Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Kir Krolewski i szlachetny smak smorodiny

 Kattinka

Zacznijmy, jak Powsinoga onegdaj, od ochoczej pomocy naszego internetowego Mistrza Translacji poetycko-literackiej:

Czy to w Walentynki czy w upalny letni dzień… „chcesz zaimponować daty, prawda? Daj data królewskiego traktowania przez rozpoczęciem wieczór z Kir Royale. Kir Royale, wyśmienitą mieszanką szampana i crème de cassis, smakuje jak klasy w szklance flet. Crème de cassis jest ług czarny porzeczki, że jest lekko gorzki. Zmieszany z wina musującego lub szampana suchej, staje się nie tylko afrodyzjak, ale rozgrywający nastrój także. Ok przesadzam, ale nie można zaprzeczyć, że jest romantyczny pić z wielką historią.

Burmistrz. Hero. Cocktail. W 1940 roku, mieszkał pewien burmistrza Dijon we Francji o nazwie Felix Kir. Był postacią heroiczną, która doprowadziła do francuskiego ruchu oporu w prowincji Burgundii w czasie II wojny światowej. Aby uczcić jego wysiłki, lud z Dijon stworzył Drink z prostego suchym, białym winem chłopskiej i ług czarny porzeczki. Nazwali to Kir na jego cześć. Crème de Cassis dawna stosowane w Burgundii w mieszalniku z aperitify i był naturalnym wyborem do tradycyjnego wina chłopa, zwany Aligote, smaczniejszy. Kiedy francuskie media i klas wyższych złapał wiatr tego mikstura, że podstawiony szampana i podniósł drinka do statusu królewskiego: Kir Royale urodził. Felix Kir nadal aktywnie promować oryginalne Kir do odwiedzających Dijon aż do swojej śmierci w 1968 roku…

”Ta piękna opowieść wskazuje na pewien trop: oto bohatera narodowego można uczcić „drinkiem”. Zapewne burmistrz Dijon, Felix Kir, nie spodziewał się, że przejdzie do historii i pozostanie w ludzkiej pamięci dzięki likierowi z czarnej porzeczki. 

Wróćmy do porzeczek. Czy to w Walentynki czy w upalny letni dzień… Lato tego roku jest wyjątkowo żarliwe – słońce, słońce, upał, żar z nieba (i co jakiś czas rzęsista ulewa). Sezon na kolacje w ogrodzie. I sezon na owoce. Nie wszyscy lubią smak (i zapach) czarnej porzeczki, na wschodzie zwanej także, nie bez kozery, smorodiną. Ale likier Cassis to wyśmienity trunek, a domowej roboty wręcz nadzwyczajny.   

Smorodinówka czyli elegancki Cassis z Dijon

2 litry czarnych porzeczek (bez szypułek i liści) 

1 litr spirytusu 96 % 1 litr listkówki (przepis poniżej)  LUB 1 litr wódki

3 goździki 

kawałek kory cynamonu 

2 laski wanilii (przecięte wzdłuż)

2 szklanki miałkiego cukru 

3 łyżki miodu 

Porzeczki zmiksować, przełożyć do słoja, zalać spirytusem, dodać goździki, cynamon i rozciętą wzdłuż na pół wanilię. Pozostawić w cieple na miesiąc, często mieszając, po tym czasie wynieść w chłodne miejsce i… zapomnieć. 

Po roku nalewkę zlać przez sito i przefiltrować przez sączek bibułowy, a owoce zasypać cukrem, dodać miód i pozostawić w cieple na 5-6 dni, często potrząsając słojem. Gdy cukier się rozpuści, zlać syrop i przesączyć go przez lejek z watą. Połączyć z nalewem i dodać litr wódki lub, jeśli się uchowała, litr listkówki porzeczkowej. 

Pozostawić na 3 miesiące w chłodzie. Owoce pozostałe po zlaniu syropu zawierają jeszcze sporo alkoholu i są bardzo smaczne. Można je wykorzystać do deserów, koktajli, jako nadzienie do rogalików i bułeczek drożdżowych. 

II wersja jest o tyle ciekawa, że jak się trochę postaramy (wbrew temu, co pisze autor, żeby się nie starać), likier zmieni nam się w galaretkę, która jest naprawdę wyśmienita. Likier można jeść łyżkami! Przygotowanie: 1godz.  Gotowanie: 15min. +130dni na fermentowanie. Nalewka będzie gotowa w 130 dni,1godz.15min. 

Składniki: 

bardzo świeże czarne porzeczki

wódka lub rozcieńczony spirytus (o neutralnym smaku)

cukier

Świeżo zerwane czarne porzeczki umyć (sezon na nie jest od lipca do późnego sierpnia) i osuszyć delikatnie na ręcznikach papierowych. Przesypać do wysterylizowanego słoja i wlać tyle alkoholu, żeby je całkowicie przykrył. Dokładnie zakręcić pokrywkę i odstawić w chłodne, ciemne miejsce.

W połowie grudnia (naprawdę musisz czekać aż tak długo) przełożyć porzeczki wraz z alkoholem do dużego garnka. Zmiażdżyć owoce za pomocą tłuczka do ziemniaków, aby wycisnąć z nich jak najwięcej soku. Przecedzić przez sito, można też użyć ręcznego blendera, aby je zmiksować na puree, ale później i tak trzeba usunąć resztki skórek i nasiona (najlepiej za pomocą filtrów do kawy). Przecedzać trzeba naprawdę dokładnie, żeby smak był tak intensywny, jak tylko jest to możliwe.

Na każde 500 ml mieszaniny soku z porzeczek z alkoholem (tak klarownej jak tylko możliwe) dodać 500 g cukru i 125 g wódki. Powoli doprowadzić do wrzenia, usuwając wszelką pianę, jaka tworzy się na powierzchni. Cukier powinien się całkowicie rozpuścić a płyn powinien mieć konsystencję syropu. Nie należy gotować płynu zbyt długo, bo konsystencja będzie za gęsta, jak galaretka. Należy też pamiętać, że w miarę, jak nalewka będzie stygła będzie nieco gęstnieć.

Gorącą mieszaninę przelać do wysterylizowanych słoików i zakręcić nakrętki. Pod słoiki położyć mokrą ścierkę, aby nie popękały. Przechowywać w chłodnym i ciemnym miejscu.Ten przepis pochodzi stąd

Listkówka z czarnej porzeczki

Trochę teraz późno, ale może parę młodych pędów i świeżych listków jeszcze dałoby się zerwać, na próbę. Wczesną wiosną, kiedy jeszcze nie ma owoców, listki są  młode, a pędy delikatne, możemy sporządzić pyszną nalewkę. 

¾ słoja młodych listków i pędów krzewu czarnej porzeczki

2 litry wódki 40%

0,2 kg cukru

1/2 łyżeczki kwasku cytrynowego

Listki i gałązki myjemy i układamy ciasno w słoju w takiej ilości, aby po dodaniu wódki były przykryte przez alkohol. Odstawiamy na 7 dni w ciepłe miejsce, po tygodniu przenosimy w chłodne miejsce, na kolejne 3 tygodnie. Następnie zlewamy alkohol, a pozostawione w słoju liście zasypujemy cukrem wymieszanym z kwaskiem cytrynowym. Odstawiamy w ciepłe miejsce, co jakiś czas potrząsając słojem, aż do czasu pojawienia się syropu, który łączymy ze zlanym uprzednio alkoholem. Odstawiamy na kilka dni, żeby nalewka się ustała, następnie filtrujemy i rozlewamy do butelek. Odstawiamy na co najmniej miesiąc.

I jeszcze wersja listkówki wytrawna wg słynnej spółki Maria Lemnis i Henryk Vitry

Wiosną, kiedy krzewy czarnych porzeczek puszczają młode listki, zerwać te listki wraz z małymi kawałkami młodych pędów. Napełnić nimi butle, nie ugniatając i zalać 45% wódką, której ma być tyle, by przykryła liście.

Butle zamknąć, nie trzymać na słońcu. Poczekać tydzień, zlać nalewkę, liście zalać świeżą wódką. Po dwóch tygodniach wódką zlać, liście wycisnąć. 

Połączyć obie nalewki, wlać do ciemnych butelek i do każdej wrzucić – nie większą ilość jak ziarnko grochu – kwasek cytrynowy. Sklaruje to nalewkę, poprawi kolor i podniesie smak.

Butelki szczelnie zamknąć i trzymać w ciemnym miejscu. Dobrze jest pozwolić nalewce dojrzewać przynajmniej pół roku. Nalewka ma walory nie tylko smakowe, ale i lecznicze: działa ku pokrzepieniu serc i na zdrowie nam służy.

Na koniec wróćmy do naszej opowieści w mistrzowskiej translacji:

„Co to do cholery jest różnica między Kir i Kir Royale i Kir Imperiale? Kir jest zazwyczaj białe, wytrawne i crème de cassis. Podbij stawkę z szampana brut lub wina musującego i masz królewski Kir Royale. Imperial natomiast będzie z malina, najlepsza likier to Chambord, jasna rzecz. Przybranie: Puryści nalegać na jednej lub dwóch cytryn zwrotów akcji, ale ja lubię osłodzić mieszaniny z maraschino cherry. Po takim Kir, daj toast i twoja data zamiata z nóg!”

Jak romantycznie, prawda? A, i jeszcze jedno: ten chłopski wino to, zdaje się, Bourgogne Aligoté.

poniedziałek, 01 lipca 2013, wloszczyzna79

Polecane wpisy

Komentarze
2013/07/01 09:11:32
O, rety, ale mi sie kreci w glowa od samo czytanie tego, a jeszcze ni pilam niczego.
Nie bede Kattinko tego robila bo po
1. nie pije alkoholu
2 nie znosze czrnych porzeczek
3. nie mam tyle cierpliwosci
4. nie gwarantuje, ze mi ktos tego w czsie naciagania, nie podciagnie !!!!
-
2013/07/01 12:19:13
no wlasnie, poniewaz romantycznie to wstawilam na poniedzialek, piekne przepisy, takie przypominajace nasze Babcie ktore mialy cierpliwosc i czas na robienie takich pysznosci :)
-
2013/07/02 01:53:43
Pogodny wpis przywołał wspomnienie wiśniówki mojej teściowej, co za wiśniówka. Mama Regina już jej nie robi, zdrowie nie pozwala.
Wytknął też składane sobie obietnice, że kiedyś zrobię, zrobię na pewno ratafię. Dla zapamiętania smaków i zapachów lata. Nalewkę ze wszystkich owoców wsypanych do słoja w miarę ich dojrzewania można nastawić teraz i zacząć od truskawek i czereśni, poprzez porzeczki wszystkich rodzajów, maliny, morele, brzoskwinie, wszelkie śliwki, gruszki i soczyste jabłka, a na winogronach skończywszy. Można, ale najlepsza byłaby z własnych owoców, mocno dojrzałych. Poza tym nalewka jest tym lepsza im dłużej stoi i to w chłodnym miejscu. Przyjdzie poczekać na dom z ogrodem i piwniczką.
Nalewkowy temat uświadomił przegapienie kwitnienia wiśniowego sadu, w którym mieści się nasza altana. To nic, wrócimy w czas zbioru wiśni i czekając na burzę będziemy toczyć z Czechowem niekończące się rozmowy o życiu.
Wpis błysnął też obrazkiem siedzących na fotelach przyjaciół, butelek cassisa i białego wina stawianych na stoliczku obok oliwek, grzaneczek z pasztetem, chwilą wytchnienia po pracy, relacją z mijającego dnia, oczekiwaniem na kolację. Pewnością, że jutro też będzie dobry dzień.
-
2013/07/02 04:51:01
Kattinko, bratnia duszo!
Właśnie się ciemno zrobiło, więc wróciłam z ogródka z bolącym grzbietem, po przeszło półgodzinnym zbieraniu czarnych porzeczek na coroczną nalewkę. Już je przebrałam, umyłam, wysuszyłam na ściereczkach i zalałam spirytusem, jak zawsze - polskim, po który jeżdżę poza Chicago. Bo w tym mieście w ramach walki z narkotykami zakazano już kilka lat temu sprzedaży alkoholu wysokoprocentowego.
Nie dlatego, żeby go nie pić, tylko dlatego, że coś się - chyba kokainowego - przyrządza na palnikach spirytusowych,
A więc będzie smorodinówka, ale według mojego wlasnego, bardzo zresztą prostego przepisu.
I nie będzie tak strasznie długo stała; toż to zepsuć się może przez tyle miesięcy! :)
Już mi bliżej do sposobu jej przyrządzania, którym błysnął kiedyś Daniel Olbrychski. Powiedział: "Po sklarowaniu odstawić na przynajmniej czterdzieści pięć minut".
-
2013/07/02 09:58:42
Powsinogo, no popatrz tylko, jak to sezony i pory roku same nam podpowiadają, co mamy robić. Ty w rzeczywistości robiłaś to, co ja tutaj mogę niemal wyłącznie wirtualnie (chociaż limoncello zrobiłam prawdziwe, z miejscowych cytryn, wg przepisu podanego przez Włoszczyznę). A ratafia? Eh, Juliczko, nastawiaj, nastawiaj, choćby po jednym owocku, przecież nie chodzi o ilość, tylko o poezję tego trunku, który nazwałabym Nalewką Przemijania... Nie, za smutno, zbyt melancholijnie, lepiej może zabrzmi: Nalewka Obrotu Czasu?
-
2013/07/02 19:36:34
Ja z zupełnie innej beczki - czy widzieliście, jaki świetny doodle dzisiaj się pojawił?
-
2013/07/02 22:22:49
U nas porzeczki dopiero dojrzewaja, bo wiosna i lato dosc chlodne i deszczowe.
A ratafie owszem robilismy kilka lat temu, ale juz dno widac, trzeba by nastawic nowa. Pyszna byla, oj pyszna. Nie wiem jakiego przepisu uzywalismy, bo to domena mojego meza, ja jestem tylko od zbierania. Teraz wlasnie jestesmy w srodku sezonu truskawkowego.
-
2013/07/03 23:48:55
Rozumiem - nastawić ratafię Wspomnienie Lata, dodać jeden owoc, spróbować (przecież wszystko, co przyrządzamy próbujemy), odstawić na 45 minut. Dodać jeden owocek, spróbować, odstawić. Dodać...osiągając melancholijne Wspomnienie Ratafii.