Rozmowy wśród przyjaciół
Blog > Komentarze do wpisu

Wiersz między innymi Poety

 

 

Żona Oburzona

 

Pewnego dnia jakieś 20 lat temu pomagałam Mamie w generalnych porządkach w mieszkaniu.

Z jednej z szaf wyciągnęłyśmy nieużywany od kilku lat adapter. Jeszcze kilka lat wcześniej był mocno eksploatowany, na płytach miałam mnóstwo baśni i bajek, których słuchałam do snu. Potem bajki zostały zastąpione przez muzykę, a płyty przez kasety. Tego dnia postanowiłam jednak uruchomić adapter i zrobić przegląd zgromadzonych płyt - nie tylko tych dla dzieci.

Czego tam nie było! Kabaret Dudek, Stonesi, Zdzisława Sośnicka - tak mniej więcej to wyglądało. W ręce wpadła mi też płyta z przedziwną okładką, która z nikim i z niczym mi się nie kojarzyła. Zapytałam Mamy, co to takiego. O, włącz sobie koniecznie, powinno Ci się spodobać, powiedziała.

To była płyta z piosenkami Leonarda Cohena w tłumaczeniu i wykonaniu Macieja Zembatego. Potem szybko sięgnęłam już do oryginalnych pieśni i wierszy. Odwoływałam się do nich nawet w pracy maturalnej z języka polskiego. Muzyka i teksty Leonarda Cohena towarzyszą mi do dzisiaj. Teraz na pewno jego twórczość odbieram inaczej, niż wtedy, gdy byłam kilkunastoletnią dziewczynką.

Przez długi czas wydawało mi się, że występy Leonarda Cohena w Polsce to już historia. Tymczasem w ostatnich latach odwiedził on nasz kraj w trakcie dwóch tras koncertowych. Dawno temu nie sądziłam, że będzie mi dane zobaczyć Leonarda Cohena na żywo, tymczasem udało mi się już być na 2 koncertach!

 

Wiersz

Słyszałem o mężczyźnie
który słowa wymawia tak pięknie
że może mieć każdą kobietę
ledwie tylko wypowie jej imię

Jeżeli milczę obok twego ciała
i cisza kwitnie na ustach jak obrzęk
to dlatego że słyszę jego kroki
i chrząkanie pod naszymi drzwiami

poniedziałek, 11 marca 2013, zona.oburzona
Tagi: muzyka poezja

Polecane wpisy

Komentarze
2013/03/11 10:50:52
Są poeci, którzy umierają młodo, i tacy, którzy z biegiem lat... nie, nie starzeją się, lecz śpiewają coraz piękniej, i mądrzej, i głębiej... Jak Cash, jak Cohen.
-
2013/03/11 15:40:19
Mam schowane w szufladzie "pocztówki na płycie", które mój tatko mamci wysyłał :). Lubiłam, kiedy w dość sporym radiu z adapterem zacinała się pocztówka, bo igła drogę zagubiła...lubiłam słuchać powtarzalności szczególnego zdania...
Lubię Cohena. Taki w nim spokój...
-
2013/03/11 21:54:20
Moja Mama też posiada niezłą kolekcję dźwiękowych pocztówek. Też lubię te trzaski, zacinanie itp.
-
2013/03/11 22:50:28
Nie byłoby takiej popularności Cohena, większej niż w jego rodzinnym kraju, gdyby nie jego niestrudzony propagator Maciej Zembaty.
Wiersze Leonarda Cohena odkryłam niedawno, na angielskim. /Chodzi na język z podkreśleniem na "ę", gdzie to było, gdzie to było/. Lektorka przynosła teksty z wykropkowanymi ciągami wyrazów i słuchając płyty należało uzupełnić brakujące fragmenty. Jedna lekcja przerodziła się w ciąg spotkań poświęconych poezji Cohena.
"Give me back my broken night
my mirrored room, my secret life
it's lonely here there's no one left to torture
Give me absolute control
over ever living soul
And lie beside me baby, that's an order"
/.../
I już nic nie było takie same.
Rozmowy o alienacji, przyglądaniu się samemu sobie, obsesji, apokalipsie, okazywaniu skruchy, buddyzmie, cyklu wcieleń, dwu i wieloznaczności, winie i karze, fantomach, ogniu, widmach. "Things are going to slide in all directions".


-
2013/03/11 22:59:08
Juliczko, to prawda. Był taki moment ponoć, że w Polsce Cohen był popularniejszy niż w Kanadzie... Przekłady Macieja Zembatego to idealny przykład na to, że tłumaczenie to też sztuka. Kiedyś w telewizji leciał taki program poetycko-muzyczny z wierszami i piosenkami Cohena. Ja go widziałam gdzieś w latach 90, ale program musiał powstać dużo wcześniej, bo występował w nim młody jeszcze w miarę Roman Wilhelmi i młody Andrzej Poniedzielski. Ten pierwszy czytał wiersze, drugi był jednym ze śpiewających. Świetne interpretacje muzyczne, ciekawe inscenizacje... Kojarzycie może ten program?
-
2013/03/12 22:56:00
Zono.oburzona - nie pamiętam programu, mało telewizyjna jestem, ale dobrze, że przypomniałaś.
Czytywałam blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego Chlip Hop, teraz rzadziej coś się pojawia. Znajdowałam wspomnienie o Agnieszce Osieckiej, Jeremim Przyborze, odeszli jakoś tak blisko siebie.
"Jednocześnie
chciałoby się, żeby jednocześnie
były święta i czereśnie"
/.../
Cenię pana Andrzeja, to "skoczne" poczucie humoru.
/.../
"I jeszcze -
- myśl moją niejedną dogoni
wrażenie, że Rozum -
- wie o nas
ciut więcej
niżeli my - o Nim
Dlatego nie myślę
pod byle pretekstem
Ja - zmyślam
A zmyślę -
więc jestem"
...