie chodzi i nie wytrzymalam. Weszlam na te strone i napisalam komentarz, ze moze by tak uzyc polskiego odpowiednika "koncentracja". Strasznie mnie wkurza takie zasmiecanie jezyka.
-
2014/04/10 00:29:27
Skrobię swoje wpisy maleńkim ołóweczkiem na mikrej karteluszce, coś mi się wydaje, wpada Pharlap i zbiera owacje na stojąco. Brawo! Rewelacyjny tekst.
-
2014/04/10 09:58:05
@kanadyjka - we wpisie wspominałem o kolonizacji wielu języków przez angielski jednak jesli chodzi o opisywany przez Ciebie przypadek, to według mnie historia jest nieco bardziej złożona. To jest nie tylko sprawa języka, ale również nowych kierunków działalności. Tutaj znowu dominują Stany Zjednoczone (aż korci żeby napisać, że są liderem). Skoro ktoś wymysla nowy kierunek działalności, to dobrze jest nadac mu chwytliwą nazwę. Słowo focus świetnie się do tego nadaje, bo ma sporo pokrewnych sobie znaczeń - ogniskować, skupiać, koncentrować. Przyznam się, że termin pracownia koncentracji wcale nie brzmi dla mnie zachęcająco.
-
2014/04/10 10:06:47
@juliczka - takie właśnie wpisy - ręcznie na małej karteczce są dla mnie niedościgłym marzeniem. Coś się we mnie przekręciło i jesli nie mam przed sobą ekranu, to nie potrafię sklecić kilku rozsądnych zdań. Może właśnie tu jest pies pogrzebany? Rozsądnych zdań - a dlaczego zdania mają być koniecznie rozsądne? Zazdroszczę Ci Juliczko wrażliwości i umiejetności zauważenia piękna w zjawiskach, które często miażdzy parowóz dziejów. Nieczęsto komentuję Twoje wpisy, bo boje się pisac banały, ale zawsze skłaniaja mnie do zadumy i jestem Ci za nie wdzięczny.
Zbieram owacje na stojąco? Dziękuję za te uwagę - czytając Twój komentarz wstałem. :)
-
2014/04/11 00:28:26
Ależ, proszę, siądź, Pharlapie. "Owacje na stojąco", o tak powinnam była napisać o naszych, naszej "standing ovation". Uśmiecham się.