Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

KWAŚNICA

Juliczka  Juliczka

Giewoncie wysoki, hej ty dumny szczycie

W Tatrach nam królujes w nocy i o świcie

Twoje skalne lico do nieba wzniesione

Poziyro na turnie, śniygiem posrybrzone

/.../

Wojtek Bajak 'Zawrat' - fragment wiersza "Tatrzański Król".



Sponsorem dzisiejszego odcinka są Tatry i Podhale. Zakopane i pierwsze wakacje z Anną, gościnny dom państwa Klimków przy Chramcówkach, Antałówka i spacery z Krzysiem - Willa pod Jedlami z zamkniętymi na głucho okiennicami, pełna tajemnic i poezji, Bukowina Tatrzańska i najpiękniejszy widok na Tatry z Głodówki, Sylwester w Murzasichlu z porywającą do tańca orkiestrą sióstr Murdarskich - średnia wieku 72 lata.  Kolejny raz obiecuję sobie, że w przyszłym roku na pewno pojadę w góry. Przeglądam album "Tatry" Milica Blahouta i Pavola Repki, podziwiam fotografie.

Zastanawiam się, co sprawia, że Tatry tak przyciągają ludzi, na Ziemi wyrosło wiele potężniejszych łańcuchów górskich. Może ich samotność, pasmo gór występuje nagle, bez jakiegokolwiek przejścia. Milczącemu majestatowi towarzyszy imponująca forma: osobliwe, dzikie reliefy skalne, rosochy wymodelowane powolnymi ruchami spływających lodowców, moreny, tamy, tarasy, amfiteatry, wiszące doliny, studnie, piargi, progi, morza kamienne, bystrzyce, stawy, wodospady i niecki napełniane wodą. Zabarwione słońcem i odbiciem jego promieni, w nocy - księżycem i gwiazdami. Malowane porą roku, dnia, niebem, mrozem, roślinami, lekkim podmuchem, wichurą, rosą, szronem, śniegiem. Zadziwia siła i upór kwiatów, by rosnąć w, wydawałoby się, najmniej życzliwych warunkach klimatycznych, nawet na wierzchołku Gerlacha wdzięczy się drobniutki pierwiosnek. Temat ochrony Tatr, wyciągów, kolejek, szlaków turystycznych, parku narodowego, turystów, w tym wietrzących auto a nie płuca, podziwiających siebie, a dopiero potem góry, pozostawiam za otwarty.

A wraz z "Kuchnią góralską" Oficyny Wydawniczej Związku Podhalan - zapraszam na kwaśnicę z gęsiną, wędzonką lub baraniną.

Mięso gotuje się godzinę w wodzie połączonej z kwaśnicą, czyli sokiem z kiszonej kapusty. Dodaje drobno pokrojone jarzyny: marchew, por, seler, pietruszkę, cebulę i czosnek, doprawia pieprzem, solą, liściem laurowym i gotuje następną godzinę. Na miskę wykłada się odrębnie przygotowane ziemniaki, zalewa kwaśnicą.

Czym różni się od kapuśniaku? Może tym, że do ostatniego wkrawa się kapustę kiszoną, dodaje kminek, jabłka i gotuje na żeberkach razem z ziemniakami. Babcia Marysia zwykła była dorzucać malutkie skwarki z wędzonego boczku. Zupy gotuje się jednakowo długo, Maria Iwaszkiewiczowa żartobliwie ocenia czas przyrządzania na dwa dni, a nawet dwa tygodnie, by potrawa nabrała brązu. Na pewno obie zupy ukoją każdego zmęczonego wędrówką piechura, rozgrzeją narciarza w mróz. Przypomną kanapeczki z awanturką u Poraja, rydze z patelni w Misiu, naleśniki z jagodami pięknej pani Klimkowej. Wywołają obrazek galopującego nocą przez Krupówki, na koniu wyprzęgniętym z sań, w smokingu i rozwianym kożuchu, Daniela Olbrychskiego, Wiesława Dymnego kwitującego wyciągniętą na powitanie dłoń ślicznej jak marzenie dziewczyny: "Dziś nie mam ochoty nikogo poznawać"...

z Kasprowego Wierchu





środa, 27 listopada 2013, julitczka

Komentarze
2013/11/27 08:18:24
gory, gory, gory ... do czasu kiedy nie pojechalam w Dolomity, Tatry to bylo to co piszesz Julitczko, ale pozniej okazalo sie ze to gory i ich piekno ... mozliwosc odkrywania ich za kazdym razem i ich potega.
-
2013/11/27 12:16:30
Widzisz Juliczko, milosc do jakiegos miejsca na swiecie wyplywa z milych wspomnien i jeszcze z czegos, czy to miejsce przyciaga Cie swoim klimatem, w pelnym tego slowa znaczeniu. Jezeli w jakims miejscu czujesz sie kiepsko psychicznie i fizycznie to, to miejsce nie jest dla Ciebie mile. Ja tesknie do morza i w czasie wojny, kiedy nie moglam wyjechac nad morze szum lasu przypominal mi szum morza i wówaczas plakalam z tesknoty za morzem. Gory nie przyciagaly mnie nigdy od dnia kiedy duszaca sie i polomdlala pietnastolatke wyprowadzono mnie z Wąwozu Kraka.
-
2013/11/27 14:54:21
Góry...kiedyś takich nie lubiłam, teraz zachwycam się za każdym razem kiedy stoję między nimi i podziwiam je. Co do uwielbienia miejsc- absolutnie zgadzam się z moją poprzedniczką, to sentyment i dobre wspomnienia często są powodem dla którego, z jakiegoś powodu zakochujemy się w miejscach na Ziemi..
-
2013/11/27 19:35:22
Ach, nie wiem, co w dzisiejszym wpisie-opisie bardziej smakowite: owa dźwięczna, żywa, migocząca i roziskrzona polszczyzna czy gorąca, pachnąca góralska kwasica prosto z kociołka, z pajdą świeżutkiego chrupiącego chleba.
-
2013/11/27 22:09:56
Tatry zawsze będą zajmowały szczególne miejsce w moim sercu. Ale teraz wolę do nich tęsknić... za dużo zmieniło się w górach i w Zakopanem, a może ja bardziej świadomie odbieram góralskie przywary i tłumy na szlakach...
-
2013/11/28 01:31:23
Poznawanie nowych miejsc wymaga cech odkrywcy, podróżnika, umiłowania ryzyka. Powroty dzieją się z potrzeby stałości, niezmienności, ale i marzeń o wstawieniu siebie w dawną osobę, podobnego przeżywania. Moja przyjaciółka Hal autorytatywnie stwierdza, że nie chodzi się do spraw zakończonych przez los po porażkę i rozczarowanie. Miejsca jednak są, trwają choć w zmienionej formie i warto pokusić się o poczucie powiewu dawnego zachwytu.
Ciotuchno, czy to nie serce lepiej reaguje na morski a nie górski klimat? Tak może być. Utkwił mi w pamięci pogodny wpis o wakacjach nad morzem. Jeśli przyszłoby opisowo mówić o szczęściu, to tamte wakacje są tego najlepszym przykładem.
Moja_magio - serdecznie witamy, zapraszamy, proszę siądź, zaraz będzie herbata, nie zimno?
ZonoOburzono - piszesz o tłumach na szlakach, dokładnie tak pomyślałam, gdy
Łukasz przysłał zdjęcie z Kasprowego: "Zadepczą".
Kattinko - użyłaś prostego zabiegu, by uruchomić zmysły smaku, węchu, wzroku i słuchu: coś migocze, wygląda, coś dźwięczy i pysznie pachnie, niebywałe. Jednym zdaniem, majstersztyk. O moim biedzeniu się z konstrukcją okoliczników przy przedstawianiu Daniela Olbrychskiego nie wspomnę. Czy ważne jest wyprzęgnięcie konia z sań, co na to gazda, smoking czy poły kożucha, podkowy uderzają o twardy śnieg czy nie, zagłusza je muzyka dobiegająca z Watry, Kmicica, Piekiełka?
Włosz.czy.zno - odkrywanie piękna gór w zderzeniu z potęgą pomaga minimalizować nasze problemy, tak przypuszczam.
-
2013/11/29 08:51:35
Altanie Kochani !
Kuchnia pusta, wszyscy zapomnieli o kulinarnym piatku, nikt nie podal tematu.
Garnki stoja rzędem, czyste i blyszczace i nic w nich sie nie gotuje. Czy przez caly nastepny tydzien bedziemy chodzili glodni? A zima sie zbliza i cos trzeba jesc!
-
2013/11/29 09:53:52
Głodni? Ciotuchno - w góralskim domu i głodni? Miałem kiedys przyjemność spędzić ponad 3 tygodnie w zakopiańskim szpitalu. Ze złamaną nogą i pięcioma góralami na sali. Jedna z opowieści, którą zapamiętałem zaczynała się tak: u nas wiadomo, góralska zupa stoi na kominie cały rok. Kobita co raz coś tam dorzuci i jak człowiek potrzebuje to sobie może wziąć.
-
2013/11/29 13:53:22
No rzeczywiscie. Tak sie zapatrzylismy i zasluchali w te Tatry, ze zapomnielismy o jedzeniu.
To moze pociagniemy temat kapusty na nastepny piatek?
-
2013/11/29 16:23:01
swietny pomysl z kapusta na przyszly piatek :) w tym tygodniu przed kapusta troche postu sia przyda.