Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

NA MIŁOŚĆ I NA GRYPĘ

    Juliczka

***

życie trwa tyle

ile pocałunek

reszta

to pamiętniki

Aleksandr Makarow-Krotkow w tłumaczeniu Jerzego Czecha.

                                                                

Ominął nas w tym tygodniu poniedziałkowy wiersz, czy także poniedziałkowy dół, do teraz oceniam. Na szczęście tydzień przyniósł nam piątek, i to nie byle jaki piątek - walentynkowy! A z nim kwiatki, misie, pocztówki, czerwone piórka, czekoladki, serca na patyku, wszystko dla zakochanych. Mimo karty członkowskiej KIWu, Klubu Ignorujących Walentynki, sama założyłam, postanowiłam przyłączyć się do chóru, miłość jest przecież taka piękna, i przygotować kolację.

Miło jest sprawiać przyjemność innym, zaspokajamy tym samym z pięćdziesiąt odmian własnych namiętności, ambicji. Nawet drobne przyjemności zebrane razem wypełnią dłoń, a wraz z nią i serce. Długo zastanawiałam się nad menu: ostrygi, szampan, Chateaubriand na szparagach, melba? Coś lekkiego, finezyjnego, łatwego do przyrządzenia, lekkiego do strawienia, pozwalającego na prowadzenie rozmowy. Każdy zakochany powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy będzie mógł z tą kobietą do późnego wieku z przyjemnością prowadzić rozmowy? Wszystko inne jest w związku przejściowe, ale przeważna część obcowania przypada na rozmowy. Ciężar gatunkowy tego, co na talerzu, nie może w rozmowie przeszkadzać, ani skazywać ukochanej osoby na samotne wpatrywanie się w płomyk świecy, gdy ja tam w kuchni podpiekam, podsmażam, mieszam. A że miłość przyrównuje się do choroby, ba! - mawia się nawet o niej jako o składowej obłąkania, rozsądnego, ale obłąkania, to wybrałam potrawy i dobre na miłość, i świetnie sprawdzające się w grypie.

Na wejście przydadzą się pasty podane na pieczywie, na grzankach, krakersach lub na listkach sałaty: pasta ze smażonych na maśle wątróbek kurzych z żółtkami na twardo, pasta ze szprotów z posiekanymi orzechami włoskimi, ze smażonych pieczarek, z bakłażana, z móżdżku cielęcego, z jaj na twardo z drobno posiekanym selerem. Albo pasta z gotowanej wątróbki cielęcej, wołowej lub kurzej zmiksowanej z cebulą i jajkami na twardo. Pastom towarzyszyć mogą plastry wędzonego łososia umieszczone na połówkach awokado, udekorowane koperkowym twarożkiem i cytrynowymi, łatwymi do wyciskania, policzkami. Pomidor z tuńczykiem w winegrecie, krewetki z sosem Bearnaise.

Zatopionych w rozmowie zakochanych skojarzyłam z parą gołąbków i w książce Katarzyny Pospieszalskiej "Cymes" znalazłam prosty przepis na gołąbki z rodzynkami i miodem z: główki małej kapusty, białej cebuli w talarkach, 2 łyżek masła, 4 łyżek koncentratu pomidorowego lub 3 szklanek przecieru, pół kg mielonej wołowiny, 3 łyżek ryżu, 4 łyżek startej na tarce czerwonej cebuli, 1 jajka, 3 łyżek zimnej wody, 3 łyżek miodu, połowy szklanki rodzynek i 1/4 szklanki soku z cytryny. Koperek, pieprz i sól. Z obgotowanej kapusty wybrać 12 dużych lub 18 małych liści, zmiażdżyć zgrubienia liściowe. Na maśle usmażyć cebulę w talarkach, dodać pomidory, koperek, miód, rodzynki, sok z cytryny, wykorzystamy te bez policzków, pieprz i sól, poddusić. Mięso wymieszać z ryżem, cebulą, jajkiem i wodą. Farsz nakładać na każdy liść, zwinąć w rulon. Na dnie rondla ułożyć drobne liście obgotowanej kapusty, na to ściśle układać gołąbki w dwie, trzy warstwy, zalać sosem pomidorowym, na wierzchu ułożyć liście, przykryć, gotować półtorej godziny. Podawać z ziemniakami puree. Tak jest w książce, ja podam z ziemniakami w mundurkach, smakują najlepiej.

Na deser dla zakochanych odpowiedni będzie mus z pomarańczy i cytryny, przyda się tez przeziębionym. Łączymy 3 dkg namoczonej i odciśniętej żelatyny z sokiem z kilku pomarańczy i jednej cytryny. Studzimy do momentu krzepnięcia. Ubijamy pół litra śmietanki z 15-20 dkg cukru-pudru. Dodajemy sok z żelatyną i ubijamy na puszystą masę. Wlewamy do zwilżonej formy i wstawiamy na kilka godzin do lodówki. Musu będzie tyle, że wystarczy i dla koleżanki, która w tym roku nie dostała żadnej walentynki. " A żeś była taka harda/ I w karnawał mnie nie chciała/ Niech ci służy ta kokarda/ bodaj kaczka cię zdeptała". Albo legumina z jabłek. Jabłka, te z "winnych", obieramy i wydrążamy środki, dusimy w rondelku z dodatkiem cynamonu, goździków, wanilii, masła i cukru. Gdy będą miękkie, nadziewamy je konfiturą, najlepiej z malin. Ubijamy pianę z paru białek, układamy na półmisku jabłka, przykrywamy pianą, posypujemy cukrem i wstawiamy na pół godziny do niezbyt gorącego piekarnika. Po takim deserze, po takiej kolacji, zakochani pogrążą się do cna w uczuciu, zagrypieni staną na równe nogi!

***

gdy miejsc oswojonych

razem

dotykam sam

to jakbym żył

tylko w połowie

 

pół jabłka

na stole

 

schnę

...

Dariusz Eckert 

moja własność

===================================

===================================

Roza

pharlap

Wcześnie rano zbudziłem się radosny, przejęty,
wszak dziś święty Walenty, dziś święty Walenty!
Pierwsze kroki skierowałem, wiadomo, ku Altanie,
Co za radość, zgromadziły się tam wszystkie Panie.
Jak dobrze, że nie muszę zwlekać z tym już dłużej,
pozwólcie, że ofiaruję Wam dziś skromne róże...
 


Juliczka


Juliczko, przepraszam za śmiałość, zażyłość,
wyznam prawdę - Tyś dobra na grypę i na miłość.
Dziękuję Ci za codzienną lekkość oraz wdzięk,
wręczam Ci różę i piję Twoje zdrowie - brzęk! 


Kanadyjka

Kanadyjko, Tyś Altany jest fizyczną matką,
dzięki Tobie poradziliśmy sobie z bloxem gładko,
Tyś rozgryzła szablony oraz CeEsEs,
Dzięki Tobie Altana - JEST! 
Życzę Ci przyjaciół wielu, żadnych wrogów,
pomocy przy produkcji tysięcy pierogów.
A Ty się ciesz każdą wolną chwilą,
i niech się też cieszy Twój piesek - Milo. 


Ciotuchna

Ciotuchno, przyjmij proszę ode mnie tę różę.
Ty nas prowadzisz pewnie przez historii burze,
Ty pokazujesz życia prawdziwe wartości:
tradycja, honor, godność w Twoich wpisach gości.
Życzę Ci sił i zdrowia, humoru dobrego,
Od siebie i od świętego Walentego.
 


kattinka


Kattinko, Tyś Altany poetyckim duchem,
Ty odbierasz poezję i wzrokiem i uchem.
Dziękuję za w poezji arkany wprowadzanie. 
A od siebie, prywatnie, za spacer po Alfamie.


Wloszczyzna

Włoszczyzno - blogerko ze słonecznej Italii
dziękuję Ci za widoki Florencji, za smaki Toskanii.
Życzę sił na wycieczki po górach, z plecakiem.
I dobrego apetytu na włoskie przysmaki.


Zona

Żono Oburzona - nie na mnie - dzięki Bogu.
Dobrze, że nie ja wkurzam Cię od domu progu.
Życzę Ci czeskiego humoru o każdej porze
i nieustającej zabawy przy Inspiratorze.

 


powsinoga

Powsinogo, odwrócona do nas trochę bokiem,
dziękuję Ci, że pokazujesz nam świat swoim okiem.
Po recepcie na precle do dzisiaj chichoczę,
po Twym spacerze z Dashem mam wilgotne oczy.
Niech Ci ptaszki świergocą, a ja przy ich wtórze
ofiaruję Ci dzisiaj tę różę.


EwaMaria

 

Ewo Mario - tak się cieszę z Twej tu obecności,
bez Ciebie nie byłoby Altany, Panien, ani gości.
Do dziś gdy chcę zaczerpnąć zapachu kultury,
zaglądam do pierwszej Q-ry.
Ze wzruszenia nie ciągnę tej przemowy dłużej,
przyjmij jako ostatnia tę najpierwszą różę...
 

Roza

piątek, 14 lutego 2014, julitczka

Polecane wpisy

  • U nóg uścielona

    Jul Kasi Krenzdedykuję. Fot. obraz Jeanne Hebuterne, olej. Kochana Mayu, 17.8.63 (Bredskar) dziękuję za długi, pełen miłości list, mnóstwo w nim troski, po

  • Jak łabędź, jak gołąb

    Jul Poznał najokrutniejszą prawdę o życiu – że ono nie ma sensu. Po takiej lekcji szczęście nie bywa już spontaniczne. Staje się sztuczne, a i takie trze

  • Sterana miłością

    Jul biernie wynurzam się z bloku na goły chodnik blada wiosna przezroczysta jestem stare palto! pręd-ko do swojego bunkra na dziewiąte piętro Miron Biało

Komentarze
2014/02/14 04:35:27
Pharlapie, jestes cudowny. Radzisz sobie z ta babska Altana doskonale. Dzieki wielkie za wiersze, zyczenia i roze.
-
2014/02/14 05:40:45
Co za dzień, co za święto, i jeszcze z walentynkowo wierszowaną różą od miłego naszym sercom Pharlapa!!!
-
2014/02/14 05:45:14
Przez chwilę zastanawiałam się, jak by tu napisać "dziękuję za różę", żeby było z literackimi parantelami. I na myśl przyszedł mi ktoś, kto słynął z tego (poza książkami), że był niezwykle uroczy i szarmancki. Posłużę się zatem jego słowami: Dziękuję Ci, Znaczy Kapitanie (Pharlapie)!
-
2014/02/14 08:10:41
Ciekawe skąd wiedziałam, że dziś, mimo absolutnego porannego braku czasu, muszę jeszcze koniecznie zajrzeć do altany! Dziękuję, Pharlapie
-
2014/02/14 09:31:14
Ja jestem zapisana do Juliczkowego klubu anty-walentynkowego.

Dziekuje Pharlapowi za pamiec i piekne wierszyki, ma racje Kanadyjka, dobrze sobie

radzisz z tym stadem babskim. Badz zawsze wesoly, pogodny i zasobny ...w wiersze!
-
2014/02/14 11:01:43
Kattinko - bardzo miłe były dla mnie Twoje słowa - dziękuję ci kapitanie, ale najdziwniejsze, ze wyjęłaś mi je z ust , a właściwie spod palców. Gdy z marzeń sennych wyłaniał się zarys mocih rymowanek, to te właśnie słowa kierowałem do Ewy Marii - mojego kapitana na statku pełnym Panien. Ostatecznie napisałem coś innego, ale miałem pewność, że Ewa Maria tu dzisiaj zajrzy - kapitan nie opuszca załogi zarówno w złych jak i dobrych chwilach.
A więc odbijam piłeczkę - drogie córki kapitana - Ewo Mario i Kattinko - dziekuje Wam obu.
-
2014/02/14 11:59:45
Macham z oddali, Pharlapie, zza mórz i oceanów, z których jeden zwłaszcza w ostatnich dniach bardzo burzliwy. Ale co nam zrobi ocean w Altanie pełnej poezji, rozmów, aromatu dobrej kawy i pysznych potraw? Nic, zupełnie nic, nawet taki huragan Ruth, z którym właśnie mamy (nie)przyjemność zawierać bliższą znajomość. PS. Czy myśmy już przypomnieli kiedyś w Altanie, kim był święty Walenty?
-
2014/02/14 13:54:37
Ojej! Ledwo przetarłam oczy (na sucho, bo od wtorku nie mam wody - zamarzła), a tu róża i życzenia, w dodaku wierszem.
Dziękuję, dziękuję, Pharlapie. To pierwszy promienny element dość ponurych dni oczekiwania na przybycie miejskiej ekipy odmrażającej, która ma pełne ręce roboty.
Mówiąc językiem tubylców - you made my day.
-
2014/02/14 15:53:58
A w ramach pochwały dla Juliczkowego opisu stanów błogich a smakowitych, mających ścisły związek ze stanem naszych sercach, pozwolę sobie zacytować: "Każdy zakochany powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy będzie mógł z tą kobietą do późnego wieku z przyjemnością prowadzić rozmowy? Wszystko inne jest w związku przejściowe, ale przeważna część obcowania przypada na rozmowy. Ciężar gatunkowy tego, co na talerzu, nie może w rozmowie przeszkadzać..."
-
2014/02/14 15:56:53
I na koniec pytanie dociekliwej kucharki, bo nie wiem, a chciałabym (koniecznie) wiedzieć, co to są "cytrynowe, łatwe do wyciskania, policzki"........
-
2014/02/14 22:16:42
Zaniemówiłam!!! Jestem bardzo przyjemnie zaskoczona :) Tym bardziej, że dopiero teraz miałam możliwość zajrzenia do internetu. Bardzo dziękuję.
-
2014/02/14 23:01:33
Padłam!
Jejku jejku, ale niespodzianka! Dziękuję, Pharlapie, wpis zyskał nowy wymiar; życie trwa, póki ktoś ci rymowane róże daje. Zadbałeś też o wino, tego ważnego kolacyjnego elementu brakowało.
Ciotuchno, miło powitać Ciotuchnę w KIWie. Jaki jeszcze zakładamy? KIPPPJ? Klub Ignorujących Prostopadłe Przejście Przez Jezdnię? Jedna pani, chyba w Otwocku, dostała 20-złotowy mandat za, cytuję: "Przejście nieprostopadłe przez jezdnię".
Kattinko, co za wieczór, przyznasz. Policzki? - cytryna ma cztery, stawiasz ją i skrawasz boki, środek z pestkami zostaje. Mało ekonomiczny sposób, ale elegancki. Pokrojona na ćwiartki straszy pestkami, lubi też pryskać sokiem.
Ach, co za wieczór!

-
2014/02/15 01:22:34
Kattinko, dostałam pochwałę, niebywałe. Krzątam się i mruczę: "Dostałam pochwałę!"
-
2014/02/15 05:02:12
Juliczko, a bo to jedną? Dostałaś tysiąc pochwał, tudzież pomruków podziwu i uznania. To był piękny dzień, i byłą w tym Twoja wielka zasługa. A wiesz, że w Twoim klubie nie-stowarzyszonych nie-zależnych i nie-związanych z żadnymi obchodami jest nas więcej. Tymczasem okazuje się, że chętnie się zrzeszamy, gdy widzimy, że chodzi o coś... głębiej.
-
2014/02/16 18:33:21
Dziewczyny jakie piękne życzenia otrzymałyście :)