Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Jeśli dzisiaj wtorek to jesteśmy na wyspie Czwartek

pharlap   pharlap

Po 4 dniach podróży zobaczyliśmy wreszcie morze - Cieśnina Torresa. Pędzimy na plażę gdzie oczywiście witają nas antykrokodylowe tabliczki...

Morze

Dobrze, że krokodyle nie przeszkadzają kontemplować zachodu słońca...

Zachod

Po zachodzie, w łazience, znajduję sympatyczne towarzystwo...

Zaby

Następny dzień - to już wtorek - odbijamy od brzegu kontynentu australijskiego i ruszamy na zwiedzanie wyspy, która nazywa się Czwartek - Thursday Island...

Zegluga

Po niezbyt długiej żegludze znajdujemy się w zupełnie innym świecie. Po pierwsze mamy przewodnika! Tym razem ilość informacji przekracza zdolność percepcji. Po drugie jesteśmy na terenie zamieszkałym przez ludzi innej rasy. To już nie jest Australia, to Melanezja. Jej mieszkańcy nie mają nic wspólnego z australijskimi Aborygenami, ich kultura jest dużo bliższa tej na Papua Nowa Gwinea...

Maska

Jak tu pozbierać istną lawinę informacji? Zacznę od nazwy wyspy. Nadał ją William Bligh - kapitan statku Bounty. Przypomnę, że w kwietniu 1789 roku statek Bounty, w drodze na Filipiny, opłynął Australię od południa i zatrzymał się na Tahiti w celu uzupełnienia zapasów. Załodze tak się tam spodobało, że zbuntowała się i postanowiła zostać. Przy okazji pozbyła się nazbyt służbistego kapitana i kilku lojalnych wobec niego marynarzy. Kapitan Bligh został wypuszczony  na wody Pacyfiku w 7-metrowej łodzi, z niewielkimi zapasami wody i żywności i bez map czy kompasu. Mimo to zdołał doprowadzić swoją łódź do wyspy Timor. 6710 kilometrów żeglugi!
W maju, po miesiącu żeglugi, łódź kapitana Bligha dotarła do Wielkiej Rafy Koralowej gdzie załoga mogła wreszczie nieco się pokrzepić. Nic dziwnego, że miejsce swojego lądowania nazwali Restoration Island. Po nabraniu sił żeglarze ruszyli na północ. Na kolejną wyspę dotarli w niedzielę więc nazwali ją Sunday Island. I potem tak już poleciało, według dni tygodnia. Rzeczowe informacje o buncie na Bounty i losie kapitana Bligh są TUTAJ.

Odbyliśmy krótką, ale gruntowną przejażdżkę po wyspie - ma ona powierzchnię zaledwie 3.5 km2. Oryginalna nazwa wyspy to Waiben, co znaczy - nie ma wody. Rzeczywiście nie ma. Woda znajduje się na sąsiedniej, znacznie większej, Horn Island i przez długie lata właśnie tam kwitło osadnictwo i gospodarka. O znaczeniu Thursday Island zadecydowała możliwość wybudowania tu portu i w rezultacie ludność tej malutkiej wysepki wzrosła do 3 tysięcy podczas gdy na Horn Island mieszka niecałe 600 osób. Woda na Thursday Island jest dostarczana wodociągiem z Horn Island - odległość około 2 km.

Thursday Island stała się centrum admnistracyjnym dla mieszkańców wysp Cieśniny Torresa. Znajdują sie tu szkoły, szpitale, stadion do gry w krykieta. w sumie ponad 60 instytucji państwowych. Oto widok na południe z najwyższego punktu wyspy...

Południe

A to widok na północ...

Działa Nawarony

Działa Nawarony? Nie, te działa miały chronić Australię przed ewentualnym atakiem rosyjskim gdyż w latach 1880-82 stosunki miedzy Anglią i Rosja były bardzo napięte.

Kolejne ważne miejsce to cmentarz zdominowany przez groby japońskich poławiaczy pereł, których wielu utraciło tu życie w młodym wieku...

Cmentarz

Po godzinnej wycieczce po Thursday Island przenosimy sie na Horn Island. Tutaj dostajemy sie w ręce wspaniałych przewodników -  Liberty i Vanessy Seekee. Liberty pochodzi z tych okolic. Vanessa - jego żona- jest kuratorem tutejszego muzeum (lokal w którym mieści sie muzeum to były dom rodziców Liberty) . Razem prowadzą wycieczki, w których programie jest smakowity lunch, zwiedzanie muzem i objazd po wyspie.
A co tu zwiedzać? Okazuje się, że jest co.

Już we wrześniu 1939 roku  australijskie ministerstwo obrony wybrało Horm Island na główny punkt ochrony północno-wschodniej Australii przed atakiem japońskiego lotnictwa. W 1940 roku wybudowano tu bazę i lotnisko w dwoma pasami startowymi. Gdy USA włączyło się do wojny na Pacyfiku Horn Island stała się bardzo ważnym punktem dla amerykańskiego lotnictwa. Stacjonowalo tu ponad 5,000 zołnierzy. W ciągu roku lądowało 12,000 samolotów.
Horm Island przetrwała kilka japońskich nalotów bombowych, które siłą ustępowały tylko zbombardowaniu Darwin. 
Ciekawe, że gdy ogłoszono zaciąg do australijskiej armii to ilość ochotników  w rejonu Cieśniny Torresa była w stosunku do ilości ludności wyższa niż ilość ochotników pochodzenia anglosaskiego. To przeczy powszechnej opinii o lenistwie i braku dyscypliny tubylców. Armia była jedynym miejscem gdzie w regulaminie nie byla wpisana dyskryminacja rasowa.
W muzeum zgromadzone są głównie  dokumenty ilustrujące ówczesne wydarzenia..

Wojna

Vanessa Seekee oprowadziła nas po wyspie, pokazała co się zachowało z dawnych fortyfikacji i opowiadziała kilka anegdot z żołnierskiego życia. Na przykład: jak schłodzić piwo w tropikach? Proste - załadować je do luków bombowca i wysłać go na godzinę na wysokość ponad 6,000 metrów. 

Zagadka (również z repertuaru Vanessy): podczas jednego z japońskich nalotów australijski lotnik, ktoremu zabrakło amunicji zaatakował nieprzyjacielski bombowiec skrzydłem swojego samolotu. Atak był skuteczny, ale samolot Australijczyka stracił większość skrzydła. Pilot zdołal doprowadzić maszynę do lądowania, ale w momencie dotknięcia płyty lotniska samotot stracił równowagę. Przytomny pilot wyskoczyl z samolotu i o dziwo nie doznał żadnej kontuzji. Pytanie:  jaka była jego pierwsza czynność?
Osoba, która udzieli odpowiedzi najbliższej faktom otrzyma w nagrodę pocztówkę i odrobinę czerwonego, australijskiego piasku zebranego na Cape York.
Odpowiedź. Najpierw podam odpowiedzi podane przez uczestników wycieczki: zapalił papierosa, pocałowł ziemię. Odpowiedź Powsinogi - wyciągnął z wraku piwo - bije je na głowę. Rzeczywistość była jednak.. jakby tu powiedzieć.. wyjątkowo przyziemna więc nie będę wdawał się w szczegóły.

piątek, 13 września 2013, pharlap
Tagi: Cape York

Polecane wpisy

  • Droga powrotna

    pharlap 22 sierpnia zwijamy namioty i ruszamy w drogę powrotną. Celowo wspomniałem datę. 22 sierpnia kapitan Cook oficjalnie i urzędowo przejął wschodnie wybrze

  • U celu

    Udało się :) Jak się można było spodziewać przylądek przypomina kształtem łeb krokodyla... Te krokodyle to już jakaś obsesja. Rozglądam się dookoła. Ukształtowa

  • Pierwszy krok w raju

    pharlap Piątkowy ranek przywitał mnie cudowną pogodą, dokładnie taką samą jaka panuje w Cairns codziennie od połowy czerwca do połowy października. Za chwilę po

Komentarze
2013/09/13 15:08:54
Wyciągnął z wraku piwo?
-
2013/09/14 01:15:17
Kapitalne Powsinogo! Przyznaje Ci nagrodę za pomysłowość. Przekażę Vanessie Twoja odpowiedź :) Prawda jednak była inna, konkurs nadal otwarty, piasku mam pod dostatkiem.
Na marginesie - na lotnisku w Cairns, po przejściu przez wszystkie kontrole zostałem poproszony dyskretnie do jeszcze jednego sprawdzenia. Kontoler objechał jakims przyrządem mój mocno zapylony plecak. Następnie włozył głowicę przyrzadu do komputera, przez kilka sekund wyświetlało się checking. checking, wreszcie pojawił się zbawczy komunikat - OK. Sprawdzałeś czy mam materiały wybuchowe? Tak- potwierdził. Podejrzewam, że to ten czerwony piasek wzbudził podejrzenia.